Poszłam do antykwariatu i znalazłam to. Znaczki z Hitlerem to dopiero początek
Co można znaleźć w antykwariacie? Dosłownie wszystko. To zależy od tego, czego szukacie. Stare książki, mapy, plakaty czy zdjęcia, a nawet kartki pocztowe z czasów okupacji. Styrane szpargały już dawno pokrył kurz, lecz to właśnie pod nim kryje się najciekawsze. Oto, co znalazłam.
- W antykwariatach znajduje się mnóstwo ciekawych przedmiotów.
- Wiele z nich skrywa w sobie niesamowite historie sprzed lat.
- Przy odrobinie szczęścia można tam spotkać również intrygujących ludzi.
Antykwariatów w dużych miastach nie brakuje. W samym centrum Warszawy jest ich sporo, a część z nich specjalizuje się w wybranej dziedzinie. Sklepy filatelistyczne, numizmatyczne, muzyczne czy księgarnie - do wyboru, do koloru. Wyjątkowo intrygujące wydają się jednak te, w których przebiera się w różnościach.
Antykwariat na święta
Pierwszym przystankiem mojej przedświątecznej wycieczki był sklep filatelistyczny na ulicy Hożej. Małe pomieszczenie mieściło całe stosy znaczków, a moją uwagę zwrócił szczególnie jeden egzemplarz, ten z podobizną Stanisława Lema. Wpatrując się w wystawkę, słuchałam również rozmowy, która toczyła się za moimi plecami.
- To jak, sprzedaje pani? - pyta sprzedawczyni klientkę stojącą przy ladzie, jednocześnie rozmawiając z kimś przez telefon.
- Nawet nie wiem, ile to jest warte – odpowiada kobieta.
- 400-500 złotych - mówi sprzedawczyni po krótkiej naradzie z rozmówcą na linii.
- No wolałabym 500.
- Blikiem?
Następnie kobieta podaje numer telefonu, a po zakończonej transakcji opuszcza sklep bogatsza o pięćset złotych. Ze znacznie mniejszym budżetem wychodzę tuż za nią, bo i tak nie stać mnie na miniaturowego Lema. Każda z nas idzie w swoją stronę.
Złote monety, szable i kasety Niemena
Następny w kolejce był sklep numizmatyczny na Emilii Plater. Z zewnątrz wydawał się niewielki i niepozorny, w środku zaś skrywał całe bogactwo eksponatów. Chociaż z nazwy nastawiony na monety, oferował znacznie więcej. W gablotach znajdowały się bowiem także honorowe odznaczenia, elementy mundurów, dawne noże wojskowe, a nawet szable. Takie małe muzeum koniecznie powinni odwiedzić nie tylko kolekcjonerzy, ale także pasjonaci historii.
Podobnie było ze sklepem muzycznym zlokalizowanym przy ulicy Złotej. Tradycyjnie - klaustrofobicznie małe pomieszczenie mieściło niewyobrażalnie dużo towaru. Półki uginały się wręcz pod ciężarem winyli, kaset magnetofonowych oraz płyt CD. Ciasne przejścia ledwo umożliwiały przemieszczanie, lecz dla prawdziwych melomanów wysiłek przynosi wymierne korzyści.
Kolekcjonerskie wydania albumów Niemena, Joy Division czy Franka Sinatry są warte zajrzenia nawet w najciemniejszy kąt. Jednakże nie posiadając sprzętu do odtwarzania fizycznych nośników, ponownie opuściłam sklep z pustymi rękami.
Wisienka na torcie staroci
Nieco pokrętna trasa wyznaczona intuicją w końcu doprowadziła mnie do antykwariatu na Wilczej. Sklep schowany za bramą w piwnicznym pomieszczeniu okazał się najciekawszy. Znajdowało się tam dosłownie wszystko. Regały wypełnione starymi książkami w pięknych oprawach, kartony pełne archiwalnych gazet czy stojak z plakatami przy wejściu.
Między tym wszystkim powtykano stare zdjęcia oraz kartki pocztowe, na których pokrótce spisywano historie życia. Pocztówki znalezione w małym pudełeczku szczególnie zwróciły moją uwagę. Spośród naprawdę grubego pliku udało mi się wydobyć wyjątkowy okaz, jakim były kartki pochodzące jeszcze z czasów okupacji.
Leciwość zdradzały chociażby niemieckojęzyczne pieczęcie pocztowe czy ogromny tytuł “Postkarte” na środku. Znakiem czasów był również... znaczek pocztowy z wizerunkiem Adolfa Hitlera. Na odwrocie znajdowało się sporo treści, lecz jej rozszyfrowanie wcale nie jest prostym zadaniem.
Wertując kolejne woluminy, podobnie jak chwilę wcześniej w sklepie filatelistycznym, słucham przypadkowej opowieści.
- To był mój 6x dziadek - mówi klient.
- Naprawdę? - dopytuje właściciel.
- Tak, i on to wszystko drukował.
- W takim razie ma pan rodzinę z ciekawą historią.
- Każda rodzina jest ciekawa.
- Każda rodzina jest jakaś.
Chwilę później tajemniczy gość opuścił antykwariat. Wspomnianym dziadkiem okazał się Michał Grell - księgarz, nakładca i drukarz warszawski. Wśród jego największych dokonań wymienia się chociażby wprowadzenie pierwszej polskiej książki na targach w Lipsku. Grell odpowiedzialny był także za wprowadzenie stałych subskrypcji na książki, co w jego czasach nie było powszechną praktyką.
A to wszystko wydarzyło się w jedno przedświąteczne popołudnie.