Włącz radio

Maria Bojarska nie żyje. Była żoną uznanego aktora

MS
2 min. czytania
20.06.2023 08:09
Zareaguj Reakcja

Nie żyje Maria Bojarska - badaczka i pisarka, a prywatnie żona aktora Tadeusza Łomnickiego. O jej odejściu poinformował w sieci Remigiusz Grzela. Miała 70 lat.

|
fot. źródła: wikimedia.org/Xambisk/Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International oraz wikimedia.org/Hartmut Schmidt, Heidelberg/Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International

W poniedziałek 19 czerwca Polskę obiegła smutna wiadomość. Zmarła Maria Bojarska. Wybitna polska teatrolożka, krytyczka literacka, historyczka teatru oraz pisarka. Autorka biografii Mieczysławy Ćwiklińskiej. Siostra pisarki Anny Bojarskiej. Była ostatnią żoną Tadeusza Łomnickiego, aktora, który zmarł w 1992 roku. Napisała o nim książkę “Król Lear nie żyje”.

Zobacz także: To było 45 lat temu. Wiecie kto jest na zdjęciu? Archiwalne nagranie to hit

Związek Łomnickiego i Bojarskiej

Para poznała się w warszawskiej szkole teatralnej. Maria Bojarska była studentką, a Łomnicki jej rektorem. Stała się jego miłością po tym, jak Magdalena Zawadzka postanowiła związać się z Gustawem Holoubkiem. Para wzięła ślub w 1984 roku. Bojarska była młodsza o 26 lat. Ich ślub miał miejsce w 1984 roku. Po czasie pisarka teatrolożka przyznała, że życie z aktorem było trudne, ale też fascynujące. Byli razem przez 18 lat, aż do śmierci Łomnickiego.

Poznałam potwora. Kogoś, kto na teatralnej scenie umiał wszystko. I maniaka, który upierał się, że wszystko to o wiele za mało […] Bycie z Tadeuszem było fascynujące i męczące zarazem. Intensywność i siła jego osobowości była niespotykanie wielka. Miałam wrażenie, że mieszkam nie z jednym, ale z dziesięcioma artystami - pisała niegdyś o swoim mężu Bojarska.

Zobacz także: Gerard z „Sanatorium miłości” przeszedł zawał. Cudem uszedł z życiem

Maria Bojarska nie żyje

Informację o śmierci Bojarskiej przekazał Remigiusz Grzela za pomocą mediów społecznościowych. Poeta i prozaik przy okazji pokusił się o emocjonalny wpis pożegnalny. Zdradził też, że do samego końca był przy niej syn Max. - Z Marią poznaliśmy się lepiej, kiedy zostałem kierownikiem literackim Teatru Na Woli im. Tadeusza Łomnickiego, zapraszaliśmy Marię na premiery i inne wydarzenia, organizowaliśmy poświęcone Łomnickiemu spotkania - zaczął.

Maria radziła sobie jak mogła, jak umiała, wspierana przez przyjaciół. Przychodziła na premiery zawsze w czyimś towarzystwie, najczęściej w towarzystwie Basi lub Gabriela, nie była sama, choć może czuła się niesłusznie samotna. Dzwoniła czasami rozgoryczona i zawsze za coś przepraszająca. [...] Przepraszała za coś, co nie było mi jasne, ale po chwili śmiała się szczerze. I ten jej śmiech będę pamiętał. Nie widywaliśmy się często w ostatnich latach, ale zawsze ten kontakt był serdeczny. Jednak widziałem, jak się zmienia. I smutne były te ostatnie lata. Piękna, błyskotliwa, mądra, odważna, bezceremonialna, kiedy trzeba, czasami nadto prostolinijna, a przy tym empatyczna. I te wszystkie cechy harmonijnie w Marii współistniały. [...] Marysiu, to był zaszczyt, Cię znać. Maxowi, Bliskim, Przyjaciołom wyrazy współodczuwania - napisał Remigiusz Grzela.

Zobacz także: Maryla Rodowicz zachwycona! Tym oczarował ją Jann