Jego kuchnię kochała cała Polska. Pasją do gotowania zaraził synów
Był jednym z najpopularniejszych kucharzy w Polsce. Przed telewizory przyciągał miliony osób. Maciej Kuroń zmarł nagle w Boże Narodzenie, 25 grudnia 2008 roku. Pozostawił po sobie ogromne wspomnienie i kultowe przepisy. Jego nazwisko do dziś kojarzy się z ciepłem, tradycją i rodzinnym stołem.
- 25 grudnia 2008 roku odszedł Maciej Kuroń.
- Jako kucharz stał się twarzą pierwszych programów kulinarnych.
- Maciej Kuroń promował kuchnię polską, przystępną dla każdego.
Maciej Kuroń był postacią, która potrafiła zmienić kuchnię w przestrzeń pełną radości i swobody. W latach 90. stał się symbolem nowej telewizji kulinarnej, pokazując gotowanie bez zadęcia i perfekcjonizmu. Nagła śmierć 25 grudnia 2008 roku wstrząsnęła widzami, którzy traktowali go jak kogoś bliskiego.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Quiz. Tym zajadaliśmy się w PRL. Tylko mistrz zgarnie 15/20!
Dom pełen polityki. To tam pokochał kuchnię
Maciej Kuroń dorastał w miejscu, gdzie codzienność mieszała się z historią. Mieszkanie Jacka i Grażyny Kuroniów było punktem spotkań ludzi związanych z opozycją. To właśnie tam odkrył, jak wielką siłę ma wspólne jedzenie i ciepło domowego posiłku. Zrozumiał, że jego miejsce nie jest na scenie politycznej, tylko w kuchni, gdzie potrafił tworzyć atmosferę bliskości.
W latach 90. Maciej Kuroń zdobył ogromną popularność dzięki programom telewizyjnym, które wyróżniały się swobodnym stylem. Gotował naturalnie, bez przesadnej dokładności, co budziło sympatię widzów. Sypał przyprawy "na oko" i nie ukrywał, że kuchnia ma być przede wszystkim przyjemnością. Widzowie szybko uznali go za kogoś swojego, kto nie poucza, lecz inspiruje.
Kuroń zasłynął jako promotor tradycyjnej kuchni polskiej w jej najbardziej obfitym wydaniu. Nie stronił od masła, śmietany ani mięsnych dań, podkreślając, że jedzenie ma dawać radość. Wizerunek kojarzył się z kucharzem, który kocha to, co robi, i nie udaje nikogo innego. W czasach, gdy kulinarna telewizja dopiero się rozwijała, stał się jej twarzą.
Pasję do gotowania przejęli synowie. Rodzina Kuroniów nadal na językach
Poza kamerą Maciej Kuroń znany był jako człowiek niezwykle rodzinny. Wraz z żoną Joanną stworzył dom, który zawsze był otwarty dla gości. Chętnie zapraszał znajomych, a każdy mógł liczyć na pełny talerz i serdeczną rozmowę. Jego priorytetem była obecność w życiu bliskich, co podkreślał także w wywiadach i publicznych wypowiedziach. Obecnie przepisami w sieci i telewizji dzielą się Jakub Kuroń i Jan Kuroń, synowie znanego kucharza.
Mój dziadek - Henryk Kuroń - dołożył do kanonu "gościnnych" dewiz swoja własną, która mocno zakorzeniła się w rodzinie Kuroniów: "Gościa lepiej zabić, niż nie nakarmić!" – czytamy w jednej z książek Macieja Kuronia.
Intensywny styl życia odbijał się jednak na zdrowiu. Maciej Kuroń przez lata zmagał się z dużą nadwagą, która mocno obciążała organizm. Mimo prób walki z kilogramami, zmiany nie były trwałe, a ciało reagowało coraz gorzej na napięcie i tempo pracy. W Boże Narodzenie 2008 roku doszło do gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia. Reanimacja nie przyniosła efektu, a przyczyną śmierci była ciężka niewydolność krążenia.
Wiadomość o odejściu Macieja Kuronia szybko obiegła kraj i wywołała silne emocje. Wielu widzów odebrało informację tak, jakby stracili kogoś z rodziny. Pogrzeb na Powązkach zgromadził tłumy, które chciały podziękować za lata telewizyjnej obecności.
Maciej Kuroń spoczął blisko ojca, co dla wielu miało symboliczny wymiar. Polska gastronomia straciła wtedy swojego najbardziej pogodnego przewodnika.