Jackson, Elvis i szokujące teorie spiskowe. "Dajcie mu umrzeć w spokoju"
Muzyczny świat przeżył dwie wielkie straty, kiedy to w 2009 zmarł Michael Jackson, a znacznie wcześniej, w 1977, odszedł Elvis Presley. Jednakże nie wszyscy wierzą w to, co przekazują media. Co rusz fani teorii spiskowych przedstawiają kolejne "dowody", podważające oficjalne doniesienia dotyczące ich śmierci. Zatem, co się stało?
- Michael Jackson zmarł w czerwcu 2009, a Elvis Presley w sierpniu 1977.
- Niektórzy jednak nie wierzą w medialne doniesienia o ich śmierci.
- Według wielu teorii spiskowych Król Popu ukrywa się przed światem, a Król Rock and Rolla był widziany żywy jeszcze wiele lat po ogłoszeniu śmierci.
Michael Jackson robiący zakupy w Kanadzie, Elvis Presley grający w filmach, no i hitlerowskie bazy, budowane na Księżycu - co łączy te wszystkie niedorzeczne zjawiska? Oczywiście to, że są nieprawdziwe. Dlatego wszystkim hipotezom przedstawionym poniżej przyjrzymy się z czysto rozrywkowej strony.
Śledztwo na portalu filmowym
25 czerwca 2009 roku świat obiegła wiadomość o śmierci Króla Popu Michaela Jacksona. Muzyk zmarł na trzy tygodnie przed rozpoczęciem muzycznej rezydencji w Londynie. Jako oficjalny powód podano zatrzymanie akcji serca na skutek przedawkowania propofolu oraz benzodiazepin. Za podawanie odpowiednich medykamentów artyście był odpowiedzialny jego osobisty lekarz Conrad Murray.
W te doniesienia nie wierzy jednak pewien specyficzny odłam fanów Jacksona, nazywany niekiedy Believersami. Grupa ta odpowiedzialna jest za powstanie wielu historii alternatywnych, wedle których Król Popu wciąż żyje.
Chociaż oficjalny polski fanklub artysty milczy na ten temat, nie oznacza, że w naszym kraju nie ma żadnych przedstawicieli tego ugrupowania. Na wpis podważający śmierć wokalisty można się natknąć chociażby na... portalu filmowym Filmweb.
18 "dowodów" na to, że Michael Jackson żyje
Michael Jackson, jako że wystąpił w kilku filmach, doczekał się własnej podstrony z oceną gry aktorskiej. Na forum poświęconym piosenkarzowi pojawił się jednak wątek, który nie dotyczył działań artystycznych. W nitce zatytułowanej "DOWODY, ŻE JACKSON ŻYJE" jeden z użytkowników przedstawił aż 18 "niepotwierdzonych faktów" wyjaśniających, dlaczego oficjalny przekaz o śmierci Jacksona mija się z prawdą.
Wśród nich znalazły się nawiązania do "ukrytych sygnałów", jakie Jackson miał wysyłać tuż przed śmiercią. Michael miał pewnego razu wypowiedzieć słowa: "Muszę odpocząć od tego gwaru, będę miał »zawał serca« i potem wrócę w święta, albo może lepiej w nowy rok i będzie prawdziwy »Thriller«".
Dalej autor postu przekonuje, że rodzina i przyjaciele byli niewystarczająco smutni podczas uroczystości pogrzebowej, co miało świadczyć o tym, iż wszystko jest mystifikacją. Cały wpis okraszony był kilkoma odnośnikami do nagrań oraz fotografii, które miały potwierdzać tę wersję. Materiały miały przedstawiać m.in. Michaela Jacksona żywego, stojącego lub siedzącego przy własnej trumnie. Niestety, żaden z dołączonych linków nie jest już aktywny.
Michael Jackson kupił pałac w Otwocku?
Pod postem pojawiło się mnóstwo odpowiedzi. Internauci jak zwykle byli podzieleni - jedni się zgadzali, a drudzy zaprzeczali takim rewelacjom. Trzeba jednak przyznać, że zwolenników historii alternatywnej było naprawdę sporo. Oto kilka przykładowych wpisów.
Witam. Po pierwsze uważam, że to największy spisek i nikt z nas się nic nie dowie. Stoją za tym ludzie, którzy o to zadbali. Może i trochę odkopię temat, ale właśnie dziwnym trafem rodzina poinformowała, że w trumnie nie było ciała M. Jacksona. Ciało zostało skremowane, a prochy rozsypane. Przypadek? Dlaczego myślisz, że Mike nie żyje? Ja uważam, jak i spora liczba osób, że Michael żyje. Jak coś to zerknij na kluby i inne strony o Michaelu, na których jest mnóstwo nowinek, które mówią dużo o tym, że ta śmierć jest kłamstwem. Wiem, że może być jakiś procent prawdy w tym, że może naprawdę Mike umarł, lecz ja nie chcę myśleć o tym, że jego już nie ma wśród nas i pragnę wierzyć w to, że żyje. Ludzie! Sensacja! Pamiętacie, że MJ miał kupić pałac w Otwocku Wielkim?
Ostatni z komentarzy wydawał się ciekawy. Jednakże, jak można się domyślić, link prowadzący do "dowodów" niczego nie wyjaśnił. Prowadził bowiem do forum, na którym znalazło się jedynie pojedyncze zdjęcie budynku, na którym próżno szukać Michaela. Na szczęście najlepsze zostało na koniec.
MJ w trybie incognito?
Jednym z najbardziej intrygujących wątków był ten z odnośnikiem prowadzącym do niepokojącego materiału wideo, które znajduje się >>> tutaj. Na filmiku porównywane są zdjęcia Michaela Jacksona oraz pewnego artysty konceptualnego.
Kilka graficznych sztuczek ma przekonać widza do tego, że obaj mężczyźni byli do siebie łudząco podobni, a co za tym idzie, Dave Dave miał być Michaelem Jacksonem w trybie incognito.
Jak można się domyślić, to założenie nie ma żadnego sensownego potwierdzenia. Dave Dave był jednak ciekawą postacią, jako dziecko zapoznał się nawet z MJ, z którym utrzymywał potem relację koleżeńską. Jednak warto zainteresować się jego historią z zupełnie innego powodu...
Wielkie gwiazdy zamieszane w spisek?
Równie ciekawe tezy przedstawiły autorki bloga truthaboutmjdeath.blogspot.com, poświęconego obalaniu "mitu" śmieci Króla Popu. Na stronie można przeczytać kilka teorii, dotyczących niewyjaśnionych współprac z zespołem Black Eyed Peas czy Lennym Kravitzem.
W rozwiązaniu tajemnicy ma pomóc również reedycja kultowego singla charytatywnego "We are the world 25th for Haiti". Strona wita nas nawet ogromnym banerem o treści:
"25 czerwca 2009 w mediach pojawiła się informacja o śmierci Michaela Jacksona. My udowodnimy, że rzeczywistość jest zupełnie inna". "To nie jest koniec to dopiero początek", "Wszyscy jesteśmy aktorami tego show, ja, ty, oni...".
Chociaż mnie nie do końca to przekonuje, to zapewnia pewną dawkę rozrywki.
Od śmierci Króla Popu minęło już ponad piętnaście lat, lecz pamięć o nim jest wciąż żywa i to nie tylko ze względu na jego nieśmiertelną muzykę. Jedną z najpopularniejszych teorii spiskowych w ostatnich latach jest ta, według której MJ żyje w Kanadzie z dala od światła reflektorów.
Podobno widziano go nawet robiącego zakupy w jednym z lokalnych sklepów. Z czasem jednak szał na wyjaśnianie okoliczności jego śmierci przemija, co wiąże się ze spadającą liczbą osób, która w nią nie wierzy.
Dajcie mu umrzeć w spokoju
Drugim gwiazdorem, któremu fani teorii spiskowych nie chcą dać (wiecznego) spokoju, jest Elvis Presley. Chociaż, jeśli chodzi o popularność tego typu hipotez w Polsce, to nie przyjęły się tak dobrze, jak te o Michaelu Jacksonie. Dlatego też po najciekawsze z nich trzeba zajrzeć do amerykańskiej części internetu.
Jak powszechnie wiadomo, Elvis Presley zmarł w sierpniu 1977 roku, co wywołało falę histerii wśród jego fanów na całym świecie. Zdarzenie to sprowokowało powstanie wielu teorii spiskowych na temat jego odejścia.
Pisarka Gail Brewer-Giorgio zdecydowanie przyczyniła się do rozpowszechnienia plotki, że Elvis wcale nie umarł, wydając książkę pt. “Is Elvis Alive?”. Przez kolejne dekady regularnie pojawiały się kolejne doniesienia medialne o tym, że ktoś gdzieś widział Króla Rock and Rolla.
Elvis Presley czy może Jon Burrows?
Jedną z pierwszych takich domniemanych obserwacji było rzekome spotkanie Elvisa dzień po jego śmierci, czyli 17 sierpnia 1977 roku. Osoba, która miała nim być, pojawiła się wtedy na lotnisku w Memphis, legitymując się jako Jon Burrows. Oczywiście nigdy nie tego nie potwierdzono.
Następna dekada przyniosła prawdziwy wysyp kolejnych obserwacji "żywych Elvisów". Muzyk raz "pojawiał się" w Kalamazoo w stanie Michigan, a innym razem widziano go w kalifornijskim Legolandzie.
Co ciekawe, według naprawdę zdeterminowanych zwolenników historii alternatywnej, w cały spisek miały być wciągnięte także wytwórnie płytowe. Jedna z nich, mianowicie LS Records, zwróciła na siebie uwagę mediów singlem wydanym w 1988 roku. Piosenka “Spelling on the Stone”, nagrana przez nieznanego artystę, miała być dziełem Presleya.
Motyw śmierci Elvisa Presleya podłapały również amerykańskie tabloidy z “Weekly World News” na czele. Warto podkreślić, że gazeta słynęła z relacjonowania zmyślonych historii, jednak to nie przeszkodziło czytelnikom uwierzyć w rewelacje o Elvisie.
Presley zagrał w filmie "Kevin sam w domu"?
W latach 90. Legenda o "fikcyjnej" śmierci Presleya wciąż nie milkła i obradzała w kolejne "newsy”. Jednym z moich ulubionych jest ten, wedle którego muzyk wystąpił w filmie "Kevin sam w domu". Zmarły Król Rock and Rolla miał się pojawić jako statysta w jednej ze scen na lotnisku. Te rewelacje zostały bardzo szybko obalone przez samego reżysera produkcji, czyli Chrisa Columbusa.
Fenomen teorii spiskowych jest naprawdę niesamowity przede wszystkim dlatego, że zawsze znajdą się forumowicze, których do prawdy nie przekonają nawet najtwardsze dowody. Takimi niezłomnymi poszukiwaczami prawdy o Elvisie są chociażby użytkownicy forum Quora, którzy uparcie twierdzą, że spotkali go osobiście na długo po oficjalnej informacji o śmierci artysty.
Osobiście poznałem go w 1991 roku. Pracowałem w barze, a on przyszedł, zamówił wódkę z colą i zapłacił, nie dając napiwku - napisał jeden z nich.
Inny "świadek" przedstawia jeszcze ciekawszą historię.
Podczas wizyty w Graceland w czerwcu 2003 roku zobaczyłem dużego mężczyznę w jasnoniebieskim kombinezonie w lesie za domem. Wydawał się ukrywać przed tłumem zwiedzających. [...] Podczas drugiej wizyty w 2009 roku zobaczyłem go ponownie, w tym samym kombinezonie, wyglądającego przez okno garażu, znajdującego się za domem. Bez pozwolenia wszedłem do tego garażu, by znaleźć pusty pojemnik po lodach Blue Bell, dużą łyżkę stołową i coś, co wyglądało na długą na stopę kanapkę Subway (zjedzoną w 1/3) - twierdził inny.
Elvis uciekł jednak tylnymi drzwiami i biegł pełną parą w kierunku lasu po drugiej stronie drogi. Przeszukując pomieszczenie, znalazłem parę okularów przeciwsłonecznych, które, jak sądziłem, mogły zostać upuszczone przez biegnącego mężczyznę lub w tym przypadku biegnącego Elvisa. Na początku nie byłem do końca pewien, ale po bliższych oględzinach moje obawy się potwierdziły, ponieważ na wewnętrznej stronie okularów wygrawerowano "Elvis P". Nadal mam te okulary przeciwsłoneczne i noszę je codziennie, w deszczu lub w słońcu - kontynuował.
Jackson i Elvis nie żyją. Pogódź się z tym
Oba przypadki łączy to, że wątpliwości wokół tych śmierci narosły w głównej mierze ze względu na utajnienie sporej części dokumentacji. Tam, gdzie fani nie mieli dostępu do potwierdzonych informacji, pojawiło się miejsce na dopowiedzenia, które niekiedy przybierały naprawdę absurdalny ton.
Historie spiskowe na temat gwiazd mogą być ciekawą rozrywką, o ile nie zapomnimy o tym, że naprawdę rozmijają się z prawdą.
Zarówno Michael Jackson, jak i Elvis Presley nie żyją i fani muszą niestety się z tym pogodzić. Niemniej jednak na zawsze pozostaną żywi w świadomości słuchaczy dzięki swojej niesamowitej spuściźnie artystycznej.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!