advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Ostra kłótnia w Perfekcie. Prawda wyszła po latach. "Zdradził i okradł"

3 min. czytania
14.12.2025 13:01
Zareaguj Reakcja

Zespołu Perfect nikomu nie trzeba przedstawiać. Muzycy nagrali wielkie przeboje lat 80., ale nie otrzymali za nie kokosów. Wręcz przeciwnie. Co więcej – jak można wyczytać w najnowszej biografii kapeli pt. "Perfect. Bo idole po to żyją" – odpowiadający za hity Zbigniew Hołdys miał w pewnym momencie "zrobić w konia" resztę członków formacji.

Byli największymi gwiazdami, a zarabiali grosze. Tak kolegów z Perfectu miał potraktować Hołdys
fot. prezydent.pl / GNU Free Documentation License 1.2 / Wikimedia Commons
  • Perfect zarabiał niewiele mimo licznych przebojów.
  • W taki sposób Zbigniew Hołdys miał oszukać kolegów.
  • Stosunki między muzykami gwałtownie się pogorszyły.

Założony przez Zbigniewa Hołdysa i Zdzisława Zawadzkiego Perfect oficjalnie rozpoczął działalność u progu lat 80., kiedy połączyli z nimi siły Grzegorz Markowski, Piotr Szkudelski i Ryszard Sygitowicz. W tym składzie w 1981 roku wydali debiutancki album, a rok później, już bez Sygitowicza, kolejny krążek. Oba były pełne przebojów.

Rozwiąż quiz nt. Dżemu i Perfectu. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Dżem czy Perfect? Za 18/20 Sebastian Riedel da się przejechać Harleyem

1/20 Jednym z ich hitów jest "Nie płacz Ewka". Chodzi o zespół:

Do historii zespołu, w tym właśnie jej początków, wrócił na łamach biografii "Perfect. Bo idole po to żyją" Konrad Wojciechowski. Ujawnił zaskakujące kulisy kłótni o pieniądze między muzykami.

Perfect zarabiał grosze na muzyce i koncertach

Na początku lat 80. Perfect wylansował takie klasyki, jak choćby "Chcemy być sobą", "Ale wkoło jest wesoło", "Autobiografia", "Nie płacz Ewka" czy "Niewiele ci mogę dać". Do nich wszystkich Zbigniew Hołdys skomponował muzykę, a do dwóch pierwszych napisał też tekst. Za pozostałe odpowiadał zaś Bogdan Olewicz.

Redakcja poleca

Ostateczne wersje piosenek, które zostały nagrane w studiu, powstały dzięki wspólnemu wysiłkowi wszystkich członków grupy. Ona cała prezentowała je też później na scenie. Wszyscy w zespole Perfect, bez wyjątku – w tym Hołdys – dostali za to grosze.

Ostatnio "Super Express" cytował słowa Hołdysa z 1985 roku o tym, że za nagranie utworu "Nie płacz Ewka" "dostał dziewięćset złotych".

Wychodzę na scenę, bilety po dwieście, dziesięć tysięcy ludzi i prosty zysk z koncertu – dwa miliony. A ja za jeden koncert najpierw miałem czterysta, potem siedemset złotych! A ludzie sądzą, że z tego coś mam. Ludzie, gówno prawda! – twierdził ponadto muzyk.

Hołdys miał oszukać kolegów z Perfectu

Zbigniew Hołdys w 1983 roku rozwiązał Perfect. Reaktywował go cztery lata później na parę koncertów, m.in. w Hali Olivia w Gdańsku i na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie dla 40 tys. osób.

Jak tłumaczył w książce "Perfect. Bo idole po to żyją" Konrad Wojciechowski, oba wspomniane występy nagrano, ale tylko do pierwszego z nich mieli prawa wszyscy członkowie grupy, a nie tylko sam Hołdys.

To właśnie nagrania z gdańskiego koncertu trafiły na album, jednak opisano je jako nagrania z warszawskiego występu. Tym samym pieniądze z wydawnictwa zaczęły spływać wyłącznie na konto Hołdysa.

Redakcja poleca

"Super Express" zacytował fragment wspomnianej wyżej książki, w którym wskazano:

Zespół i menedżer Perfectu posądzili Hołdysa o działanie niezgodne z prawem. Narobili się wszyscy, a zarobił tylko jeden. Markowski mówi, że ze sprzedaży tych płyt nie zobaczył ani grosza. A były menedżer Perfectu, mieszkający w Kanadzie Seweryn Reszka, napisał w tej sprawie publiczną skargę. Jego zdaniem działania Hołdysa nosiły znamiona piractwa fonograficznego.

Reszka miał podnosić, że "jego były przyjaciel nie tylko go zdradził, ale i okradł". Z kolei Hołdys musiał tłumaczyć się przed prokuraturą, przez co "chyba zrozumiał, co zrobił, i jednocześnie ich (resztę zespołu – przyp. red) serdecznie znienawidził".