Miał tylko 16 lat, gdy go zatrudnili. Stanisław Sojka: "Instrumentu uczył mnie pan Wacek"
Stanisław Sojka odszedł 21 sierpnia 2025 roku. W pierwszą rocznicę śmierci wybitnego polskiego artysty przypominamy historię jego młodości. Jak został artystą i gdzie stawiał pierwsze muzyczne kroki? Sam gwiazdor zadawał sobie pytanie: "Czy zasiadłbym do muzyki, gdyby nie dziadek organista i te godziny spędzone z nim na kościelnym "pawlaczu"?".
- Rocznica śmierci Stanisława Sojki.
- Artysta odszedł 21 sierpnia 2025 roku.
- Zanim podbił polską scenę, grał w kościele.
Stanisław Sojka dorastał w Gliwicach. Śląskie korzenie odcisnęły piętno na jego charakterze - zasady, obowiązki, wymagania, a jednocześnie kultura i opieka. To wszystko dało przyszłemu artyście bazę do kształtowania swojej przyszłości.
"Wiem, co to etos pracy, mam też wobec pracy szacunek. Śląskie tereny przez lata zamieszkiwali Niemcy protestanci, protestanccy Czesi i Ślązacy, i katolicy. Pewne idee przepływały między nimi, mieszały się, uzupełniały. Tak więc pewien protestancki pozytywizm w tym śląskim rysie się znalazł. I mnie ukształtował" - wyjawił artysta w "Vivie!".
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Tego słuchaliśmy w latach 70. Znawca zdobędzie 15/20!
Również muzyka, podobnie jak poszanowanie reguł, pojawiła się w życiorysie wykonawcy "Tolerancji" czy "Życie to krótki sen" dość wcześnie. Muzykę miał we krwi. W domu nie tylko mama śpiewała podczas gotowania, ale też dziadek Sojki Józef Janko był muzykiem-samoukiem i organistą w Wiśle Małej. Mężczyzna zabierał wnuka do kościoła na tak zwany "pawlacz", gdzie znajdował się chór i instrumentalista.
Stanisław Sojka - edukacja i pierwsza praca
Inspiracją była też nauka gry na skrzypcach w Szkole Muzycznej I stopnia w Gliwicach. Później trafił do Liceum Muzycznego w Katowicach, po czym studiował na Akademii Muzycznej im. K. Szymanowskiego w Katowicach, na kierunku aranżacji i kompozycji.
Z kolei zanim wybrał tę drogę, w niedziele, jeszcze jako dziecko, śpiewał psalmy na mszach świętych jako ministrant.
Tak zwrócił uwagę innego organisty i trafił do chóru, a następnie, w wieku 16 lat dostał pierwsze poważne stanowisko. Stanisław Sojka był zastępcą organisty Wacława Różaka.
Miałem 16 lat i byłem już niezłym pianistą. Pianino, fortepian to piękne instrumenty, ale organy… To jest magia. [...] Bach na organy był może na początku za trudny, ale pieśni kościelne mogłem grywać. Instrumentu uczył mnie pan Wacek, organista, emeryt. Pokazywał te niezliczone ilości guziczków, klawiszy i przycisków. W tym skonstruowanym w XIX wieku instrumencie jest kilkadziesiąt brzmień. Wszystko to trzeba było wbić sobie w łepetynę.
Źródła: ZlotePrzeboje.pl, TVN, Viva!