Włącz radio

Film z 1980 okrzyknięto "najważniejszym sequelem wszech czasów"

2 min. czytania
16.07.2026 11:36
Zareaguj Reakcja

Jaki film zasługuje na miano "najważniejszego sequela wszech czasów"? Pod lupę wzięto dziesiątki produkcje i ostatecznie postanowiono wyróżnić jeden z filmów, będących kolejną częścią sagi "Gwiezdnych wojen". Za jego produkcję odpowiadał Irvin Kershner.

Film z 1980 okrzyknięto
fot. kadr z filmu "Gwiazdne wojny V"
  • Ten film z 1980 okrzyknięto "najważniejszym sequelem wszech czasów".
  • Mowa o przebojowej kontynuacji "Gwiezdnych wojen".
  • "Pierwotnie odrzuciłem tę propozycję" – powiedział reżyser Irvin Kershner.

Jakiś czas temu amerykański magazyn Collider postanowił wziąć pod lupę kontynuacje filmowych hitów. Niektóre z tytułów uznał nawet za lepsze od oryginałów! W ten sposób powstał ranking "10 najważniejszych sequeli filmowych wszech czasów". Jaki film zajął szczyt zestawiania? To kontynuacja "Gwiezdnych wojen" z 1980 roku w reżyserii Irvina Kershnera.

Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Największe hity Hollywood. Rozpoznaj je po jednym kadrze!

1/20 Ten kadr pochodzi z filmu:

Film z 1980 okrzyknięto "najważniejszym sequelem wszech czasów"

Według Collider'a najważniejszym sequelem, jaki kiedykolwiek wydano, jest film "Gwiezdne wojny: Część V – Imperium kontratakuje" z 1980 roku. Produkcja ukazała się trzy lata po pierwszym filmie z serii "Gwiezdne wojny: Epizodzie IV – Nowa nadzieja" z 1977 roku.

Redakcja poleca

Reżyserem pierwszej części serii "Gwiezdnych wojen" był George Lucas. Na jego następcę wybrano Irvina Kershnera. W jednym z wywiadów udzielonych podczas "Star Wars Celebration" w 2007 roku, Kershner, wyznał, że jak tylko skończył oglądać "Nową nadzieję", od razy "zrozumiał urok" "Gwiezdnych wojen".

Kiedy obejrzeliśmy ten film razem [z Georgem Lucasem przyp. red.], zdałem sobie sprawę, że ma w sobie coś fascynującego, coś głęboko ukrytego, coś wykraczającego poza powierzchowność. Był jak western. Z pewnością nie był to film science fiction, tylko baśń. I to właśnie on miał taką wizję. To była baśń o przyszłości – powiedział Kershner.

Mimo to reżyser nie od razu zgodził się, by "stanąć za sterami" nowych "Gwiezdnych wojen". "Pierwotnie odrzuciłem tę propozycję. Odrzuciłem ją na miesiąc" – wyznał Kershner. Dodał także, że odczuwał wówczas sporą presję, aby zapewnić sukces kontynuacji.

Redakcja poleca

"Gwiezdne wojny" to kultowe dzieło. Te filmy wywarły ogromny wpływ na popkulturę

Pierwsza część sagi "Gwiezdna wojny" z 1977 roku wyznaczyła nowe standardy w kinie science fiction. Kontynuacja nie tylko dorównała oryginałowi. Zdaniem wielu krytyków "Imperium kontraktuje" z 1980 roku pod względem dojrzałości scenariusza i rozwinięcia postaci przewyższyła swój pierwowzór.

Oglądaj

Irvin Kershner wyznał, że "George naprawdę stworzył coś wspaniałego" w "Nowej nadziei" i że on sam "musiał coś na tym zbudować" podczas kręcenia "Imperium Kontratakuje". Po latach śmiało można stwierdzić, że powierzone mu zadanie wykonał bezbłędnie.

Redakcja poleca
Przyjąć na siebie tę odpowiedzialność, nie wiedząc, czy druga część się powiedzie, a on wkłada w ten film wszystkie swoje pieniądze, to było trochę za dużo. Ale pogodziłem się z tym i powiedziałem: "A co tam, to tylko pieniądze. Jego pieniądze«" – powiedział Kershner w wywiadzie w 2007 roku, puentując historię rozpoczęcia swojej przygody z sequelem "Gwiezdnych wojen".

Źródło: ZlotePrzeboje.pl, filmweb.pl, parade.com, collider.com