Justyna Steczkowska wraca do tematu Eurowizji. "Teraz to mi się płakać chce"
Co prawda Justyna Steczkowska Eurowizji 2025 nie wygrała, ale można uznać, że wróciła z Bazylei z tarczą, a nie na tarczy. Jednak w najnowszym wywiadzie, kiedy została zapytana o wspomnienia z majowych zmagań w konkursie, w pewnym momencie w jej oczach pojawiły się łzy.
- W oczach większości Justyna Steczkowska kończący się rok może zaliczyć do bardzo udanych.
- Duża w tym zasługa udziału w Eurowizji 2025 – nawet pomimo zajęcia w niej 14. miejsca.
- Teraz 53-letnia diwa opowiedziała o wspomnieniach z konkursu. Nie kryła, że towarzyszył jej strach.
Justyna Steczkowska jest od wielu miesięcy "w gazie". Oczywiście wielką gwiazdą w Polsce jest od wielu dekad, ale dodatkowy przypływ zainteresowania jej muzyką – także poza granicami kraju – przyszedł dzięki udziałowi w majowej Eurowizji 2025.
Rozwiąż quiz o Justynie Steczkowskiej i Edycie Górniak. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Steczkowska czy Górniak? 20/20 zdobędzie tylko dziewczyna szamana!
Co prawda jurorzy nie docenili show Polki i jej porywającego wykonania utworu "Gaja", ale widzowie byli zupełnie odmiennego zdania i dzięki ich wsparciu ostatecznie Steczkowska uplasowała się na 14 miejscu. Szeroko chwalono jej występ także w sieci.
Justyna Steczkowska o 2025 r. i planach na przyszłość
W niedzielnym wydaniu "Pytania na śniadanie" Justyna Steczkowska zapowiedziała, że "w 2026 r. wchodzi z nową energią i z nowymi ludźmi". Wskazała, że "sama zaczęła organizować koncerty". Tłumaczyła, że "chce się jeszcze czegoś w życiu nauczyć", bo "ma dopiero 53 lata, a na naukę nigdy nie jest za późno".
Natomiast mijający 2025 r. – pomimo wielu sukcesów – oceniła jako "trudny emocjonalnie i zawodowo". Poproszona o sprecyzowanie swoich myśli, Justyna Steczkowska odparła, że szczególnie wymagające były właśnie przygotowania do Eurowizji 2025.
Żeby unieść to wszystko, co się działo przed Eurowizją, po i w trakcie, to trzeba było zaangażować siebie w 100 proc. Najwięcej czasu zajmuje kreatywne myślenie, potem wykonać to już jest ok, bo możesz zlecić temu to, temu tamto i jakoś wszyscy grupą idą do przodu. Ale najpierw musisz to wymyślić, a to trwa i trwa. (...) To było naprawdę bardzo dużo pracy – wyjaśniła.
Diwa wspomina Eurowizję 2025. Miała łzy w oczach
Justyna Steczkowska nie kryła, że rozbieżność między ocenami jury w Eurowizji 2025 oraz między reakcją widzów i osób, które powitały ją na lotnisku po powrocie do Polski, była ogromna i bardzo ją zaskoczyła.
Bałam się powrotu z tego względu, że pomyślałam, iż jednak z punktu widzenia oceny jury po prostu przegrałam i muszę się z tym pogodzić. (...) A tu wracam i tu po prostu jakaś... Po pierwsze, powitanie na lotnisku – wpadam w "gajomanię". Pomyślałam: "No tak, dlaczego ja nie jestem z siebie dumna, dlaczego ciągle się biję po głowie, skoro tyle lat pracuje". Więc ja się też czegoś nauczyłam dzięki temu – zdradziła.
Po chwili Justyna Steczkowska poczuła ogromny przypływ emocji i wzruszenia, kiedy dziennikarz Grzegorz Dobek przytoczył to, co wcześniej powiedział syn diwy, Leon: "Mamo jesteś tak wielka, jak twoje marzenia, a swoje właśnie spełniłaś".
Teraz to mi się płakać chce... No i super, po to jest rodzina – oznajmiła piosenkarka.
Czy jest szansa na to, że Justyna Steczkowska jeszcze kiedyś spróbuje szczęścia w Eurowizji? W końcu konkurs z 2025 r. był dla niej powrotem do tych zmagań po 30 latach przerwy. Gwiazda nie wyklucza, że w przyszłości jeszcze raz podejmie się takiego wyzwania.
Umówiliśmy się z naszą taneczną grupą, że np. w wieku lat 60 lub 65, albo 70, o ile świat będzie tak wyglądał i Eurowizja będzie miała znaczenie i naprawi swoje błędy, to po prostu myślę, że byłoby to wyzwanie. Nie wiem, poczekamy do 70. – rzuciła.
Źródła: "Pytanie na śniadanie" w TVP 2, ZlotePrzeboje.pl