Włącz radio

To historia, która przekroczyła granice fikcji. Klasyk z lat 70. powrócił

5 min. czytania
23.08.2025 05:35
Zareaguj Reakcja

"Piknik pod Wiszącą Skałą" to jeden z klasyków światowego filmu lat 70. Jego fenomen był tak wielki, że znalazły się osoby, które uwierzyły, że opowiedziana historia wydarzyła się naprawdę. Niedawno "Piknik..." na powrót zagościł w kinach, a ja byłam jedną z osób, które postanowiły skorzystać z możliwości zobaczenia arcydzieła Petera Weira na srebrnym ekranie.

Anne-Louise Lambert w filmie "Piknik pod wiszącą skałą"
fot. kadr z filmu "Piknik pod wiszącą skałą" (YouTube, GutekFilm)
  • "Piknik pod Wiszącą Skałą" to jeden z najbardziej znanych filmów lat 70.
  • Historia opowiada o tajemniczym zniknięciu trzech uczennic i ich opiekunki.
  • Wielu po dziś dzień tkwi w przekonaniu, że to historia prawdziwego zaginięcia. 

"Piknik pod Wiszącą Skałą" tego lata na powrót zagościł w kinach, w tym – w Polsce. Termin nie jest przypadkowy, bowiem w 2025 roku minęło równo 50 lat od premiery kultowej produkcji. Na dodatek wersja, którą Polki i Polacy mogą podziwiać na srebrnym ekranie, to odrestaurowana kopia 4K. Nad jej odnowieniem czuwali Peter Weir i Russell Boyd, czyli reżyser i autor zdjęć do "Pikniku...".  

Redakcja poleca

Film, do którego warto było wrócić

Dla małego przypomnienia: akcja "Pikniku pod Wiszącą Skałą" rozgrywała się w 1900 roku w Australii. Uczennice, nauczycielki i pozostałych pracowników Appleyard College, czyli ekskluzywnej szkoły dla dziewcząt z dobrych domów, zastajemy w dzień Świętego Walentego – 14 lutego. Fakt ten nie jest bez znaczenia, ponieważ właśnie z okazji Dnia Zakochanych odbywa się feralny piknik pod tytułową Wiszącą Skałą.

W trakcie wspomnianego pikniku dochodzi do serii tajemniczych wydarzeń, których kulminacją jest zaginięcie trzech uczennic i jednej z nauczycielek. Zniknięcie czterech kobiet wstrząsa nie tylko Appleyard College, ale również mieszkańcami pobliskiego miasteczka. Poszukiwania nie przynoszą rezultatów, a teorie i spekulacje tylko się mnożą. 

To było moje drugie spotkanie z "Piknikiem pod Wiszącą Skałą". Za pierwszym razem znałam tylko ogólny zarys fabuły: unikałam recenzji albo analiz w obawie, że trafię na spoilery, które zepsują mi seans. Chociaż za drugim razem wiedziałam, jak dokładnie potoczą się losy bohaterek, seans ten okazał się o wiele bardziej wartościowy.

Zdając sobie sprawę, co się wydarzy, mogłam skupić się na dostrzeganiu szczegółów, które wcześniej mi umknęły, a nie w napięciu śledzić kolejne zdarzenia fabularne.

Oglądaj

"Piknik pod Wiszącą Skałą", czyli horror bez grozy

Mój drugi seans miał miejsce właśnie tego lata, przy okazji powrotu "Pikniku pod Wiszącą Skałą" do kin. Na tiktokowym profilu @kapsula.czasu film w reż. Petera Weira został określony "pastelowym horrorem bez grozy".

Dopiero przy ponownym obejrzeniu w pełni zrozumiałam, jak trafne było to określenie. Produkcji bowiem praktycznie od początku towarzyszyło napięcie, budowane zarówno przez subtelności scenariuszowe, jak i lokacje. Surowa australijska natura nawet dzisiaj potrafi budzić mocny niepokój, a co dopiero na samym początku XX wieku. 

W końcu od początku jest nam sygnalizowane, choćby ustami dyrektorki szkoły, że obszar, który mają odwiedzić uczennice, to miejsce szczególnie niebezpieczne. Węże, jadowite mrówki, palące słońce... Cały ten kontrast natury i cywilizacji szczególnie boleśnie odczuwamy, kiedy uświadomimy sobie, jak niskie są szanse na przeżycie zaginionych nastolatek i ich nauczycielki. Trzeba przy tym oddać Weirowi, że pod tym względem doskonale oddał klimat samej powieści.

Żadna z dziewcząt nie widzi ani nie słyszy węża wlokącego swe miedziane sploty po kamieniach. Ani panicznej ucieczki pająków, gąsienic i stonóg z butwiejących liści i kory. Nie ma ścieżek w tej części góry, jeśli zaś nawet kiedyś były, dawno zostały zatarte (Joan Lindsay "Piknik pod Wiszącą Skałą", tłum. Wacław Niepokólczycki). 

Z kolei gdyby wsłuchać się w słowa, które wypowiadają do siebie bohaterki, można łatwo przewidzieć, co stanie się później z poszczególnymi postaciami. Gdy oglądałam film drugi raz, szczególnie mocno uderzył mnie dialog uczennic z Wiszącej Skały, gdy jedna z nich postanawia opowiedzieć koleżance o przygarniętej dzikiej sarence, od początku skazanej na zagładę. Uderzył, ponieważ dopiero po czasie pojęłam jego prawdziwe znaczenie. 

Natalie Dormer pod Wiszącą Skałą

W 2018 roku światło dzienne ujrzał serial "Piknik pod Wiszącą Skałą". Trio reżyserów – Michael Rymer, Larysa Kondracki i Amanda Brotchie – nie usiłowało jednak iść w ślady Petera Weira, przynajmniej jeśli chodzi o sposób przedstawienia warstwy obyczajowej.

Tymczasem w wersji serialowej główną bohaterką uczyniono Hester Appleyard, dyrektorkę szkoły (Natalie Dormer), na dodatek twórcy dopisali jej przeszłość, której nie było ani w wersji powieściowej, ani – filmowej.

Przeszłość zresztą dość awanturniczą, a przy tym uzasadniającą późniejszą postawę pani Appleyard, rozpaczliwie trzymającej się reguł i tradycji, byleby ukryć te mroczniejsze szczegóły z autobiografii. 

Redakcja poleca

Podczas gdy w "Pikniku pod Wiszącą Skałą" z 1975 r. większość kwestii odnoszących się do cielesności, zmysłowości itd. zostało podanych w wersji zawoalowanej, serial okazuje się o wiele mniej "niewinny".

Już w pierwszym odcinku Miranda, broniąc się przed napaścią, poważnie rani młodego mężczyznę widłami, a traumatyczne dzieciństwo Sary znajduje odzwierciedlenie nie tylko w późniejszych problemach wychowawczych, ale również – aktach autoagresji. 

Nie jest to zresztą pierwszy raz, kiedy twórcy filmowi decydują się na podobny zabieg. Dobrą analogią będzie różnica między filmem "Ania z Zielonego Wzgórza" z 1985 roku a serialem "Ania, nie Anna" z 2017 r. Trudno jednak jednoznacznie orzec, która z wersji przedstawienia historii jest lepsza lub gorsza, szczególnie że dzieło Petera Weira zdążyło obrosnąć przez lata w swoistą legendę. 

Oglądaj

Historia, która wyszła poza granice fikcji 

Nie byłoby oczywiście ani filmu, ani serialu "Piknik pod Wiszącą Skałą", gdyby nie powieść autorstwa australijskiej pisarki Joan Lindsay z 1967 roku. Co ciekawe, sama Lindsay dała do zrozumienia we wstępie do książki, że wydarzenia spod Wiszącej Skały rozegrały się w rzeczywistości. Sprytnie zastrzegła jednak, że nikt, kto brał udział w historii z 1900 roku – która nawet się nie wydarzyła – już nie żyje. 

Czytelniczy muszą sami zdecydować, czy wypadki opisane w "Pikniku pod Wiszącą Skałą" są zmyślone, czy prawdziwe. Ponieważ ów fatalny piknik odbył się w roku 1900 i wszystkie postacie występujące w książce dawno już nie żyją, wydaje się to nieistotne. (Joan Lindsay "Piknik pod Wiszącą Skałą", tłum. Wacław Niepokólczycki).

Posłowie "Pikniku pod Wiszącą Skałą" tylko dolało oliwy do ognia. Joan Lindsay zamieściła w nim bowiem, nieprawdziwy artykuł z gazety z Melbourne z 1913 r. W treści mogliśmy przeczytać, że szkoła, z której pochodziły zaginione uczennice i nauczycielka oraz komisariat policji w Woodend, gdzie przechowywano dokumentację dotyczącą śledztwa, zostały zniszczone przez pożar buszu latem 1901 r. 

Z czego jednak nie zdaje sobie sprawy ani większość widzów "Pikniku pod Wiszącą Skałą", ani nawet czytelników powieści Joan Lindsay. Oryginalny szkic powieści zawierał bowiem dodatkowy rozdział, w którym ujawniono, co tak naprawdę miało miejsce w dniu feralnego pikniku.

"The Secret of Hanging Rock" (ang. sekret Wiszącej Skały), bo taki tytuł nosił wycięty fragment, ukazał się już po śmierci Lindsay, w 1987 roku jako oddzielna książka. Z "polskiego podwórka" omawiała ją m.in. twórczyni youtubowego kanału Wielki Buk.

Oglądaj

Brak zakończenia był lepszym zakończeniem?

"Piknik pod Wiszącą Skałą" to dzieło, którego wpływ na kulturę jest trudny do przecenienia. Nie chodzi przy tym o stricte samą powieść, film czy nawet serial, ale – inspirację, jaką wymienione dzieła, zwłaszcza pierwsze dwa, stanowiły dla tysięcy filmowców, pisarzy, scenarzystów i wszelkiej maści artystów z całego świata.

Możemy się spodziewać, że nawet za sto lat literaturoznawcy i filmowcy nadal będą omawiać "Piknik pod Wiszącą Skałą" na zajęciach dla studentów kierunków humanistycznych, a czytelnicy i widzowie – dzielić się argumentami i refleksjami na temat tego, co naprawdę wydarzyło się feralnego 14 lutego 1900 roku w australijskim buszu.

Chociaż po premierze filmu w 1975 roku część krytyków kręciła nosami na – spoiler! – brak ostatecznego wyjaśnienia zagadki Wiszącej Skały, z perspektywy czasu możemy śmiało stwierdzić, że właśnie otwarte zakończenie w dużej mierze przyczyniło się do podtrzymania fascynacji tą historią. 

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!