Widziałam "Lalkę" w Teatrze Muzycznym w Gdyni. To zdziwiło mnie najbardziej
Jest wieczór 27 lutego 2010 roku. W Teatrze Muzycznym w Gdyni swoją premierę ma spektakl "Lalka". Sztuka na podstawie słynnej powieści Bolesława Prusa z XIX wieku w reżyserii Wojciecha Kościelniaka przyciąga tłumy i zbiera mnóstwo pozytywnych recenzji. Czy po 15 latach od debiutu wciąż zapewnia widzom tyle samo pozytywnych odczuć? Sprawdziłam.
- Spektakl "Lalka" w Teatrze Muzycznym w Gdyni po raz kolejny zachwycił widzów.
- Wystawiona 27 lutego sztuka była naprawdę wyjątkowa.
- Tego dnia "Lalka" obchodziła jubileusz 15-lecia na scenie.
Choć sama w sobie "Lalka" Prusa ma tylu zwolenników, co przeciwników, to gdyński spektakl na jej podstawie nawet 15 lat po premierze wciąż pozwala na zapełnienie całej widowni. Ta, oklaskująca aktorów oraz orkiestrę tuż po zakończeniu sztuki była, krótko mówiąc, po prostu zachwycona opowieścią o nieszczęśliwe zakochanym Wokulskim. Zacznijmy jednak od początku.
15 lat Lalki w Teatrze Muzycznym w Gdyni
27 lutego o godzinie 19:00 odbył się kolejny spektakl "Lalki" w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Dzień był jednak wyjątkowy, bowiem właśnie w czwartek sztuka obchodziła swój uroczysty jubileusz. Tego dnia minęło dokładnie 15 lat od jej premiery.
Reżyserem "Lalki" jest Wojciech Kościelniak, który za spektakl został nominowany do Paszportu "Polityki". Artysta odpowiada także za stworzenie "Chłopów" oraz nowości w gdyńskim teatrze - "Quo Vadis". Bogate portfolio reżysera, który niegdyś sam występował na scenach teatralnych, pozwala mieć więc wysokie oczekiwania wobec "Lalki".
"Mogłoby się wydawać, że kupiec Stanisław Wokulski ma wszystko. Bogactwo i rozpoznawalność nie przyćmiewają jednak pragnienia odwzajemnienia uczuć żywionych wobec zubożałej arystokratki Izabeli Łęckiej. W pogoni za platoniczną miłością wkracza więc w świat snobizmu i konwenansu śmietanki towarzyskiej XIX-wiecznej Warszawy" - czytamy w opisie spektaklu na stronie teatru.
Jak ma się to do rzeczywistości? Byłam na "Lalce" w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Tego się nie spodziewałam.
"Wokulski to wariat i awanturnik…"
Tymi słowami rozpoczyna się spektakl "Lalka". Pierwszy utwór, jaki rozbrzmiewa na scenie, hipnotyzuje i od pierwszych chwil wciąga widza w trwającą ponad dwie godziny podróż po XIX-wiecznej Warszawie. A to wszystko, przypomnę, w Teatrze Muzycznym w Gdyni im. Danuty Baduszkowej.
Stanisław Wokulski - w tej roli znakomity Rafał Ostrowski - wjeżdża na scenę w skrzyni, z której po chwili wychodzi, poruszając się niczym tytułowa "Lalka" czy marionetka. Ten zabieg powraca niemal przez cały spektakl, momentami przedstawiając wręcz karykaturalny sposób poruszania się postaci.
Wyłania się z tego jeden dość oczywisty wniosek. Lalką nie jest tylko urodzona w wyższych sferach Izabela Łęcka. Marionetkami w sztuce Kościelniaka są wszyscy. Bez wyjątku.
Akcja teatralnej "Lalki" rozpoczyna się w momencie, gdy Wokulski wraca wojny na wschodzie do Warszawy i wita się z Ignacym Rzeckim w jego sklepie. Wyjeżdżając, pożyczył 30 tysięcy rubli. Niesłychane, wrócił z 300 tysiącami! Bogactwo, jakie udało mu się zgromadzić, staje się jednak nie tylko przywilejem, ale także przekleństwem.
Zakochany w Izabeli Łęckiej - w tej postaci oglądamy Renatę Gosławską - galanteryjny kupiec stara się bowiem zrobić wszystko, by się jej przypodobać. Spektakl zręcznie operuje głównymi filarami oryginalnej powieści. Niektóre z nich pomija, inne poszerza i nadaje mocniejszy wydźwięk.
Przykładem może być chociażby sposób, w jaki Wokulski pojawia się na scenie. Bohater wychodzi na nią "z piwnicy", po czym opuszcza widownię, wspinając się po drabinie. To naturalnie nawiązanie do sceny z powieści, ale także zgrabna metafora, oznaczająca awans społeczny i szczeble kariery, po których wspina się główny bohater.
Małżeństwo z rozsądku
Podzielona na kilka rozdziałów "Lalka" z nowej perspektywy pokazuje świat Izabeli Łęckiej. Ta nie jest już tylko pustą laleczką z wyższych sfer, ale także postacią, która przeżywa osobisty dramat. Reżyser pokazuje nam, jak bardzo czuła się osaczona przez Wokulskiego i niezrozumiana przez rodzinę. W przeciwieństwie do postaci z książki, tę Izabelę da się polubić.
Lawirująca między świętem galanteryjnego kupca a pozycjonowaną klasą społeczną teatralna opowieść spaja historię nieszczęśliwej miłości z próbą dopasowania się do świata, przybijając nieco podziałami i kruchością, jaką w istocie jest ludzkie życie. Spektakl zostawia widza z przemyśleniami i skłania do refleksji nad własnym postępowaniem oraz skutkami, jakie te niosą.
"Trzy kwadranse" i 15 lat wielkiej sztuki
Znakomity scenariusz dopełnia oprawa muzyczna pod kierownictwem Piotra Dziubka z tekstami Rafała Dziwisza. Przewijające się elementy jazzowe oraz stepowanie - choć początkowo zupełnie nieoczywiste - później dopełniają mechaniczny świat lalek, który zaserwował nam reżyser.
Warto także docenić ruch sceniczny oraz choreografię, które zawdzięczamy Beacie Owczarek i Januszowi Skubaczkowskiemu. Utwory, takie jak "Małżeństwo z rozsądku", "Paris, Paris" czy "Serwis i srebra" zostają w pamięci i zmuszają do odszukania tuż po wyjściu z teatru. Z pewnością będą, w moim przypadku, zapętlane w kolejnych dniach.
Na szczególną uwagę w moim odczuciu zasługuje utwór "Trzy kwadranse", którym kończy się "Lalka". W głosie Rafała Ostrowskiego słychać żal i straconą nadzieję na miłość. Wokalnie równie dobrze sprawdzili się także Renia Gosławska oraz odtwórca roli Starskiego, Jakub Badurka, który zachwycił mnie w piosence "Małżeństwo z rozsądku".
W rolę Tomasza Łęckiego wcielił się Andrzej Śledź, panną Florentyną została Alicja Piotrowska, a śpiewającym o "tnącym wiklinę nożyku" niezwykle charyzmatycznym Suzinem był Sasza Reznikow. Lista aktorów, którzy zasługują na wyróżnienie, jest jednak znacznie dłuższa.
To samo dotyczy orkiestry, która podczas jubileuszowego spektaklu dała z siebie wszystko. Każde przedstawienie "Lalki", choć opowiada tę samą historię, jest inne. Tworzą je niesamowicie utalentowani ludzie, którym należą się olbrzymie brawa.
Byłam na "Lalce" w Teatrze Muzycznym w Gdyni
Bez wątpienia jest to wyjątkowy musical, który powinien zobaczyć nie tylko każdy fan książkowej "Lalki", ale również miłośnik teatru. Po 15 latach od premiery mam nadzieję, że za kolejne tyle w Teatrze Muzycznym w Gdyni "Lalka" wciąż będzie świeciła triumfy i przyciągała kolejne setki spragnionych wrażeń widzów.
Na długo po spektaklu w głowie rozbrzmiewa bowiem utwór z samego początku historii. Bo chociaż "Wokulski to wariat i awanturnik…", to jego postać została odegrana perfekcyjnie.
27 lutego 2025 roku, w dniu 15 rocznicy premiery "Lalki" w Teatrze Muzycznym w Gdyni, publiczność nagrodziła aktorów owacjami na stojąco. Na scenie pojawili się także twórcy sztuki, m.in. reżyser Wojciech Kościelniak, który tuż po zakończonym spektaklu dodał kilka słów od siebie. Artysta podziękował widzom za tak liczne przybycie oraz za wspólnie spędzone lata.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZłotePrzeboje.pl!