Ikona lat 80. dosadnie o branży. "Jestem niewidzialna"
Katarzyna Figura to nazwisko świetnie znane Polakom. W końcu aktorka ma na koncie dziesiątki pamiętnych ról. Jednak z biegiem czasu ikona lat 80. i lat 90. czuje się coraz bardziej odrzucona w branży. 63-letnia gwiazda nie ma wątpliwości, czym jest to spowodowane.
- Katarzyna Figura w nowym wywiadzie mówiła prosto z mostu o tym, jak branża filmowa potrafi być bezwzględna.
- Aktorka podkreślała, że najbardziej odczuwają to aktorki po przekroczeniu "pewnego wieku".
- "Wiek nas naznacza, wyrzuca na margines" - oceniła gorzko ikona lat 80.
Katarzyna Figura w niedawnym wywiadzie otworzyła się na temat upływającego czasu i jego wpływu na karierę. 63-latka podzieliła się bardzo gorzkimi przemyśleniami. Słynna aktorka bez ogródek opowiedziała bowiem o bezwzględnych realiach branży filmowej.
Rozwiąż quiz o najpiękniejszych polskich aktorkach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Rozpoznaj najpiękniejsze aktorki PRL-u. Zdobędziesz chociaż 60 proc. punktów?
Katarzyna Figura tego nie kryje. Mówi, że stała się "niewidzialna"
Katarzyna Figura wypłynęła na szerokie wody w drugiej połowie lat 80. za sprawą występów w takich popularnych filmach jak "Kingsajz" czy "Pociąg do Hollywood". W tamtym czasie zaczęto ją również postrzegać jako ucieleśnienie seksapilu.
Także kolejna dekada oraz początek lat 2000. były dla gwiazdy bardzo owocne. Aktorka błyszczała wówczas choćby w "Szczęśliwego Nowego Jorku", "Ajlawju", "Kilerze", "Kilerach 2-óch", "Zemście" czy też "Karierze Nikosia Dyzmy".
Potem jednak Katarzyna Figura zaczęła stopniowo zauważać coraz mniejsze zainteresowanie swoją osobą w branży. Stało się to szczególnie mocno odczuwalne w późniejszych latach, w których coraz trudniej było jej znaleźć angaż w głośnych, ciekawych produkcjach. Gwiazda nie ma wątpliwości, że główny wypływ na to ma jej wiek.
Ikona lat 80. prosto z mostu o dyskryminacji ze względu na wiek
Katarzyna Figura gościła ostatnio w programie "Onet Rano". W nim powiedziała Odecie Moro, że im aktorki są starsze, tym coraz bardziej spada liczba oferowanych im ról. Ikona lat 80. nie kryje, że czuje się ostatnimi czasy wręcz "przezroczysta".
Już dobrych parę lat temu - czy dla zawodowców, czy dla widzów, ale też na przykład gdzieś na lotnisku - nagle odczułam, że po prostu jestem niewidzialna. To jest dużo bardziej okrutne oczywiście dla aktorek niż dla aktorów. Wiek nas naznacza, wyrzuca na margines, jak gdyby przestajemy istnieć - zdradziła.
Dodała, że po przekroczeniu "pewnego wieku", jeśli już jakieś propozycje się pojawiają, to przeważnie chodzi o postaci "po przejściach". Katarzyna Figura stwierdziła wprost, że "gdyby pozostała w pułapce urody, jakiegoś takiego nawet samozachwytu", to jej kariera już całkiem "pewnie dawno by się skończyła".
Gwiazda przyznała, że jakiś czas temu usłyszała od swojego dobrego kolegi z planu, Jana Frycza, "którego oczywiście ceni", pytanie: "Dlaczego tak szybko zaczęłaś grać role kobiet zniszczonych, brzydkich?".
Odpowiedziałam mu: "Słuchaj, nie było innych ról, innych propozycji, więc żeby pracować, żeby dalej się rozwijać, żeby funkcjonować, żeby nie marnieć, nie wrzucić się w jakiś marazm, to po prostu zaczęłam kreować takie role i one rzeczywiście zrobiły wrażenie - wyjaśniła.
Katarzyna Figura wskazała w "Onet Rano" na jeszcze inny problem, z którym mierzyła się we wcześniejszych latach, a więc przydzielanie ról nie ze względu na talent i predyspozycje, ale bardziej ze względu na wygląd i atrakcyjność fizyczną. Dodała, że pierwszym przełamaniem, kiedy zaczęto brać ją bardziej "na poważnie" był "Żurek" z 2003 r., w którym "zagrała kobietę z prowincji, na granicy rozpaczy".
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!