"U Maxima w Gdyni...", czyli gdzie? Tak dziś wygląda ulubiony klub śmietanki PRL
“U Maxima w Gdyni, znów cię widział ktoś”. Tak brzmią pierwsze słowa utworu “Tańcz głupia, tańcz” z repertuaru grupy Lady Pank. O sławnym klubie z utworu słyszała już chyba cała Polska. Jak dziś wygląda budynek, do którego niegdyś wędrowała cała śmietanka towarzyska z okresu PRL? Dziennikarka ZlotePrzeboje.pl zbadała historię kultowego miejsca.
- W okresie PRL klub Maxim był jednym z najbardziej ekskluzywnych lokali.
- Miejsce zapisało się nie tylko w historii trójmiasta, ale także kultury
- Dziennikarka ZlotePrzeboje.pl sprawdziła, jak dziś wygląda klub z utworów Lady Pank.
Gdyński Maxim przez lata był jednym z najbardziej ekskluzywnych lokali typu night club w okresie PRL. Budynek znajdował się blisko plaży przy ul. Orłowskiej 13 w jednej z najbardziej pożądanych dzielnic miasta - Orłowie. Co dziś dzieje się z kultowym miejscem, które przed laty rozsławił zespół Lady Pank?
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Ikoniczne hity Lady Pank. Wstyd nie znać 50 proc.
"U Maxima w Gdyni, znów Cię widział ktoś"
Klub Maxim w Gdyni powstał na przełomie lat 60. i 70. Choć to za sprawą utworu “Tańcz głupia, tańcz” pamięć o nim trwa niezmiennie do dziś, to już wcześniej klub cieszył się popularnością wśród elit PRL. Wewnątrz lokalu o powierzchni 740 m² znajdowały się nie tylko stylowe meble, ale także scena, kilka barów, a także drogocenne dzieła sztuki.
Przez przeszkoloną szybę widać było morze oraz orłowskie molo, a także słynne klify. Dodatkowo w jednej z sal Maxima miało rosnąć drzewo, którego korona wystawała ponad dach obiektu. Atrakcje i renoma klubu przyciągały do niego nie tylko polskie gwiazdy, ale także zagranicznych celebrytów.
Jak podają źródła, w Maximie miał bawić się zespół Boney M, Günter Grass, Violetta Villas, Roman Polański czy Bogusław Linda. Do klubu zaglądali także marynarze oraz trójmiejscy cinkciarze, którzy za oferowane w lokalu dobrodziejstwa płacili dolarami. Jeden drink miał kosztować tyle, co przeciętna pensja, a ceny butelek szampana dochodziły nawet do miliona złotych.
Miłe złego początki
Właścicielem Maxima był doktor nauk humanistycznych, Michał Antoniszyn zwany w Trójmieście “Mecenasem”. Jako jeden z najbogatszych ówcześnie Polaków dorobił się, sprowadzając do kraju szafy grające. W rankingu najbogatszych Polaków według tygodnika "Wprost" z 1990 roku, mężczyzna plasował się na 35. miejscu.
W miarę upływu lat i przemian społecznych, jakie zachodziły w Polsce oraz w zarządzie Maxima lokal zaczął podupadać. Jego renoma powoli zaczęła spadać. Zmieniali się także właściciele słynnego lokalu.
W 2004 roku Maxim oficjalnie zakończył swoją działalność. Na stronie miasta Gdyni wciąż znaleźć można postanowienie z 2008 roku ws. wystawienia budynku wraz z 8 tys. m² na licytację. Władze miasta postanowiły sprzedać obiekt za 35 mln złotych. Niestety mimo reklamy oraz dawnego prestiżu budynku, wciąż nie znaleziono chętnego do jego zakupu. Obecnie w sprawie trwa postępowanie sądowe związane ze sprawami spadkowymi.
Co w przyszłości stanie się z Maximem? Decyzja ta spocznie na barkach możliwego przyszłego inwestora.
"Tańcz głupia, tańcz, swoim życiem się baw"
Choć Maxim sam w sobie nie potrzebował reklamy, to bez wątpienia słowa utworu Lady Pank rozsławiły go na całą Polskę. Ile jest prawdy w tekście utworu i czy wokaliści rzeczywiście kiedykolwiek zajrzeli do klubu?
Historia utworu “Tańcz głupia, tańcz” rozpoczyna się latem 1981 roku. To właśnie wtedy późniejszy Andrzej Mogielnicki współzałożyciel dopiero formującego się zespołu Lady Pank wyjechał wraz z narzeczoną na wakacje do Trójmiasta.
Podczas nadmorskiego wypoczynku para postanowiła odwiedzić ekskluzywny klub Maxim w gdyńskim Orłowie. Ten wieczór zapadł w pamięci Mogielnickiego, który później postanowił opisać historie, których był świadkiem w wydanej piosence “Tańcz głupia, tańcz”.
Klub Maxim to miejsce dziwne i intrygujące. Znałem tego rodzaju warszawskie lokale. Dewizowi goście, panienki, waluciarze, peweksowe papierosy, ale tu nagle zobaczyłem to w jakimś nadwymiarze. Prawie irracjonalnym zagęszczeniu. Na początku było uroczo. Lokal nad morzem, chyba miał jakieś molo czy pomost, ale kiedy zaczął się zapełniać... Marynarze, Szwedzi, Arabowie, miejscowe cwaniaczki, głośna muzyka i dziewczyny. Nie tylko prostytutki, także nastolatki szukające przygód albo - jak to się dziś mówi - sponsora. Popijałem, chłonąłem to całe panoptikum i nagle w tym jesiennym Krakowie, otworzyła mi się jakaś szufladka i zacząłem opisywać tamten wieczór w Maximie - wspominał Andrzej Mogielnicki w “Lady Pank. Biografia Nieautoryzowana” autorstwa Michała Grześka.
Opowiadająca o damie lekkich obyczajów piosenka doskonale obrazowała rzeczywistość, jaką rządziły się czasy PRL. Dziewczyna za “kolorowy slajd” sprzedała swoje ciało w klubie, który ówcześnie był usposobieniem luksusu.
Maxim w Gdyni i w polskiej kulturze
Choć to właśnie dzięki piosnce grupy Lady Pank popularność o Maximie w Gdyni została spopularyzowana w całej Polsce, to nie był on jedyną kulturalną formą dzięki, której go zapamiętaniu. W miejscu nakręcono bowiem kilka filmów i seriali, które dziś noszą miano kultowych.
Podczas kręcenia serialu "Czterdziestolatek. 20 lat później" w siódmym z kolei odcinku pt. "Kuzynka, czyli powrót do źródeł" pojawia się wątek wyborów Miss Mokrego Podkoszulka. Na miejsce wyborów "królowej" Jerzy Gruza wybrał klub, o którym krążyło wiele ciekawych plotek...
Kolejnym serialem, w którym Maxim miał się pojawić był "07 zgłoś się". Faktem jest, że serial kręcono w Gdyni. W okolicach orłowskiego klifu nagrywano m.in. odcinki "Przerwany urlop" czy też "Dlaczego pan zabił moją mamę", w którym na nadmorskiej plaży znaleziono zwłoki nieznanej kobiety.
W źródłach znaleźć możemy informację o tym, że porucznik Borewicz nocował w Maximie w przerwie od rozwiązywania zbrodni. W jednym z udzielanych po latach wywiadów wcielający się w rolę głównego bohatera Bronisław Cieślak zaprzeczył jednak wszystkim pogłoskom.
Dziś owiany niesamowitą sławą PRL klub z roku na rok coraz bardziej popada w ruinę. Nie ma kryształowych żyrandoli. Budowla bardziej odstrasza, niżeli zachęca, a sam teren naokoło posiadłości został ogrodzony i wyłączony z użytku publicznego.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!