Obywatel G.C. uwielbiał święta. "Raz przebrał się za Mikołaja"
Grzegorz Ciechowski zmarł 22 grudnia 2001 roku. Frontman Republiki osierocił czworo dzieci, w tym – jedynego syna Bruna. Dorosły już mężczyzna podzielił się publicznie wspomnieniami o ukochanym rodzicu.
- Grzegorz Ciechowski zmarł niespodziewanie 22 grudnia 2001 roku po operacji.
- Jego jedyny syn, Bruno, dowiedział się o stracie ukochanego rodzica z mediów.
- Dziś Bruno Ciechowski jest już dorosły. Podzielił się publicznie wspomnieniami o frontmanie Republiki.
Grzegorz Ciechowski to jeden z najwybitniejszych muzyków rockowych w historii naszego kraju. Grał na kilku instrumentach, samodzielnie pisał teksty przyszłych hitów, a w pamięci rodaków najbardziej zapisał się jako frontman zespołu Republika.
Rozwiąż quiz o zespołach Republika i Kult. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Kult czy Republika? Tylko prawdziwy fan zdobędzie 20 punktów!
Grzegorz Ciechowski zmarł tuż przed Wigilią. Tak wspomina go syn
Bruno Ciechowski jest jednym z czworga dzieci frontmana. W chwili straty sławnego rodzica miał zaledwie pięć lat i jak zdradził w wywiadzie dla portalu Plotek – o tragedii dowiedział się z radia. Nikt nie spodziewał się bowiem odejścia frontmana Republiki, który zmarł na stole operacyjnym po przeprowadzonej w trybie nagłym operacji tętniaka serca. Miał tylko 44 lata.
W korytarzu stało radio, z którego usłyszałem to, czego do dziś nie mogę zapomnieć. Wtedy nie do końca rozumiałem, o co chodzi, ale wiem, że było to dla mnie ogromne przeżycie.
Hit lat 80. wywołuje dreszcze. Polacy oszaleli na jego punkcie
W tej samej rozmowie Bruno Ciechowski wyjawił, że jego ojciec był wielkim miłośnikiem Świąt Bożego Narodzenia. W głównej mierze – ze względu na możliwość spędzenia czasu z bliskimi.
Tata uwielbiał święta, głównie dlatego, że był to dla niego czas spędzany z rodziną. Bardzo cenił sobie chwile spokoju w domu, bo na co dzień był wiecznie zajęty pracą.
Grzegorz Ciechowski bardzo starał się, żeby jego bliscy mogli cieszyć się prawdziwie świątecznym klimatem. Zdarzyło mu się nawet osobiście udawać przed dziećmi Świętego Mikołaja. Przejmował się tym, czy otrzymywane przez najmłodszych podarki sprawiają im radość.
Tata zajmował się raczej tworzeniem atmosfery, kupował z mamą prezenty, raz nawet przebrał się za Mikołaja! Po rozdaniu prezentów często bawił się z nami, zdarzało mu się jeszcze długo siedzieć nad instrukcją mojego nowego dźwigu, kiedy ja już smacznie spałem.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!