advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Kto ma pierwszeństwo? W tej sytuacji przerwano egzamin

2 min. czytania
13.03.2025 03:35
Zareaguj Reakcja

Egzamin na prawo jazdy potrafi być trudny. Szczególnie w przypadkach, gdy sytuacja na drodze jest niejednoznaczna. Skrzyżowanie, na którym nie ma znaków informujących o pierwszeństwie to skrzyżowanie równorzędne. Kierowcy korzystają wtedy z tzw. zasady prawej ręki. Problem pojawia się, gdy na skrzyżowanie jest tylko jeden znak.

Kto ma pierwszeństwo w tej sytuacji?
fot. ZlotePrzeboje.pl / Freepik
  • Na drodze mogą pojawić się problematyczne sytuacje.
  • To zadanie okazało się niezwykle trudne.
  • Sąd wydał wyrok w tej sprawie.

Egzamin na prawo jazdy może stanowić nie lada wyzwanie. Szczególnie, gdy na drodze ma się do czynienia z niejasną sytuacją. Taką, jaka widoczna jest na ilustracji dołączonej do tego artykułu. Jak przekazuje serwis autokult.pl, miała ona miejsce podczas egzaminu. Warto dokładnie się z nią zapoznać, bowiem może przytrafić się ona każdemu.

Rozwiąż quiz o samochodach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Jak dobrze znasz auta z PRL? Tylko prawdziwy automaniak zgarnie komplet punktów!

1/20 Kultowy model Fiata to....?

Zdarza się, że na skrzyżowaniach brakuje znaków pionowych, ponieważ zostały skradzione. Nie ma także znaków poziomych. Kierowca zdający egzamin, kierował samochodem A. Miał skręcić w prawo, jednak z lewej strony nadjeżdżało auto B. Jako że nie było żadnych znaków, skorzystał on z zasady prawej ręki. Egzaminator zakończył egzamin, ponieważ uznał, że zdający wymusił pierwszeństwo. Sprawa nie jest jednak tak prosta, jak może się wydawać.

Niejednoznaczna sytuacja na drodze. Sąd wydał wyrok 

Jak podaje serwis autokult.pl, samochód B znajdował się na drodze z pierwszeństwem przejazdu, o czym informował stosowny znak D-1. Zdający egzamin w aucie A nie widział jednak znaku A-7, informującym o tym, by ustąpić pierwszeństwa, ponieważ ktoś go ukradł. Dlatego też skorzystał z zasady prawej ręki. Z jego perspektywy nie było wymuszenia pierwszeństwa, jednak z perspektywy auta jadące z lewej – wręcz przeciwnie.

Egzaminator przerwał egzamin. Zdający odwołał się jednak od tej decyzji, o czym informuje wspomniany wcześniej serwis. Jeżeli przy skrzyżowaniu nie było stosownych znaków, kierujący mógł założyć, że jest to skrzyżowanie równorzędne. Takie zdanie wyraziło też Samorządowe Kolegium Odwoławcze.

Zdaniem Kolegium, wobec braku stosownego oznakowania, egzaminowany miał wszelkie podstawy do przyjęcia, iż skręcając na opisanym skrzyżowaniu w prawo to jemu, na zasadzie opisanej w art. 25 ust. 1 p.r.d., przysługuje pierwszeństwo przejazdu, a w konsekwencji tego, pojazdy poruszające się z lewej strony winny ustąpić jemu pierwszeństwa – skomentowało SKO, cytowane przez autokult.pl.

"Wobec braku oznakowania skrzyżowania [...], egzaminowany mógł pozostawać w usprawiedliwionym przekonaniu, że nie musi ustępować pierwszeństwa nadjeżdżającemu z lewej strony pojazdowi" – mówi wyrok sądu, który cytuje wspomniany serwis. W efekcie obaj kierowcy są niewinni. Mogło jednak dojść do kolizji, a odpowiedzialność mógłby ponieść wtedy zarządca drogi.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!