W latach 80. była gwiazdą. Dziś wyznaje: "Leciały mi łzy"
Urszula to jedna z najbardziej charyzmatycznych wokalistek na polskiej scenie muzycznej. Jej ponadczasowe hity łączą kolejne pokolenia. Okazuje się, że u szczytu kariery zmagała się z poważnym kryzysem.
- Urszula to jedna z najpopularniejszych wokalistek w Polsce.
- Zadebiutowała już pod koniec lat 70.
- Przed laty mierzyła się z poważnym kryzysem, który odbił się na jej zdrowiu psychicznym.
“Malinowy król”, “Dmuchawce, latawce, wiatr”, “Konik na biegunach” to tylko kilka przebojów w wykonaniu Urszuli. Legendarna wokalistka zadebiutowała w latach 70, jednak to współpraca z Budką Suflera otworzyła jej drzwi do kariery. W latach 80. artystka miała wszystko — udaną karierę, kochającego partnera, z którym doczekała się syna. Niestety, tuż po porodzie piosenkarka zachorowała na depresję, o czym opowiedziała w jednym z wywiadów.
Rozwiąż quiz o Urszuli. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Majka Jeżowska czy Urszula? 18/20 tylko dla eksperta
Urszula o początkach macierzyństwa
W 1985 roku, u szczytu swojej kariery Urszula poznała Stanisława Zybowskiego, który miał zająć się produkcją i komponowaniem piosenek. Wkrótce okazało się, że łączy ich coś więcej niż miłość do muzyki. Już dwa lata później para przywitała na świecie swojego syna. Artystka nie wspomina tego zbyt dobrze. Wszystko przez kryzys, który odebrał jej radość z życia i macierzyństwa.
Tuż po porodzie wróciłam z Lublina do Warszawy z maleńkim Guciem do naszego wynajmowanego mieszkania. Staszek Zybowski, mój mąż (wtedy jeszcze nie mąż), wyjeżdżał na koncerty, a ja zostawałam z Guciem. Leciały mi łzy, snułam się z wózkiem po parku albo patrzyłam przez okno. (...) ze mną coś się działo — mówiła po latach w rozmowie z "Claudią".
Nieocenione wsparcie
Wokalistka wychowywała się w Lublinie, gdzie mieszkała jej siostra i rodzice. W Warszawie mogła liczyć jedynie na pomoc partnera, który pracował na utrzymanie rodziny. Większość czasu była zupełnie sama. Na szczęście, los zesłał jej anioła stróża w postaci sąsiadki.
Bardzo ważną osobą była dla mnie Lila, moja sąsiadka z bloku na Ochocie. Minęło wiele lat, ale myślę o niej z ogromną wdzięcznością. Nie wiem, co by się stało, gdyby nie ona. Ona mnie uratowała. Przede mną samą, przed czarnymi myślami. (...) Mama i siostra wpadały z Lublina, ale tak naprawdę ratowała mnie Lila, która też często była sama ze swoim synem. Nikt nie zrozumie kobiety tak jak druga kobieta w podobnej sytuacji - podsumowała artystka.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!