Hitem lat 70. wyprzedzili swoją epokę. "Nikt tego nie miał, wiem to"
Bee Gees w latach 70. byli na prawdziwej fali wznoszącej. Formacja utworzona przez trójkę braci Gibb wspięła się na szczyt popularności dzięki niesamowicie chwytliwym piosenkom. Jedną z takich perełek w repertuarze był utwór "Tragedy".
"Tragedy" to kompozycja pochodząca z piętnastego albumu studyjnego Bee Gees, zatytułowanego "Spirits Having Flown" i wydanego w 1979 roku. Singiel okazał się niesamowitym hitem, który zawojował amerykańskie zestawienie Billboard Hot 100. Ponadczasowy kawałek zyskał drugie życie dwie dekady później, za sprawą coveru grupy Steps. "Tragedy" wykorzystano również w tegorocznej produkcji Tima Burtona "Beetlejuice Beetlejuice".
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Królowie i królowe polskiej muzyki. Tylko mistrz zgarnie 15/20!
Bee Gees kręcili film i pisali hity
Pod koniec lat 70. bracia Barry, Robin oraz Maurice Gibb zaangażowani byli w produkcję filmu "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band". Na szczęście jednak poboczny projekt nie stłumił ich możliwości twórczych. W przerwach od prac na planie komponowali bowiem nowy materiał. Wśród piosenek, które powstały w tych niecodziennych okolicznościach, znalazł się singiel "Tragedy".
"Tragedy" porwało słuchaczy swoimi walorami artystycznymi, lecz nie da się ukryć, że uwagę zwracał również charakterystyczny efekt dźwiękowy (podobny do eksplozji), jaki zawarto w utworze. Za jego powstanie odpowiedzialny był Barry Gibb, który podczas sesji nagraniowej eksperymentował z mikrofonem. Pożądany dźwięk uzyskał poprzez dmuchanie w złączone dłonie.
Bawili się dźwiękami. Uzyskali niesamowity efekt
Karl Richardson, producent współpracujący z Bee Gees, opowiedział powiedział nieco więcej o tym efekcie w rozmowie z portalem Albumism. Zdradził, w jaki sposób przetworzono go tak, aby nabrał więcej autentyczności.
Tak więc dwie rzeczy, które się na to składały, to Albhy [Galuten], trzymający nuty na dolnym końcu fortepianu na różnych klawiszach oraz głos Barry'ego mówiącego "pbbhhhh!" do mikrofonu dynamicznego. Wdmuchiwał powietrze przez membranę, aby je zniekształcić. Potem miksowało się te dwa sygnały przez generator i cokolwiek wychodziło, brzmiało jak dynamit. To było bardzo technologiczne — nikt nie miał takiego dźwięku, wiem to na pewno — mówił.
Determinacja oraz zabawy sprzętem przyniosły fantastyczny efekt. "Tragedy" wydano jako jeden z trzech singli, promujących album. Stał się on kolejnym utworem Bee Gees, który zawojował listy przebojów.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!