Włącz radio

Ten wypadek wstrząsnął fanami "Adama i Ewy". "Granica życia i śmierci"

2 min. czytania
25.01.2026 09:39
Zareaguj Reakcja

Waldemar Goszcz był gwiazdą serialowego hitu lat 2000. Dwa lata po zakończeniu produkcji niespełna 30-letni wówczas aktor zginął w tragicznym wypadku pod Ostródą. Podróżujący z nim Filip Siejka opowiedział o wstrząsających szczegółach zdarzenia. "Samochód był cały zmiażdżony" - mówił.

Waldemar Goszcz zginął w wypadku samochodowym
fot. YouTube / @Bitlesiak / Kadr z serialu
  • Waldemar Goszcz był gwiazdą serialu "Adam i Ewa".
  • Niespełna 30-letni wówczas aktor zginął w wypadku samochodowym.
  • O szczegółach zdarzenia opowiedział podróżujący z nim Filip Siejka.

Waldemar Goszcz rozpoczął karierę medialną jako model oraz członek boysbandu. Szybko rosnąca popularność przyniosła mu angaż w jednej z najpopularniejszych polskich telenowel lat 2000. Niestety, zaledwie dwa lata po zakończeniu serialu "Adam i Ewa" aktor zginął w tragicznym wypadku samochodowym pod Ostródą.

Rozwiąż quiz o serialach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Czy pamiętasz te seriale z lat 2000? 10 punktów to mus!

1/20 Gdzie rozgrywała się akcja serialu "Ranczo"?

Waldemar Goszcz był gwiazdą polskiej telenoweli

Jeszcze jako nastolatek Waldemar Goszcz został dostrzeżony przez właściciela renomowanej agencji modeli. Mając 19-lat, zdobył prestiżowy tytuł "Twarz Roku", a kilka lat później rozpoczął karierę muzyczną w boysbandzie Hi Street. Największą popularność przyniosła mu jednak rola Adama Rozdrażewskiego w serialu "Adam i Ewa".

Redakcja poleca

Młody gwiazdor zginął w wypadku samochodowym, do którego doszło 24 stycznia 2003 roku pod Ostródą. Waldemar Goszcz wracał z koncertu zorganizowanego przez jedną z firm kosmetycznych. Razem z nim podróżował także skrzypek Filip Siejka. Muzyk w wywiadzie dla Plejady opowiedział o szczegółach zdarzenia.

Waldek nie był zbyt dobrym kierowcą. Z reguły, kiedy razem jeździliśmy, to ja prowadziłem. Ale wtedy akurat tak się niefortunnie złożyło, że to on zasiadł za kierownicą. Kilka minut przed wypadkiem ustaliliśmy, że go zaraz zmienię i z tego właśnie względu odpiąłem pasy. Uratowało mi to życie, bo gdybym był zapięty, prawdopodobnie nie miałbym szansy przeżyć. Samochód był cały zmiażdżony - relacjonował Siejka.
Redakcja poleca

Pozostali otrzymali drugie życie

Z katastrofy uszedł z życiem także trzeci pasażer, którym był Radosław Pazura. Aktor spał wówczas na tylnej kanapie samochodu. Po latach przyznał jednak, że nie pamięta momentu zdarzenia.

Z tego momentu nic nie pamiętam - znam to z opowieści. To było 12 lat temu [23 lata temu w 2026 roku - przyp. red.], kiedy byłem na granicy życia i śmierci. Udało mi się z tego wyjść. Wtedy największym wsparciem był Pan Bóg. Wtedy dowiedzieliśmy się razem z żoną, że nic od nas nie zależy. Miało mnie nie być na tym świecie. Jednak dostałem drugie życie - powiedział.

Waldemar Goszcz zginał na miejscu w wieku niespełna 30 lat. Został pochowany na cmentarzu w rodzinnym Wolborzu.

Źródła: "Dziennik Wschodni", Plejada, JastrząbPost.