Fani Lady Pank czekali na to od dawna. Chemia wróciła! "Świetnie się pracuje"
Jan Borysewicz nie zwalnia tempa. Gitarzysta i współzałożyciel Lady Pank opowiedział w Radiu Złote Przeboje o czterech projektach, które wypełniają mu najbliższe miesiące – od nowej muzyki, przez film Netflixa, aż po własny festiwal. Dzieje się! A to dopiero początek.
- Jan Borysewicz kończy prace nad gitarowym albumem formacji Jan Bo.
- Lady Pank świętuje 45-lecie nową płytą i singlem "Kalifornia".
- Netflix szykuje film o Borysewiczu, a w 2026 roku ruszy jego własny festiwal gitarowy w Ćmielowie.
Jan Borysewicz, gitarzysta, kompozytor i współzałożyciel legendarnego Lady Pank, przeżywa właśnie wyjątkowo intensywny czas. W rozmowie z Tomaszem Brhelem w audycji "Cała muzyka" w Radiu Złote Przeboje opowiedział o czterech równoległych projektach: nowej solowej płycie, jubileuszowym albumie Lady Pank, filmie przygotowywanym przez Netflix oraz o własnym festiwalu, który wystartuje już w przyszłym roku.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Ikoniczne hity Lady Pank. Wstyd nie znać 50 proc.
Jan Borysewicz i gitary, które tracą energię
Tematem, od którego rozpoczęła się rozmowa, była głośna aukcja gitar Jana Borysewicza, która wzbudziła emocje zarówno wśród fanów, jak i kolekcjonerów. Nie każdy potrafił zrozumieć, jak muzyk, który przez dekady był utożsamiany ze swoim instrumentem, mógł rozstać się z tyloma gitarami.
To wyglądało tak, że ja te instrumenty, które sprzedawałem, to były instrumenty, które służyły mi wiele, wiele lat. Ja mam taką naturę, że jeżeli zbyt długo mam je przy sobie, to czuję, że one są już ograne i potrzebuję nowych – wyznał Borysewicz.
Dla artysty to nie tylko kwestia praktyczna, ale też (a może - przede wszystkim) psychiczna. Gitara, która towarzyszy mu zbyt długo, traci energię, a wraz z nią – moc inspirowania.
Czasami niektórzy mają tak, że trzymają jedną gitarę do końca życia. Natomiast ja potrzebowałem, jak to się mówi, trochę świeżej krwi. Jak biorę nowy instrument do ręki i zaczynam go sprawdzać, to natychmiast powstaje jakaś kompozycja – dodał.
Jak się okazuje, z każdą z tych gitar wiążą się wspomnienia konkretnych utworów – niektóre z nich to prawdziwe hity. Jan Borysewicz zdradził, że na każdej z wystawionych na sprzedaż gitar powstała co najmniej jedna kompozycja, czasem bardzo znana.
Ja tych gitar miałem ponad 40. Nie wiem, 44? Może 45. To chyba 18 z nich poszło na aukcję. I w zasadzie na każdej skomponowałem jakąś melodię, a nawet taką, która jest dosyć dobrze znana. Więc one miały też wartość sentymentalną i artystyczną – niosły w sobie energię utworów, które na nich powstały - zdradził w Radiu Złote Przeboje.
Choć pozbycie się instrumentów było decyzją trudną, artysta nie wytrzymał długo. "Zaczęło mi brakować trochę patrzenia na te gitary, że ich już nie ma. Więc zacząłem kupować nowe instrumenty. I oczywiście na każdej nowej gitarze skomponowałem nową kompozycję" - śmiał się.
Nowa płyta Jana Bo. Powrót do emocji i mocy gitary
Jan Borysewicz, zostając w temacie nowych instrumentów i ich testowania zdradził, że właśnie kończy prace nad nową płytą formacji Jan Bo. Przy okazji wyznał, że spóźnił się na wywiad właśnie dlatego, że "artystyczne pobudzenie" odcięło go od świata.
Jestem zrozpaczony, ponieważ ja się nigdy nie spóźniam, a dzisiaj spóźniłem się 8 minut tylko dlatego, że zasiedziałem się w studio. Tak mi się dobrze nagrywało. Spojrzałem na zegarek i zacząłem pędzić - zdradził na naszej antenie.
Nowy album ma być połączeniem emocji, refleksji i gitarowej ekspresji. "Płyta zapowiada się bardzo fajnie. Będzie nastrojowa, ale też bardzo mocna, gitarowa – taka, jak to zwykle bywa na płytach Jana Bo" - dodał.
Lady Pank 45 lat później. Nowa płyta i singiel "Kalifornia"
Rok 2025 to również wielki jubileusz 45-lecia Lady Pank – jednego z najważniejszych zespołów w historii polskiego rocka. Z tej okazji grupa przygotowuje nową płytę, której przedsmakiem jest singiel "Kalifornia". To jednak nie jest beztroski hymn o wiecznych wakacjach, ale metafora tęsknoty za światem bez chaosu - miejscem, w którym "nie istnieją problemy".
Ten świat się jakby trochę zawalił i wydaje mi się, że zmiany są potrzebne. Jakoś nasi politycy nie potrafią się dogadać, żeby dojść do jakiegoś konsensusu, żeby ten świat naprawić. Wszystko odbywa się w sposób drastyczny i niebezpieczny. "Kalifornia" symbolizuje mityczną krainę pełną słońca, muzyki, wody i wiatru – miejsce, gdzie nie istnieją problemy. Wciąż za daleko ta Kalifornia... To takie nasze marzenie – tłumaczy Jan Borysewicz.
Za teksty na płycie odpowiada m.in. Andrzej Mogielnicki, z którym zespół po latach odnowił współpracę. To właśnie on napisał większość hitów Lady Pank z lat 80., jak "Mniej niż zero" czy "Kryzysowa narzeczona".
Świetnie nam się teraz rozmawia i pracuje. Wróciła między nami chemia, którą mieliśmy kiedyś. Często sobie wspominamy różne sytuacje, początki, w ogóle to, jak to było kiedyś - zdradza gość Radia Złote Przeboje.
Jak dodał artysta, album jest już po masteringu i wkrótce trafi do produkcji. Wiadomo też, że znajdzie się na nim dziesięć utworów, a wśród autorów tekstów pojawią się znane nazwiska: wspomniany już Andrzej Mogielnicki, Michał Wiraszko i Wojtek Byrski. Jeden z tekstów napisał sam Jan Borysewicz – i, jak przyznaje, jest to utwór wyjątkowo osobisty.
Jan Borysewicz na ekranie. Film Netflixa o legendzie polskiego rocka
W rozmowie padła też sensacyjna informacja: powstaje film fabularny o Janie Borysewiczu. Produkcja już w przyszłym, 2026, roku ma trafić na Netflixa.
Jest kręcony właśnie film fabularny o mnie, który będzie na Netflixie. Przed wakacjami albo zaraz po. Zagrałem w nim króciutką rolę – zwracam się, jako dorosły facet, do młodego Janka, czyli do siebie. Mówię mu coś, czego nie mogę powtórzyć w radiu, ale zobaczycie to w filmie. Myślę, że to będzie coś ciekawego - zajawił.
Jak ujawnił Netflix, film będzie opowieścią o młodym Janie Borysewiczu i narodzinach Lady Pank w realiach PRL. Za reżyserię odpowiada Kristoffer Rus, a scenariusz napisali Wiktor Piątkowski i Joanna Kozłowska. W rolę młodego muzyka wcieli się Mikołaj Bukrewicz. Produkcja ma pokazać nie tylko drogę artysty, ale też realia polskiej sceny muzycznej lat 80. – pełne cenzury, absurdów i rockowej rebelii.
Festiwal Jana Borysewicza. Zamek, młodzi muzycy i żywe granie
Na tym jednak lista planów Jana Borysewicza się nie kończy. 25 lipca 2026 roku w Ćmielowie odbędzie się pierwsza edycja Festiwalu Jana Borysewicza – przedsięwzięcie, które ma być połączeniem koncertu, święta gitary i przestrzeni dla młodych talentów.
Festiwal będzie się odbywał w Ćmielowie. Tam jest odrestaurowany zamek, a obok niego piękne tereny, na których właśnie będzie nasz festiwal. Zaproszę kilku świetnych polskich gitarzystów. Będzie też Lady Pank, które obchodzi 45-lecie. Ja będę grał ze swoim zespołem Janem Bo. I będzie też światowa gwiazda, bo takie możliwości mamy, żeby to zrobić - zapowiedział muzyk w Radiu Złote Przeboje.
Festiwal ma mieć charakter cykliczny i otwarty. Każda edycja ma prezentować młodych artystów grających na żywych instrumentach. "Bardzo bym chciał się zająć młodymi ludźmi. Zawsze o tym marzyłem. Sam w młodości nie miałem takiej możliwości. Teraz chciałbym pomóc tym, którzy po prostu grają na żywych instrumentach, bo to jest dla mnie najważniejsze, jeśli chodzi o muzykę" - zobowiązał się gitarzysta.
W 2025 i 2026 roku zobaczymy więc nie tylko nową płytę Jana Bo i jubileuszowy album Lady Pank, ale także film o życiu artysty i premierową edycję autorskiego festiwalu. A patrząc na energię, z jaką o tym wszystkim opowiada, trudno oprzeć się wrażeniu, że dla Jana Borysewicza to dopiero początek kolejnego, być może najciekawszego rozdziału w jego muzycznej biografii.