advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Propozycja Katarzyny Dowbor: "Nasz nowy dom. Powroty"

2 min. czytania
17.08.2023 10:38
Zareaguj Reakcja

Katarzyna Dowbor wpadła na pomysł, który z pewnością spędzi teraz Edwardowi Miszczakowi sen z powiek. Była prowadząca programu "Nasz nowy dom" ujawnia, co zabolało ją podczas pożegnania z nadawcą. Wspomniała też, co zrobiłaby inaczej na jego miejscu oraz... jaki format mógłby się z tego zrodzić!

|
fot. Katarzyna Dowbor i Edward Miszczak. Źródło: @KATARZYNA_DOWBOR_OFFICIAL IG / PISF/WIKIMEDIA/CC-BY-2.0

Katarzyna Dowbor dla większości fanów już na zawsze pozostanie twarzą programu „Nasz nowy dom”. Wymiana prezenterki na młodszą koleżankę po fachu - Elę Romanowską - wywołała burzę w sieci. Niezadowoleni widzowie głośno krytykowali decyzję władz Polsatu, nie szczędząc przy tym gorzkich słów.

Zobacz także: „Nasz nowy dom”. Ekipa zdradza, jak idzie współpraca z nową prowadzącą. Woleli Dowbor?

Katarzyna Dowbor wydawała się jednak najbardziej zaskoczona ruchem pracodawcy. Przyznała także, że kompletnie nie rozumie decyzji nowego dyrektora programowego - Edwarda Miszczaka.

 

Teraz słynna pani Kasia odbija piłeczkę. Prezenterka wpadła na wspaniały pomysł!

Niedawno ujawniła dziennikarzowi Plejady, jak wyglądała rozmowa z Edwardem Miszczakiem, podczas której usłyszała o swoim zwolnieniu.

Katarzyna Dowbor po raz kolejny podkreśliła, że była bardzo zaskoczona. Następnie zapytała dyrektora programowego Polsatu, czy ma on jakieś uwagi co do jej pracy. Uzyskała przeczącą odpowiedź i informacje o najnowszych danych oglądalności. Co ciekawe, liczba widzów "Naszego nowego domu" była w rzeczywistości wyższa niż rok wcześniej.

Prezenterka poczuła się bardzo nieswojo, jednak to późniejsze wydarzenia przyniosły jej prawdziwe upokorzenie. Media zarzucały jej wiele: że nie miała już sił, bardzo chorowała i opóźniała pracę zespołu. Pani Kasia zdementowała te pomówienia.

To kłamstwa! Nigdy nie nawaliłam. Nigdy nie przedkładałam prywatnych spraw nad program. Wręcz przeciwnie. Córka wielokrotnie mi wypominała, że zawsze stawiam "Nasz nowy dom" na pierwszym miejscu. Ale w związku z tym, że nie było żadnych argumentów przemawiających za moim zwolnieniem, trzeba było je wymyślić - wyznała Dowbor w rozmowie z Plejadą.

Zobacz także: Syn Edyty Górniak chce duetu z Marylą Rodowicz! To nie wszystko

Pytana, czy ma żal do Miszczaka, Dowbor przyznała, że... nie. Po chwili dodała jednak kilka gorzki słów. - Jeśli mam o coś żal, to o to, że nie rozwiązał tego w inny sposób - powiedziała.

Byłam tylko prowadzącą. Ale jeżeli chciał to zrobić, mógł zaprosić mnie na rozmowę i zaproponować, bym poprowadziła jeszcze cztery odcinki, a następnie w trzechsetnym odcinku wprowadziła nową prowadzącą, przekazała jej pałeczkę i pożegnała się z widzami. Jeśli ja byłabym dyrektorem programowym, właśnie tak bym zrobiła.

Zobacz także: Nie żyje Jan Greber – artysta i mąż seksbomby PRL

W kolejnych zdaniach Katarzyna Dowbor przedstawiła fenomenalny pomysł. - Mało tego, stworzyłabym program "Nasz nowym dom. Powroty", w którym wracałabym do tych domów, które wyremontowaliśmy na przestrzeni ostatnich 10 lat. Pokazywalibyśmy, jak życie tych ludzi się zmieniło i czym się dziś zajmują - powiedziała w rozmowie z Plejadą.

Oglądalibyście takie show Katarzyny Dowbor?