Polacy pokochali ten album. Mało kto wierzył w Urszulę. "Rzadko się udaje"
Urszula odwiedziła studio Radia Złote Przeboje. W programie "Cała muzyka" piosenkarka opowiedziała Wojciechowi Babiarczykowi o tym, jak przebiega praca nad jej nową płytą. Poza tym gwiazda zdradziła także, który moment kariery był dla niej szczególnie przełomowy, a także jak spędza święta Bożego Narodzenia.
- Urszula gościła w programie "Cała muzyka" na antenie Radia Złote Przeboje.
- W rozmowie z Wojciechem Babiarczykiem piosenkarka opowiedziała o pracy nad swoją nową płytą.
- Gwiazda zdradziła także, jakie są jej plany na zbliżające się święta Bożego Narodzenia.
Urszula to jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistek rockowych i popowych. Popularność udało jej się zdobyć jeszcze w latach 80. Piosenkarkę do dziś otaczają tysiące fanów, a jej ponadczasowe hity, takie jak "Dmuchawce, latawce, wiatr" czy "Konik na biegunach", zna niemal każdy Polak.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Urszula czy Beata Kozidrak? Za 100 proc. dajemy konika na biegunach!
Mimo wielu sukcesów na koncie artystka nie zwalnia tempa. W programie "Cała muzyka" na antenie Radia Złote Przeboje ujawniła, że pracuje właśnie nad nową płytą. Niestety odkąd w procesie twórczym Urszuli nie wspiera jej nieżyjący już mąż, Stanisław Zybowski, wszystko jest dużo trudniejsze.
Takich ludzi wszechwiedzących, jaki był Staszek, jest mało albo nie ma ich w ogóle. […] Próbujemy coś zrobić z Piotrusiem, moim gitarzystą, w Bielsku-Białej. Daleko, więc ja też się wybieram czasami moim samochodzikiem tam i siedzę u niego w studiu przez kilka dni. […] Jeden gitarzysta jest z Torunia, inni są w Otwocku i tak dalej, więc spotykamy się dość rzadko – przyznała z żalem Urszula.
Urszula szykuje nową płytę. Kiedy premiera?
Ze względu na dzielące piosenkarę i jej muzyków kilometry praca nad nowym krążkiem nieco się przeciąga. – Kiedyś była taka bardzo dobra praktyka, że się schodziło na dół, do studia, i się grało, grało i grało. Cały zespół grał, a potem na drugi dzień się spotykaliśmy, próbowaliśmy i zawsze coś fajnego wyszło – wspominała w rozmowie z Wojciechem Babiarczykiem Urszula.
A teraz się nie gra. Teraz się właśnie nagrywa coś, jakieś rybki przesyła, wszystko jest na odległość. I to jest ta trudność, żeby określić, jaka będzie ta płyta. […] Może wrócę do korzeni, ale to muszą być ludzie, którzy potrafią to zrobić. Im jestem starsza, tym bardziej wymagająca i leniwa. I obie te cechy sprawiają, że to się ciągnie, niestety – przyznała ze śmiechem gwiazda.
Ten krążek był dla niej przełomowy. Nie dawali mu szans
Debiutancki album Urszuli ukazał się w 1983 roku. To właśnie dzięki niemu, a także nagranemu rok później "Malinowemu królowi", głos piosenkarki poznała cała Polska. Kiedy po upływie kilku lat wielu spodziewało się, że fala popularności gwiazdy wkrótce przeminie, ona znów znalazła się na szczycie. Wszystko dzięki "Bialej drodze".
To był ten drugi początek, że tak powiem. Wtedy nazwali mnie "specjalistką od powrotów", bo rzadko kiedy udaje się ludziom wrócić po tylu latach i to z powrotem na swoje miejsce – powiedziała gwiazda w programie "Cała muzyka".
Na albumie znalazły się m.in. takie hity, jak "Na sen" czy "Konik na biegunach". Co ciekawe, nie wszyscy, którzy mieli okazję się wcześniej z nimi zapoznać, widzieli w nich potencjał.
Nie było łatwo z tym materiałem. […] Przychodzili wysłannicy z różnych firm fonograficznych, słuchali, mówili: "Urszula, taka rockowa? No nie wiem, nie wiem". Gdyby Zic Zac nas nie wydał, to byłoby ciężko – powiedziała Urszula w Radiu Złote Przeboje.
Tak Urszula spędzi Boże Narodzenie
Czas grudniowych spotkań z najbliższymi zawsze był dla Urszuli wyjątkowy. – Lubiłam, jak było czysto i biało. Były zaspy, dzieciaki budowały sobie igloo na podwórku… Kurczę, nie chcę brzmieć jak taki typowy boomer, ale kiedyś zimy były większe – zauważyła piosenkarka w rozmowie z Wojciechem Babiarczykiem.
Kiedyś rodzina była mniejsza, więc mieściliśmy się w moim domu. Teraz się rozrosła i ciężko jest wszystkim przyjechać. […] Każdy ma inne plany, wszyscy trochę zabiegani. Trudniej nas zebrać, żebyśmy te święta spędzili razem i one już mają mniejszy urok – dodała Urszula.
Piosenkarka ceni sobie mimo wszystko świąteczną kuchnię, choć bardziej niż gotować woli… jeść. – Ostatni taki nasz wspólny "spęd" rodzinny na święta był chyba cztery lata temu. Spędziłam trzy dni w kuchni i powiedziałam, że właściwie na dobrą sprawę róbcie następne święta u siebie. Ja wtedy chętnie przyjadę z plackami, nie wiem, z czymkolwiek zrobionym, i posiedzę. Jest to fajne, tylko męczące – powiedziała w programie "Cała muzyka" Urszula.
Ja lubię robić pierogi z grzybkami i z kapustą. I nie lubię, jak jedzenia jest za dużo na wigilię. Lubię, jak każdy zrobi coś sam. To, co umie robić i jak jest tego mniej, ale to są dobre rzeczy – dodała artystka.