Zarobki gwiazdy Fame MMA szokują! Tyle otrzymuje za walkę Sebastian Fabijański
Sebastian Fabijański to wyjątkowo utalentowany artysta. Ma w swoim dorobku kilkadziesiąt ról serialowych i filmowych. Największą sławę przyniosła mu jednak współpraca z Patrykiem Vegą. Teraz o gwiazdorze zrobiło się głośno za sprawą jego ostatniej walki na Fame MMA. Pomimo poniesionej klęski, zarobił on na niej krocie. Kwota wprawia w osłupienie.
Sebastian Fabijański to gwiazda, której chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Jest obecnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktorów w Polsce. Artysta gra w filmach, tańczy, bierze udział w reklamach a także... walczy na ringu! Teraz okazało się, że oprócz funu z tego co robi, zarabia także niewyobrażalne pieniądze. O jakie kwoty chodzi?
Zobacz także: Wruszające wykonanie „Born This Way” Lady Gagi. To im zadedykowała piosenkę
Kim jest Sebastian Fabijański?
Sebastian Fabijański jest absolwentem uczelni PWST w Warszawie. Stał się rozpoznawalny dzięki roli Piotrka w serialu "Tancerze". Następnie zagrał w "1920. Wojna i miłość", a także "Misji Afganistan". Na dużym ekranie debiutował w 2014 roku, grając w kryminale Michała Otłowskiego – "Jeziorak". Został wówczas nagrodzony za najlepszy debiut aktorski na 39. Festiwalu Filmowym w Gdyni.
Na uwagę zasługuje jednak nie tylko dorobek artystyczny aktora. Sebastian Fabijański jest bowiem wyjątkowo kontrowersyjną postacią. Artysta wywołał w ostatnich latach kilka skandali. Jeden z nich dotyczył spięć z Jakubem Grabowskim, znanym powszechnie jako raper Quebonafide.
Kolejny dotyczył jego spotkania z Rafalalą. Gwiazdor był szantażowany, choć jak sam mówił — nie pamięta, jak znalazł się w mieszkaniu performerki. To jednak nie koniec zamieszania wokół jego osoby. Jakiś czas później, aktor poinformował, że podpisał kontrakt z federacją Fame MMA i zamierza zmierzyć się z innymi influencerami.
Zobacz także: Tak naprawdę nazywał się Freddie Mercury. To dlatego używał fałszywego nazwiska
Dawniej aktor zapierał się, że nigdy nie wystąpi w walkach federacji Fame MMA, a jeśli tak by się stało, to kwotę przeznaczy na cele charytatywne. Szybko jednak zapomniał o swoich słowach.
Z pewnością to zmonetyzowałoby się świetnie, pewnie bym dostał naprawdę dobre pieniądze za to. Tak naprawdę to byłby mój koniec w show biznesie. Tzn. dla mnie, bo dla ludzi może nie, bo oni wszystko wybaczą. To nie jest moja bajka. Nie zdecydowałbym się lać po mordzie za pieniądze. Jeżeli miałbym się z kimś lać po mordzie, to przede wszystkim dla honoru, albo dla jakiegoś szczytnego celu. Nigdy nie wystąpiłbym w czymś owianym takim kontekstem, jak komercyjni organizatorzy walk — mówił Fabijański w show Krzysztofa Stanowskiego.
Tuż przed pierwszą walką z raperem Wacławem "Wac Toja" Osieckim, aktor powiedział kilka szokujących słów.
Chcę wykroczyć poza kolejny próg artystycznej kreacji. Chcę wejść tu z postacią, która nie jest mną. Sebastiana Fabijańskiego w tej klatce nie ma, zobaczycie tu moje alter-ego. To będzie nawiązanie do klasyki filmowej, to będzie prawdziwa rozrywka — powiedział enigmatycznie artysta.
Pierwsza, przegrana walka Sebastiana zakończyła się już po 35 sekundach. Podczas Fame MMA 19 rywalem Sebastiana Fabijańskiego był raper i influencer Filip "Filipek" Marcinek. Walka zakończyła się w ekspresowym czasie — trwała jedyne 47 sekund. Aktor został znokautowany i wyniesiony na noszach. Artysta jednak zupełnie się tym nie zraził i planuje wziąć udział w kolejnej edycji freak fightów.
Sporo rzeczy, ale nie zamierzam tego rozkładać na czynniki pierwsze. Była fajna bitka na początku, Filipek przyjął prawego sierpa, a ja dostałem lewego. Po tym ciosie osunąłem się, coś mi się wygięło w kolanie i nie mogłem kontynuować walki. Nie byłem szczególnie zamroczony i gdyby nie ta noga, to biłbym się dalej. Jutro pewnie pójdę na rezonans — mówił Fabijański w rozmowie z "Faktem".
Zobacz także: Ich związek nie przetrwał próby czasu. Joe Jonas i Sophie Turner biorą rozwód
Tyle zarabia Sebastian Fabijański. Ta kwota zwali was z nóg!
Fabijański nie ukrywał, że jego kontrakt z Fame MMA jest podyktowany aspektem finansowym. Zapewniał, że chce w ten sposób zabezpieczyć finansowo swojego syna. Zdradził to podczas rozmowy z kanałem "MMA — bądź na bieżąco". Marcin Dubiel wyciągnął na Twitchu jego wypowiedź, w której ten mówił wprost, że musiałby zagrać dziesięć głównych ról, żeby zarobić tyle, ile w Fame MMA.
Po pierwszej walce aktor odbył rozmowę z dziennikarzem MMA.PL.
Odbiłem się od ściany. Nie chcę dalej kozaczyć. Jestem k*rewsko wrażliwym gościem w jakimś opakowaniu, który chce się mierzyć z całym światem — powiedział po walce Mateuszowi Kaniowskiemu.
Wrażliwiec zarabia w oktagonie niewyobrażalne pieniądze. Okazuje się bowiem, że za jednorazowy (i jak się okazało także krótki) występ, artysta otrzymuje zawrotną kwotę... pół miliona złotych!
W kontrakcie, który Sebastian miał podpisać z federacją Fame, była mowa o trzech walkach. Wszystkich zaskoczyło więc, że Sebastian mówił po pierwszej przegranej, że nie wie, czy znów zawalczy. Prawda jest taka, że przed nim trzecie starcie w oktagonie, za które zgarnie, podobnie jak za każde poprzednie, ponad 500 tysięcy złotych — przekazało źródło Pudelka.
Zobacz także: Doda powiedziała „dość”! „Przerwałam to, kiedy zmarła moja babcia”