Oto prawda o "Miodowych latach". Barciś ujawnił, jak powstawał serial
"Miodowe lata" to jeden z najpopularniejszych polskich seriali komediowych. Mimo że od premiery ostatniego odcinka minęły, nomen omen, lata, to cały czas cieszy się on uznaniem widzów. Artur Barciś, wcielający się w Tadeusza Norka, wrócił pamięcią na plan produkcji. Pokusił się o zdradzenie szczegółów zza kulis. Ten odcinek uważa za najlepszy.
- "Miodowe lata" miały premierę 13 października 1998 roku.
- Serial nadal cieszy się dużą sympatią publiczności.
- Artur Barciś zdradził, co działo się za kulisami.
"Miodowe lata" były swego czasu niekwestionowanym hitem Polsatu. Produkcja oparta na amerykańskim sitcomie "The Honeymooners" dziś dumnie dzierży status kultowej. Powtórki odcinków wciąż emitowane są w telewizji. Z kolei fani marzą o tym, by jeszcze raz zobaczyć Cezarego Żaka i Artura Barcisia w niezapomnianych rolach Karola Krawczyka i Tadeusza Norka. O potencjalnej kontynuacji jest cicho, ale odtwórca najsłynniejszego kanalarza w Polsce podzielił się wspomnieniami z planu.
Rozwiąż quiz o "Miodowych latach". Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Oglądałeś “Miodowe lata”? Za 18/20 Karol przewiezie tramwajem
Tak Artur Barciś wspomina "Miodowe lata"
Niedawno Artur Barciś gościł w programie "halo tu polsat". Okazją do spotkania i rozmowy była 27. rocznica premiery serialu "Miodowe lata". Była to nie lada gratka dla miłośników produkcji. Aktor opowiedział bowiem o tym, jak powstawała. Okazuje się, że każdy odcinek nagrywany był dwukrotnie. Wszystko po to, by móc mieć wersję zapasową, gdyby z pierwszą było coś nie tak.
Nie wszyscy widzowie wiedzą, że my nagrywaliśmy ten serial przy udziale publiczności, na żywo, w teatrze. Cały odcinek powstawał za jednym zamachem, co prawda nagrywaliśmy go dwa razy, za każdym razem przy innej publiczności, ale na żywo, jak premiera w teatrze - opowiadał aktor.
Jak wiadomo, "Miodowe lata" to komedia. Podczas seansu niejeden widz pękał ze śmiechu. Podobnie było w przypadku grających w serialu aktorów i aktorek. Artur Barciś zdradził, że czasami sami nie mogli powstrzymać śmiechu. Zdarzało się też, że nieco przeszkadzała im... publika. A konkretniej - jej żywiołowe reakcje.
Bywało tak, że sami się "gotowaliśmy" [...], ale czasem było tak, że musieliśmy przeczekiwać reakcje publiczności, bo nie sposób było nagrywać - mówił Artur Barciś w tej samej rozmowie.
To najlepszy odcinek "Miodowych lat"
"Miodowe lata" doczekały się 143 odcinków. Każdy z fanów z pewnością ma swój ulubiony. Jednym z najcieplej wspominanych jest ten zatytułowany "Smak wolności". Artur Barciś dobrze pamięta pracę nad tym odcinkiem. Jak zdradził w "halo tu polsat", aktorzy i aktorki mieli obawy, że nie uda im się go nagrać. Dlaczego? Jak wyjaśnił artysta:
To jest według "miodowologów" najlepszy odcinek ze wszystkich. Jak czytaliśmy scenariusz na próbach, to się tak śmialiśmy, że baliśmy się, że my tego nie nagramy. [...] Czuję, że serial wciąż żyje w świadomości widzów, wciąż mam tego oznaki sympatii - mówił Artur Barciś.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!