Dlatego gwiazda Varius Manx tęskni za latami 90. "Nie odnajduję się"
Powrót do dźwięków przeszłości, szczere wyznania i nowe plany – tak wyglądała rozmowa z Kasią Stankiewicz w programie "Cała muzyka". Artystka nie tylko zabrała słuchaczy w sentymentalną podróż do lat 80. i 90., ale też odsłoniła kulisy swojej kariery i zapowiedziała kolejne projekty.
- Kasia Stankiewicz przyznała, że to lata 80. ukształtowały jej muzyczną wrażliwość.
- Opowiedziała o trudnym konflikcie z wytwórnią, który na pewien czas zablokował jej karierę.
- Zapowiedziała nową muzykę, kolejną trasę z Varius Manx oraz pierwszą część autobiografii.
Świat muzyki i nostalgii znów spotkał się w jednym miejscu - a wszystko za sprawą rozmowy w programie "Cała muzyka", gdzie Tomasz Brehl gościł jedną z najbardziej charakterystycznych wokalistek polskiej sceny. Kasia Stankiewicz w szczerej rozmowie wróciła pamięcią do czasów, które, jak sama przyznaje, na zawsze ją ukształtowały.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Łzy czy Varius Manx? Tylko orzeł zgarnie 15/15!
Trasa "90/35" to jubileuszowy projekt zespołu Varius Manx i Kasi Stankiewicz, świętujący 35-lecie istnienia grupy oraz nawiązujący do jej największych przebojów z lat 90. Choć mogłoby się wydawać, że to czysta celebracja dekady, rzeczywistość jest nieco bardziej złożona. Artystka bez wahania przyznała, że jej serce bije raczej w rytmie wcześniejszych lat - i nie chodzi tu tylko o sentyment.
Bardziej lata 80. bym powiedziała, jeśli chodzi o muzykę, fanką jestem. Lata 90. dużo mniej. Natomiast myślę, że lata 90. były takim ostatnim momentem, kiedy rzeczy jeszcze były prawdziwe, namacalne. Muzykę się tworzyło w sposób taki, że trzeba było się spotkać z ludźmi, używać instrumentów i potrafić na nich grać - przyznała z nieskrywanym żalem.
Muzyczne "pierwsze razy", które zostają na zawsze
Nie da się ukryć, że dzieciństwo i młodość mają ogromny wpływ na nasze muzyczne wybory. Kasia Stankiewicz doskonale to rozumie i z rozbrajającą szczerością opowiada o tym, jak głęboko zakorzenione są w niej pierwsze dźwięki, które ją poruszyły - w tym spotkanie z twórczością Kate Bush.
Takich pierwszych razów muzycznych to miałam sporo i muszę powiedzieć, że to wszystko, co sentymentem wlewa się muzycznie w nasze organizmy, to zostaje z nami na zawsze - niezależnie od gustu. No bo w latach 80. my wszyscy byliśmy odbiornikami tego samego, więc siłą rzeczy w nasze gusta wlewało się to, co pokazywała telewizja czy to, co puszczało radio. A no dzisiaj to już jest zupełnie inna bajka - opowiadała.
Dziś jednak - jak przyznaje - o takie emocje coraz trudniej. Współczesna muzyka rzadko wywołuje w niej podobne poruszenie, dlatego chętnie wraca do przeszłości.
Jeśli w ogóle coś mnie rusza, to zazdroszczę sobie, ale ja lubię te powroty do muzyki właśnie z tamtego czasu i lubię natknąć się na jakąś piosenkę, której nie słyszałam od dzieciństwa i nagle ona mi uruchamia wszystkie takie najbardziej soczyste wspomnienia, łącznie z zapachami, ze smakami. Nie odnajduję się w tych obecnych czasach, dlatego sięgam do przeszłości - wyznała szczerze.
Trasa i wielki finał w Warszawie
Mimo nostalgicznych tonów artystka absolutnie nie zamierza zwalniać tempa. Wręcz przeciwnie - Kasia Stankiewicz wraz z Varius Manx kontynuuje intensywne koncertowanie, także poza granicami kraju.
Lecimy do tych Stanów teraz. 11-12 kwietnia Chicago, Nowy Jork. I potem po powrocie 27 kwietnia gramy w warszawskiej Romie. I to będzie zakończenie trasy 90/35. Jest to trasa, którą graliśmy, jak nazwa wskazuje, z największymi przebojami z okazji 35 rocznicy urodzin Varius Max - wspomniała.
To nie tylko sentymentalna podróż dla fanów, ale też dowód na to, że legenda zespołu wciąż ma się świetnie.
"Jestem szalona, jeśli chodzi o sztukę"
Jednym z najbardziej zaskakujących momentów rozmowy było odniesienie się do krążącej od lat historii o sprzedaży mieszkania, by wydać płytę. Kasia Stankiewicz postanowiła w końcu wyjaśnić, jak było naprawdę - i przy okazji odsłoniła kulisy trudnego okresu w swojej karierze.
Ja co jakiś czas zmieniałam miejsca, więc tu kupowałam mieszkanie, sprzedawałam, a przy okazji gdzieś tam to, co zostawało, lokowałam w swoją twórczość, bo rzeczywiście miałam taki nieciekawy moment w swojej karierze, kiedy po wydaniu pierwszej solowej płyty miałam w przygotowaniu kolejną, "Extra Pop", no i wtedy okazało się, że kiedy zaczęłam przynosić demo do wytwórni, to oni oczekiwali, że ja będę wciąż przynosiła przeboje - zdradziła na antenie.
Brak porozumienia z wytwórnią miał poważne konsekwencje.
Nie chcieli mnie z tego kontraktu ani zwolnić, ani nie chcieli na żaden kompromis, więc ja po roku zorientowałam się, że jestem trochę w nieciekawej sytuacji, bo mnie blokują i nie mam możliwości wykonywania swojego zawodu. Zatrudniłam mecenasa, który kolejny rok z tej umowy mnie wyciągał. Kiedy się uwolniłam i wyszłam z podpisanym aneksem, wiedziałam, że już raczej nie będę się nigdy pakować w takie tarapaty - kontynuowała.
Nowa muzyka i… książka. Artystka szykuje niespodzianki
Na koniec rozmowy pojawiły się też zapowiedzi, które z pewnością ucieszą fanów. Choć kalendarz Varius Manx wypełniony jest po brzegi, Kasia Stankiewicz znajduje przestrzeń na własne projekty.
"Szykujemy zupełnie nową trasę z Varius Max. Właśnie kończy się ta 90/35 i jesteśmy przed próbami do nowych projektów. Kalendarz mamy zapełniony już prawie do końca 27 roku, także łatwo się nas nie pozbędziecie"- śmiała się artystka. Ale to nie wszystko, bo Kasia Stankiewicz szykuje coś jeszcze bardziej osobistego.
W tym roku planuję wreszcie zakończyć swoją solową płytę i postawiłam kilka dni temu ostatnią już kropkę mojej książki, bo przez ostatnie lata pisałam pierwszą część mojej biografii. To na pewno są takie rzeczy, o których w najbliższym czasie będę głośniej opowiadać - zapowiedziała.
Jedno jest pewne - nadchodzące miesiące będą dla niej wyjątkowo intensywne. A dla fanów? Pełne emocji, wspomnień i, być może, zupełnie nowych muzycznych "pierwszych razów".
Posłuchaj rozmowy:
Źródło: ZlotePrzeboje.pl