Był ikoną kina PRL. Przez tę jedną decyzję trafił na dno
Adam Kamień należał do grona aktorów, któremu wróżono w branży świetlaną przyszłość i wielką sławę. Pojawiła się przed nim nawet szansa na karierę za oceanem. Niestety, już na początku lat 2000. niemal z dnia na dzień przestał pojawiać się na ekranie i występować w filmowych produkcjach. Wszystkiemu winien był najprawdopodobniej jeden wywiad. Co się stało? Przybliżamy historię gwiazdy PRL.
- Adam Kamień był wschodzącą gwiazdą kina PRL. Później występował też na Broadwayu.
- Aktor, który miał szanse na wielką karierę, nieoczekiwanie zniknął z branży i mediów.
- Wyjaśniamy, jak potoczyły się losy artysty i co przekreśliło jego szansę na wielką sławę.
Adam Kamień miłością do aktorstwa zapałał jeszcze podczas nauki w liceum. Szkołę średnią skończył w Ostrołęce. Wówczas, urodzony 7 lutego 1965 roku aktor, miał występować w szkolonym teatrzyku amatorskim oraz w miejscowym domu kultury. Tuż po zdaniu matury chłopak postanowił zostać studentem Wydziału Aktorskiego PWSFTviT w Łodzi. Wyjechał tam zaraz po maturze.
Rozwiąż quiz filmowy. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Połącz film PRL z aktorem. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 50 proc.!
Adam Kamień miał szansę na wielką karierę
Na ekranie Adam Kamień zadebiutował jeszcze zanim uzyskał dyplom. W 1986 roku zagrał epizodyczną postać w filmie Filipa Bajona "Magnat". Niedługo później na horyzoncie pojawiła się pierwsza duża rola. Wcielił się w postać Tadeusza "Bławatka" Wyczyńskiego w "Kornblumenblau" Leszka Wosiewicza. To odmieniło jego życie.
Rola we wspomnianej produkcji pozwoliła Kamieniowi na rozpostarcie skrzydeł w branży filmowej. Młody aktor coraz częściej pojawiał się zarówno na ekranie, jak i deskach teatrów. Wziął także udział w słynnym musicalu "Metro", który wystawiano m.in. w Minskoff Theatre w Nowym Jorku. To właśnie wtedy 27-latek podjął decyzję, że chce spróbować swoich sił na amerykańskim rynku.
Przyszedł moment, kiedy stwierdziłem, że to mój koniec z "Metrem". Pięćset spektakli... Pomyślałem, że trzeba się z tego jakoś wycofać. Gdy wszyscy wracali do Polski, ja uznałem, że to okazja do pożegnania. W Polsce nic na mnie nie czekało – wspominał po latach w rozmowie z magazynem "Film".
Choć aktor miał ambitne plany, to jego życie w Stanach Zjednoczonych było dalekie od słynnego "American Dream". Nie oferowano mu ról filmowych. Choć wydawało się, że marzenia Adama Kamienia legły w gruzach, wówczas odezwał się do niego Jan Jakub Kolski z propozycją roli w filmie "Cudowne miejsce".
Wróżono mu wielką sławę. Nagle zniknął z ekranów
Rola we wspomnianej produkcji na moment poprawiła sytuację Adama Kamienia. Niestety szczęście aktora nie trwało długo. – Był czas, że dużo grałem i miałem ciekawe role. Trwało to do 2000 roku. A potem jak nożem uciął – stwierdził przed laty w rozmowie z Tomaszem Gawińskim z "Angory". Wiele wskazuje na to, że początkiem końca kariery aktora był pewien wywiad.
Jak podaje Świat Seriali, w 2000 roku na łamach tygodnika "Film" miała ukazać się rozmowa z aktorem, w której ten otwarcie opowiadał o przykrych sytuacjach, jakie spotkały go podczas studiów w łódzkiej Filmówce. Oskarżył nawet jednego z profesorów o mobbing.
Panicznie bałem się tego faceta. Każde zajęcia z nim to była istna udręka. On to zauważył i pogrążał mnie. Byłem sparaliżowany. Wszystko, co próbowałem robić na scenie, na zajęciach u niego, było bez sensu. Straciłem wiarę w siebie – wspominał na łamach "Filmu".
Jak potoczyły się dalsze losy Adama Kamienia? W 2025 roku idol z PRL skończył 60 lat. Choć okazjonalnie można zobaczyć go jeszcze na ekranie, to dziś nie utrzymuje się już z bycia aktorem. Na przestrzeni ostatnich pięciu zagrał jednak w kilku serialach: "Na sygnale", "Barwy szczęścia", "Cień" i "Miasto długów".
Był "Klan", "Barwy szczęścia", "Na Wspólnej", "Wojenne dziewczyny". W tym ostatnim filmie fajna rola, choć malutka. Zagrałem żydowskiego lekarza w getcie, a to już było dla mnie zadanie. Są to jednak sporadyczne przypadki i najczęściej epizody z możliwością rozwoju postaci, ale mam chyba pecha, ponieważ grane przeze mnie role jakoś się nie rozwijają. Czasem jest to najwyżej kilka dni na planie filmowym w miesiącu - mówił w jednym z wywiadów cytowanych przez Encyklopedię Teatru Polskiego.
Czym zajmuje się Adam Kamień? Przez jakiś czas miał pracować jako opiekun osób starszych w Niemczech oraz taksówkarz. Dziś jest kierowcą w ambasadzie Pakistanu. Jednak w 2020 roku we wspomnianym wywiadzie mówił:
Na razie zabrałem się do pracy na rzecz Ubera. [...] Sądzę, że lada dzień pojadę do Niemiec do pracy. To znowu będzie opieka nad starszą osobą. Nie mam wyboru. Ile można żyć w niepewności, a jestem coraz starszy. Potrzebujemy z żoną stabilizacji. Nie mogę wiecznie czekać na aktorskie wyzwania. Trzeba żyć. Jak widać - pracując w innej dziedzinie. Widocznie taką rolę mam teraz do zagrania.