Włącz radio

To cenzura PRL wycięła z serialu Barei. "Przekroczył granice"

6 min. czytania
18.10.2025 05:35
Zareaguj Reakcja

Dokładnie 38 lat temu na antenie Telewizji Polskiej zadebiutował serial "Zmiennicy". Jednego z odcinków kultowej produkcji widzom nie było jednak dane zobaczyć w pełnej krasie. Wszystkiemu winien był niefortunny zbieg okoliczności. Jak doszło do tego, że cenzura prześladowała Stanisława Bareję nawet po jego śmierci?

To cenzura wycięła z hitu PRL
fot. TVP VOD / Kadry z serialu "Zmiennicy", reż. S. Bareja
  • 18 października 1987 roku miał premierę pierwszy odcinek serialu "Zmiennicy".
  • To dlatego czterominutowa sekwencja została wycięta z produkcji.
  • W obronie męża wystąpiła żona reżysera. Takie zarzuty miała wobec Telewizji Polskiej.

Stanisław Bareja do dziś pozostaje jednym z najbardziej cenionych reżyserów w historii polskiego kina. Sympatię widzów zaskarbiły mu produkcje, z pomocą których nie tylko potrafił rozbawić do łez, ale także – maskując się humorem – piętnował wszelkie absurdy życia w PRL.

Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Znasz te bareizmy? Mistrz kina PRL zgarnie 18/20

1/20 "Parówkowym skrytożercom mówimy nie!" - gdzie usłyszymy ten tekst?

Ostatnim dziełem w dorobku twórcy okazał się kultowy dziś serial "Zmiennicy". Jego pierwszy odcinek na szklanym ekranie można było obejrzeć 18 października 1987 roku, a więc dokładnie 38 lat temu.

Realia i absurdy PRL w "Zmiennikach"

Podobnie jak wcześniejsze nakręcone przez Bareję seriale, "Zmiennicy" spotkali się ze strony Polaków z bardzo ciepłym przyjęciem. Każdy odcinek produkcji gromadził przed odbiornikami miliony widzów, którzy z zainteresowaniem przyglądali się przeniesionemu na ekran światu stołecznych taksówkarzy.

W jego centrum reżyser umieścił dwoje bohaterów: Jacka Żytkiewicza oraz Kasię Piórecką. W postać tego pierwszego wcielił się przed kamerą Mieczysław Hryniewicz. Główną rolę kobiecą Stanisław Bareja zaproponował natomiast Jadwidze Jankowskiej-Cieślak. Aktorka odrzuciła jednak ofertę, wobec czego angaż przypadł ostatecznie Ewie Błaszczyk.

Zobacz także

Losy rozglądającej się za pracą młodej dziewczyny i kierowcy, który na czas nieobecności kolegi zza kółka poszukuje dla siebie godnego zaufania zmiennika, splatają się w Warszawskim Przedsiębiorstwie Taksówkowym. "Zmiennicy" to jednak znacznie więcej niż tylko komedia z wątkiem romantycznym w tle.

Serial ma także walor dokumentalny: pokazuje klimat tamtych czasów, absurdy i realia późnego PRL. Był inspirowany życiem i relacjami zwykłych ludzi, uwikłanych w rzeczywistość PRL. Dla młodych, którzy oglądają go teraz, wiele sytuacji może stanowić świadectwo tamtych czasów – powiedział w rozmowie z PAP kierownik Biblioteki Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego w Warszawie Adam Wyżyński.

Stanisław Bareja i bezlitosna cenzura

"Tamte czasy", a więc sam środek lat 80. zeszłego stulecia, to w Polsce Ludowej okres kryzysu gospodarczego, bylejakości, drożyzny i propagandy, czego oczywiście nie mógł przemilczeć Stanisław Bareja. Reżyser nie omieszkał także pokazać w "Zmiennikach", jak w kraju działała przestępczość zorganizowana, narastała korupcja albo jak odbywał się przemyt środków odurzających.

Zobacz także

Nietrudno zgadnąć, że serial w takim kształcie nie mógł spotkać się z przychylnością cenzury. Tym razem Stanisław Bareja nie mógł z nią jednak walczyć. Na cztery miesiące przed premierą "Zmienników" reżyser doznał udaru mózgu, wskutek którego zmarł. Mimo to wokół nakręconego przez niego dzieła i tak wybuchła wkrótce afera. Wszystko w związku z pewną straszliwą katastrofą.

O to oskarżyli Bareję. Już nie mógł się bronić

Choć ostatnie dzieło Stanisława Barei zostało potraktowane dużo przychylniej niż poprzednie, i w jego przypadku nie mogło obejść się bez z pozoru drobnej ingerencji aparatu cenzury. Z piątego odcinka "Zmienników" zdecydowano się bowiem usunąć czterominutową sekwencję, w której reżyser przedstawił awarię jednego z rejsowych samolotów linii lotniczych LOT.

W odcinku "Safari" jest scena z kołem odpadającym od startującego samolotu. Kilka kolejnych scen ilustruje chaos panujący w ówczesnym lotnictwie cywilnym i każe wątpić w sprawność techniczną samolotów – można przeczytać w jednym z numerów magazynu "Nostalgia".

Widzowie po raz pierwszy zobaczyli ten epizod serialu 4 grudnia 1987 roku. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej – 9 maja tego samego roku – w Lesie Kabackim doszło do wypadku lotniczego samolotu "Tadeusz Kościuszko". W trakcie podchodzenia do lądowania awaryjnego, niespełna 6 kilometrów przed lotniskiem Okęcie, maszyna zderzyła się z ziemią. Na skutek tragedii śmierć poniosły 183 osoby: 172 pasażerów i 11 członków załogi.

Zobacz także

Tak cenzura nękała reżysera. Interweniowała żona

Na krótko przed planowaną emisją piątego odcinka "Zmienników" postanowiono, że sceny, które mogą kojarzyć się z wypadkiem i urazić członków rodziny jego ofiar, zostaną z serialu wycięte. Niedługo później, bo w lutym 1988 roku, tuż po emisji ostatniego odcinka komediowej produkcji, Telewizja Polska zdecydowała się jednak pokazać widzom usuniętą z hitu sekwencję.

Reakcja była natychmiastowa. Stanisław Bareja został oskarżony o szarganie pamięci ofiar katastrofy i urządzanie sobie z wypadku kpin. Zarzuty wobec reżysera nie były jednak niczym innym niż manipulacją. Zdjęcia do piątego odcinka "Zmienników" były bowiem realizowane w maju 1985 roku, a więc na dwa lata przed tym, zanim w ogóle do tragedii doszło.

Czy Bareja "przekroczył granice"?

Nieżyjący wówczas twórca nie mógł już bronić się przed atakiem ze strony mediów, widzów i władz. Sprzeciwiła się im jednak jego żona. Hanna Kotkowska-Bareja natychmiast zainterweniowała w sprawie. W "Tygodniku Powszechnym" ukazał się wkrótce list, w którym to wdowa po reżyserze nie szczędziła pod adresem Telewizji Polskiej gorzkich uwag.

Po pokazaniu całego serialu zorganizowano w TV 12 lutego '88 dyskusję, która była tłem i pretekstem do przedstawienia i skomentowania usuniętej sceny. […] Andrzej Czałbowski sugerował, że reżyser "przekroczył granice" […] dając do zrozumienia, że katastrofa została przez reżysera wykorzystana do nikczemny dowcipów – czytamy w liście.

Hanna Kotkowska-Bareja nie zapomniała także wspomnieć o niezwykle istotnej, a pominiętej przez dyskutujących w studiu kwestii. – Umknęło uwagi p. Czałbowskiego, albo zapomniał o tym poinformować, że film powstał dwa lata przed katastrofą – napisała wdowa po reżyserze.

A. Czałbowski wezwał też widzów do dyskusji, czy telewizja postąpiła słusznie, usuwając scenę. Kontynuując zaproponowane przez p. Czałbowskiego postępowanie, widzowie będą mogli decydować przy każdej stworzonej przez telewizję sytuacji o prawach osobistych i autorskich twórców, o tym, które części dawno powstałych utworów można skazać na nieistnienie, jeżeli zanadto kojarzą się z aktualną sytuacją. Ukłony od G. Orwella – dodała Kotkowska-Bareja.

Telewizja Polska odpowiedziała. "To było oczywistością"

Na list żony Stanisława Barei odpowiedział na łamach czasopisma "Ekran" ówczesny Dyrektor Programu I TVP Andrzej Turski. Z decyzji o "okaleczeniu" piątego odcinka "Zmienników" dziennikarz tłumaczył się w następujących słowach:

Telewizja Polska uznała, że zasady współżycia społecznego i zwykłe ludzkie poczucie taktu nie pozwalają, żeby ta sekwencja w jakimkolwiek stopniu mogła dotknąć rodziny ofiar katastrofy – czytamy w piśmie, jakie skierował do Kotkowskiej-Barei.

Jak wspomniał również Turski, pozbycie się ze "Zmienników" czterominutowego fragmentu "nie zmieniło warstwy merytorycznej i wymowy serialu", samo wycięcie zostało dokonane "jedynie na taśmie magnetycznej, z której serial »Zmiennicy« był emitowany". Oznaczało to, że negatyw i kopie eksploatacyjne pozostają w stanie nienaruszonym.

Zobacz także

W odpowiedzi na list wdowy po Barei Dyrektor Programu I TVP podkreślił także, że decyzja była konsultowana zarówno z nią, jak i ze współscenarzystą serialu. Jednocześnie Turski stwierdził jednak, że ich stanowiska nie mają pierwszorzędnego znaczenia, a "istotny motyw decyzji Telewizji Polskiej leży nie w kategoriach cenzuralnych, lecz czysto moralno-ludzkich".

Na koniec w jednej kwestii dziennikarz przyznał Hannie Kotkowskiej-Barei rację. – W dyskusji po zakończeniu emisji nie powiedziano, że serial powstał przed majem roku 1987, przed katastrofą w Lesie Kabackim. 

Redaktor Andrzej Czałbowski wyraża z tego powodu ubolewanie, ale dla niego, który czytał scenariusze w roku 1984, później scenopisy i miał w świadomości kolaudację w roku 1986 – było to po prostu oczywistością. Sądzimy jednak, że nikt nie może wierzyć, iż 15-godzinny serial mógł powstać między wiosną a jesienią roku 1987 – cytuje słowa Andrzeja Turskiego "Ekran".

Dziś piąty odcinek "Zmienników", zarówno w telewizji, jak i w internecie, można już oglądać w całości. Chociaż od premiery serialu minęły blisko cztery dekady, Polacy nadal chętnie do niego wracają. Pożegnalne dzieło Stanisława Barei nawet po latach wywołuje u starszych widzów uśmiech. Dla młodszych jest z kolei świetnym świadectwem tego, jak różna od tej obecnej była rzeczywistość lat 80. 

Oglądaj