Anita Lipnicka opowiedziała o chorobie. Zdradziła całą prawdę
Anita Lipnicka jest w trakcie promocji nowego albumu. Z tej okazji pojawia się w mediach i udziela wywiadów. Ostatnio zdecydowała się opowiedzieć o chorobie. Dementuje plotki, które krążyły wokół stanu zdrowia wokalistki od lat.
Anita Lipnicka była pierwszą wokalistką zespołu Varius Manx. W 1996 roku zaczęła karierę solową. Wydała wtedy album "Wszystko może się zdarzyć". Otrzymała za niego pięć nominacji do nagrody Fryderyka. Przez pewien czas była związana romantycznie i twórczo z Johnem Porterem. Ma na swoim koncie 14 płyt, a obecnie promuje najnowszą — "Śnienie". Była swego czasu jedną z najpopularniejszych piosenkarek w Polsce.
Zobacz także: Ojciec Krzysztofa Krawczyka był prawdziwą gwiazdą. To musiało się skończyć karierą syna!
Anita Lipnicka o chorobie
W parze z rozpoznawalnością często idą plotki. Jeszcze w 2015 roku pojawiły się doniesienia, jakoby Anita Lipnicka była chora na raka. Od tamtego czasu nie pojawiło się potwierdzenie czy zaprzeczenie przez samą piosenkarkę. Po latach postanowiła odnieść się do tych informacji — wygląda na to, że częściowo fałszywych.
Okazuje się, że Anita Lipnicka nie walczyła z rakiem. Zmagała się z chorobą, ale nie tak niebezpieczną i złośliwą. Jest zdania, że nie można stawiać jej za przykład bohaterskiej walki z nowotworem. Historia, którą przedstawiały media, nie była w rzeczywistości tak dramatyczna.
Ja bym chciała coś sprostować. Z mojej choroby, która tak naprawdę nie była niczym strasznym, zrobiła się, nie wiem jak drastyczna historia w mediach, że walczę z rakiem. Otóż nigdy nie walczyłam z żadnym rakiem, helllooooł. Nie miałam nigdy takiej sytuacji i byłoby to bardzo nie fair, gdyby używać mojego przykładu, do tego, jaka jestem wojownicza i jak sobie z tym świetnie poradziłam — powiedziała Lipnicka dla Pomponika.
Zobacz także: Britney Spears znów imprezuje?! „Wstyd mi”
Jaka jest prawda o chorobie?
Anita Lipnicka zmagała się z niezłośliwym guzem ślinianki przyusznej. Został jednak wycięty trzy razy i na ten moment nie jest problemem. Piosenkarka przyznaje, że bała się, czy nie przerodzi się to w coś poważniejszego. Uważa jednak, że nie umywa się to do cierpienia osób, które zmagają się z nowotworami złośliwymi.
Miałam niezłośliwego guza ślinianki przyusznej, trzy razy już. Został wycięty, jestem dobrej myśli, że to nie wróci, ale nie ma to się nijak do cierpień ludzi, którzy naprawdę chorują i zmagają się z nowotworami złośliwymi […] Na pewno był moment takiego lęku, kiedy się o tym dowiedziałam i takie myśli: "o rany, a co będzie dalej, a gdybym umarła dzisiaj" — wyznała Lipnicka.
Anita Lipnicka zdradziła również, że choroba pomogła jej inaczej spojrzeć na świat. Zaczęła bardziej doceniać życie oraz wydarzające się w nim dobre chwile. Teraz patrzy na świat z optymizmem. Jest wdzięczna za wszystko, co udało jej się zrobić. Zarówno w karierze, jak i w życiu prywatnym.
Nagle uzmysławiasz sobie swoją śmiertelność, to jest ten moment, kiedy tak się zaczyna dziać, ale być może wtedy bardziej doceniasz to, że tu jesteś i wszystko, co ci się przytrafia dobrego. Ja myślę, że to się tak stało ze mną — zdradziła piosenkarka.
Zobacz także: Wstydliwa wpadka Robbiego Williamsa na scenie. „To było straszne”