"Nie ma mocnych" to hit PRL. Miał nigdy nie powstać
Za kulisami kultowej komedii "Nie ma mocnych" kryją się emocje, presja i wielkie decyzje. Mało kto wie, że los kontynuacji przygód Kargula i Pawlaka wisiał na włosku. Przeczytaj, co naprawdę zadecydowało o powstaniu filmu, który na zawsze podbił serca widzów.
- Za kulisami kultowej komedii kryją się emocje i nietypowe decyzje.
- W maju 1974 roku komedia stała się frekwencyjnym fenomenem.
- Film niesie uniwersalne przesłanie aktualne do dziś.
"Nie ma mocnych", druga odsłona historii zwaśnionych rodów na ziemiach odzyskanych, niemal nie powstała. Choć dziś trudno sobie wyobrazić polskie kino bez tej komedii, reżyser Sylwester Chęciński wzbraniał się przed stworzeniem sequela. Skąd ta niechęć i jak przełamano opór reżysera, dzięki czemu widzowie mogli znów spotkać się z Pawlakiem i Kargulem? Odpowiedzi kryją się za kulisami jednej z najbardziej ukochanych serii w polskiej kinematografii.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Quiz PRL. Kargul czy Pawlak? Tylko geniusz pamięta 16/20 cytatów!
Wielki ekran. Sukces i nagrody
"Nie ma mocnych" weszło do kin w maju 1974 roku i bardzo szybko stało się fenomenem. W rolach głównych ponownie wystąpili Wacław Kowalski i Władysław Hańcza, a obok nich zadebiutowała młoda Anna Dymna.
Publiczność tłumnie ruszyła do kin: komedię obejrzało aż 8,5 miliona osób. Film zdobył nie tylko serca widzów, ale też uznanie krytyków. Twórcy zostali uhonorowani m.in. Złotymi Lwami na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni i Złotym Gronem na Lubuskim Lecie Filmowym.
Dla Anny Dymnej rola Ani była przełomowa. To właśnie ten film otworzył jej drzwi do wielkiej kariery. Sama jednak przyznała, że wielka odpowiedzialność mogła ją początkowo przerazić. W wywiadzie dosadnie stwierdziła, że gdyby miała świadomość sukcesu, jaki odniesie film, ze strachu nie zgodziłaby się na "rolę ukochanej wnuczki".
Pomysł na kontynuację. Kluczowa rola scenarzysty
Sylwester Chęciński po sukcesie "Samych swoich" nie chciał powtarzać tej samej historii. Jak tłumaczył w jednym z wywiadów, zraziła go nieudana kontynuacja innego słynnego filmu, "Ojca chrzestnego". Miał obawy, że losy Kargula i Pawlaka mogą stracić swój urok, jeśli powstaną kolejne części.
Przełom przyniósł jednak scenarzysta Andrzej Mularczyk. To on przekonał reżysera do powrotu do rodzinnych sporów. Współpraca Chęcińskiego i Mularczyka okazała się strzałem w dziesiątkę, a nowy scenariusz o wnuczce Ani idealnie wpisał się w oczekiwania widowni. Ich wspólna praca nadała fabule autentyczności i ciepła, przyciągając przed ekrany miliony Polaków.
"Nie ma mocnych" nie jest tylko opowieścią o rodzinnych sporach na wsi. Film niesie uniwersalne przesłanie o ludzkich charakterach i relacjach, które nie tracą na aktualności mimo upływu lat i zmieniającego się ustroju.
Anna Dymna podkreśla, że widzowie wciąż odnajdują w postaciach siebie i swoje historie. Humor, serdeczność i prawda o ludzkiej naturze pozwoliły tej komedii przetrwać próbę czasu i stać się wręcz symbolem polskiego kina rodzinnego.
"Nie ma mocnych" to nie tylko sukces frekwencyjny, ale i film, który na trwałe zapisał się w polskiej kulturze. Jest również regularny emitowany w telewizji. Widzowie mogą go zobaczyć w środę, 12 listopada. Produkcja będzie transmitowana o 20:30 w ramach "Komediowej środy" na antenie Polsatu. Kolejne okazje nastąpią 15 listopada o 13:15 (Polsat) oraz 18 listopada (14:45) i 21 listopada (12:15). Emisje zaplanowano wówczas na antenie Polsat Film.