Ikona lat 80. nie gryzła się w język. "Nie ma już miejsca na kreatywność"
Najnowsza wypowiedź Cyndi Luaper wzbudziła niemałe zamieszanie. W jednym z wywiadów artystka skrytykowała branżę muzyczną, wypominając, wywieranie presji na artystach, a także przekładanie zysków ponad ich twórczość i możliwości do eksperymentowania. "Kiedy wszystko zostaje ujednolicone, nie ma już miejsca na kreatywność" - mówi gorzko artystka.
- Cyndi Lauper to jedna z największych ikon lat 80.
- Wokalistka postanowiła zaapelować do mediów.
- Najnowsza wypowiedź gwiazdy wzbudziła niemałe zamieszanie.
Cyndi Lauper to jedna z największych ikon lat 80. Na początku dekady wokalistka wydała przełomowy album "She's So Unusual", z którego pochodziły takie hity jak "Girls Just Want to Have Fun", "Time After Time" czy też "She Bop". Sławę zdobyła nie tylko za sprawą wspomnianych przebojów, ale charakterystycznemu wizerunkowi czy eksperymentowaniu i kreatywności. Teraz gwiazda broni wartości, które przed laty uczyniły z niej ikonę.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Wielkie przeboje lat 80. Tego wtedy słuchali Polacy. 17/20 to mus
Cyndi Lauper nie gryzła się w język. Legenda muzyki ostro o branży
W jednym z najnowszych wywiadów dla "Billboardu" Cyndi Lauper otwarcie skrytykowała branżę muzyczną. Jej zdaniem ta od lat podąża w niebezpiecznym kierunku, oczekując od artystów nieustannego bicia rekordów sprzedaży i generowania coraz większych przychodów.
Ikona lat 80. zwróciła uwagę, że żaden z artystów nie jest fabryką, w której każdego roku można produkować identyczne wyniki finansowe. Wypomniała, że obecnie wytwórnie skupiają się bardziej na wywieraniu presji na artystach i przekładają możliwość zdobycia potencjalnych zysków ponad ich twórczość.
Ikona lat 80. stanęła w obronie kreatywności. "To największe zagrożenie"
Artystka przywołała przykład Michaela Jacksona i jego albumu "Thriller". Krążek sprzedał się w 35 milionach egzemplarzy i stał się kulturowym fenomenem. Wytwórnia miała jednak patrzyć na sytuację przez pryzmat pieniędzy.
Kiedy Michael sprzedał 35 milionów egzemplarzy "Thrillera" nikt nie potraktował tego jak fenomenu. Po prostu przyniesiono wykresy i zapytano: "Dobra, a co zrobicie w przyszłym roku?". Co?! Przecież nie produkujemy tu samochodów. To, że coś takiego udało się raz, nie oznacza, że będzie powtarzać się co roku. Dorośnijcie wreszcie, przestańcie być tak zachłanni i krótkowzroczni - powiedziała Cyndi Lauper.
Ikona lat 80. zwróciła także uwagę, że skupianie się na samych wynikach sprzedaży nie prowadzi do niczego dobrego. "To nie udziałowcy tworzą muzykę. Jeśli wymaga się od artystów coraz więcej, w końcu odbija się to na ich twórczości" - skomentowała gorzko, dodając: "Ile, do cholery, pieniędzy wam potrzeba? Przecież już jesteście miliarderami".
Cyndi Lauper gorzko skomentowała branżę. To jej się nie podoba
Co ciekawe, Cyndi Lauper dostrzega podobne zjawiska również poza światem muzyki. W wywiadzie wspomniała o branży modowej, gdzie mniejsze, kreatywne marki są często przejmowane przez wielkie korporacje. W rezultacie twórcy schodzą na dalszy plan, a najważniejszym celem staje się realizowanie kolejnych planów biznesowych.
Kiedy wszystko zostaje ujednolicone, nie ma już miejsca na kreatywność. To właśnie jest największe zagrożenie - wyznała.
Źródło: ZlotePrzeboje.pl, terazmuzyka.pl, billboard.com