advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Grali nawet na Broadwayu. Tyle kosztowało ich "Metro". "Tutaj nas opluwali"

4 min. czytania
30.01.2026 12:54
Zareaguj Reakcja

Dokładnie 35 lat temu w warszawskim Teatrze Dramatycznym odbyła się prapremiera "Metra" – pierwszej prywatnej produkcji teatralnej po upadku PRL. Kultowy spektakl do dziś pozostaje jedynym polskim musicalem, który został wystawiony na Broadwayu. Ameryka nie przyjęła jednak przedstawienia zbyt entuzjastycznie. – To był najtrudniejszy moment w moim życiu – przynaje teraz Janusz Józefowicz.

fot. Kadry ze spektaklu / "Metro" (1991), reż. J. Józefowicz / YouTube / @robertjanowski6351
  • "Metro" wystawiono po raz pierwszy na scenie 30 stycznia 1991 roku. Reżyserem musicalu był Janusz Józefowicz.
  • Spektakl był pod wieloma względami rewolucyjny. Nie wszystkim się to podobało.
  • Przedstawienie wystawiono nawet na Broadwayu. Za oceanem nie odniosło jednak takiego sukcesu, jak w Polsce.

30 stycznia 1991 roku na deskach Teatru Dramatycznego w Warszawie odbyła się uroczysta premiera musicalu "Metro", który na przestrzeni lat stał się absolutnym fenomenem polskiej sceny. Za sukcesem tego przedsięwzięcia stali Janusz Józefowicz, odpowiedzialny za reżyserię i choreografię, oraz Janusz Stokłosa, który skomponował do niego muzykę. Dziś spektakl cieszy się statusem dzieła kultowego i jest najdłużej wystawianym musicalem w Polsce. Przez ostatnie 35 lat zagrano go już ponad 2600 razy.

Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Jak dobrze znasz te komedie? Miłośnik teatru ma gwarantowane 11/15

1/15 Kto napisał "Zemstę"?

Tamtego wyjątkowego wieczoru publiczność podziwała z widowni Katarzynę Groniec i Roberta Janowskiego, wcielających się w przedstawieniu w główne role. Na deskach występowały także takie gwiazdy, jak Edyta Górniak, Monika Ambroziak, Olaf Lubaszenko, Dariusz Kordek i Barbara Melzer. To właśnie "Metro" zapewniło im rozpoznawalność.

"Metro" ma 35 lat. Początki nie były łatwe

Dzieło Janusza Józefowicza było pierwszym tak nowoczesnym spektaklem w kraju. – To wszystko było w Polsce po raz pierwszy wtedy. Nikt czegoś takiego wcześniej nie robił – stwierdził w programie "Weekend jak marzenie" na antenie Radia Złote Przeboje reżyser musicalu. W przygotowanie przedstawienia włożył całe serce.

Gdybym w to nie wierzył, to na pewno do tego by nie doszło. Wiara rzeczywiście czyni cuda. Musiałem tym marzeniem zarazić wszystkich dookoła, żeby móc je zrealizować – dodał Janusz Józefowicz w rozmowie z Marzeną Rogalską.
Zobacz także

Nie sposób nie zgodzić się z faktem, że za sprawą "Metra" w świecie teatru dokonał się przełom. Nowatorstwo musicalu polegało między innymi na tym, że na jednej scenie połączyli siły uznani mistrzowie aktorstwa i utalentowani debiutanci, którzy pod okiem profesjonalistów stawiali dopiero pierwsze kroki w zawodzie. Nie każdemu się to jednak podobało.

Pamiętam, że te garderobiany w Dramatycznym nie mogły się z tym zgodzić, że tu, na tym fotelu, siedział pan mistrz Łomnicki, a tu nagle jakiś chłopiec. Skandal, koniec świata. Nikt wcześniej na scenę nie wpuścił tak młodych ludzi. Trzeba było skończyć szkołę, mieć dyplom, odsiedzieć swojej w garderobie, poczekać, aż starsza koleżanka zachoruje i ewentualnie wtedy wejść w zastępstwo – wspominał w programie "Weekend jak marzenie" Janusz Józefowicz.

Oglądaj

Zagrali nawet na Broadwayu. W Polsce z nich szydzili

Sukces, jaki "Metro" odniosło w Polsce, doprowadził w 1992 roku do wystawienia musicalu na Broadwayu. Zagraniczna premiera spektaklu miała miejsce 16 kwietnia 1992 roku na deskach Minskoff Theatre.

Nie zapomnę do końca życia tego, jak stałem sobie na Manhattanie i podjechał autokar z zespołem. Te przyklejone do szyb twarze, z wypiekami, patrzące na ten Manhattan… Wiele z tych osób było wtedy po raz pierwszy za granicą. A tu nagle Stany – wspominał w Radiu Złote Przeboje Janusz Józefowicz.

Pierwsze przedstawienia wystawiane za granicą reżyser zapamięta do końca życia. – Stałem za kulisami i skończyła się piosenka Anki. Nagle zrobiła się taka cisza…. I po tej ciszy lawina, szaleństwo! To był taki moment, że pomyślałem: "To się dzieje, stoję na Broadwayu, stoję w Minskoff, a tam biją nam brawa" – mówił Janusz Józegowicz w rozmowie z Marzeną Rogalską.

Mimo wielkich nadziei, jakie wiązano z musicalem, za oceanem nie zareagowano na niego tak entuzjastycznie, jak w kraju. – To była przede wszystkim katastrofa Wiktora Kubiaka, który rzeczywiście, można powiedzieć, przeinwestował – przyznał reżyser "Metra".

Nie było na Broadwayu producentów, którzy finansowaliby jakikolwiek spektakl z jednej kieszeni. To były grupy ludzi, inwestorów, którzy wkładali tam po kilkaset tysięcy dolarów i patrzyli, co się wydarzy. […] A Wiktor nagle położył te pieniądze na stół i powiedział: "Słuchajcie, to ja będę teraz wyznaczał trendy na Broadwayu". To nie mogło się spodobać. Przyszedłem do Wiktora i powiedziałem: "Wiktor, pakujemy się od razu, pakujemy walizki, bo to już nie ma sensu" – wspominał gość Radia Złote Przeboje.

Niepowodzenie przedstawienia bardzo odbiło się na kondycji psychicznej Józefowicza. – Poczułem się za to odpowiedzialny. Rzeczywiście dużo mnie to kosztowało. Miałem wtedy ogromny kryzys – opowiadał Marzenie Rogalskiej twórca "Metra"

To był chyba najtrudniejszy moment w moim życiu. Potem, kiedy to wszystko już się skończyło, zrobiła się cisza, telefon nie dzwonił. Tutaj, na miejscu, wszyscy nas opluwali – przyznał z żalem reżyser.

Posłuchaj całej rozmowy z Januszem Józefowiczem w Radiu Złote Przeboje:

Weekend jak marzenie
Janusz Józefowicz w Radiu Złote Przeboje
play play
replay
forward
volume volume
0:00

Źródło: Radio Złote Przeboje, "Weekend jak marzenie"