Krzysztof Cugowski szczery do bólu: "Patrzę w lustro i widzę gębę staruszka"
Krzysztof Cugowski w rozmowie z Marzeną Rogalską ujawnia, jak wygląda życie legendarnego muzyka po siedemdziesiątce. Z dystansem i humorem opowiada o starości, zdrowiu oraz realiach polskiej sceny muzycznej, pokazując, że za błyskiem scenicznej kariery stoi także codzienna walka o stabilność i samopoczucie.
- Krzysztof Cugowski komentuje swój wiek, podkreślając, że zdrowie po 70. to przede wszystkim kwestia perspektywy.
- Realistycznie ocenia branżę, wspominając kolegów, którzy po latach kariery borykali się z problemami finansowymi.
- Zdradza, że starość obserwuje z lekkim dystansem, unikając lustra i ciesząc się tym, co wciąż daje mu radość.
Krzysztof Cugowski to postać, której nikomu przedstawiać nie trzeba. Współtwórca Budki Suflera, głos kilku pokoleń i artysta, który od dekad nie schodzi ze sceny. Choć jego piosenki zna cała Polska, sam muzyk rzadko pozwala sobie na tak osobiste refleksje, jakie padły w audycji "Weekend jak marzenie". W rozmowie z Marzeną Rogalską było dużo ciepła, żartów, ale też zaskakującej szczerości na temat wieku, zdrowia i realiów życia artysty w Polsce.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Lady Pank czy Budka Suflera? Te hity zmieniły Polskę! 10/20 to katastrofa!
Musiał przeprosić "jej gościa"
Prowadząca zaczęła niewinnie, pytając o dojrzałość i stosunek do samego siebie. Gdy padło hasło wieku, Krzysztof Cugowski szybko sprostował: nie 70, a już 75 lat. I choć w jego głosie pobrzmiewał dystans, nie zabrakło autoironii.
"No, patrzę na gębę staruszka. To na nic jest wszystko, naprawdę na nic" - rzucił z charakterystyczną szczerością. Po chwili dał się upomnieć Marzenie Rogalskiej, która żartobliwie nakazała mu "przeprosić swojego gościa".
Muzyk przyznał jednak, że nie ma co się obrażać na rzeczywistość. Zdjęcia bywają łaskawe, retusz potrafi zdziałać cuda, ale najważniejsze jest coś innego.
Widzę niektórych kolegów na zdjęciach i myślę: "O Jezus Maria, oni dopiero z kołyski wstali". Taki retusz. Dla mnie najważniejsze, że jestem zdrowy jak na swój wiek. O tak bym powiedział. Zdrowy nie jestem, bo w tym wieku nie ma ludzi zdrowych, ale zdrowy na swój wiek owszem. Dopóki to możliwe, to będę występował - podkreślił.
Krzysztof Cugowski realistycznie. Gorzkie realia polskiej sceny
Krzysztof Cugowski nie idealizuje starości. Wręcz przeciwnie - nazywa ją wprost "słabą". Jednocześnie podchodzi do tematu bardzo trzeźwo. Podkreśla, że występy są mu potrzebne nie tylko po to, by zostać w formie. W Polsce nie funkcjonuje bowiem model gwiazdy, która po latach kariery może bez trosk "kupić sobie wyspę i tam leżeć".
Znam niestety starszych kolegów, którzy odchodzili z tego świata, może nie w biedzie, ale w zapomnieniu i z trudnymi sytuacjami finansowymi. My nie zdajemy sobie sprawy, jak PRL traktował naszą rozrywkową, rockową branżę. Ludzie, którzy się nie weszli już w nowe czasy po 1989 roku, gdzie artysta zarabiał tyle, ile ludzi na niego przychodzi, po prostu zeszli w bardzo skromnych warunkach. To jest przykra sprawa – przyznał.
Sam uważa się za szczęściarza. Udało mu się odnaleźć w nowej rzeczywistości, zadbać o prawa autorskie i zabezpieczyć przyszłość. Ale – jak podkreśla – to wcale nie było takie oczywiste.
Lustro? Raczej z daleka
Na koniec Marzena Rogalska zapytała, co Krzysztof Cugowski robi, by nie "obrażać" faceta, którego widzi w lustrze. Odpowiedź była rozbrajająco szczera.
Coraz częściej staram się go nie oglądać. Omijam go. To jest niestety tak. Patrzę w lustro właściwie tylko wtedy, gdy jeszcze mogę te resztki włosów jakoś zmontować, żeby to wyglądało w miarę przyzwoicie. To jest jedyny moment. I nie dlatego, że nie mogę patrzeć w lustro z jakichś powodów. Nie, po prostu starość jest słaba – wyznał z nieco wymuszonym uśmiechem.
Mimo pewnej goryczy w tych słowach trudno nie odnieść wrażenia, że za nimi stoi ogromny dystans, doświadczenie i wciąż żywa pasja do muzyki. A tego błysku w oku naprawdę nie da się wyretuszować.