advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

To najstraszniejszy film roku. Musisz tylko spełniać jeden warunek

4 min. czytania
14.11.2025 05:35
Zareaguj Reakcja

"Good Boy" jest bardzo ciekawym eksperymentem. To film z perspektywy... psa. I to w dodatku horror. Pomysł w założeniu świetny, ale twórcy mogli bardzo łatwo się na nim potknąć. Jak im poszło? Cóż, to zależy od perspektywy. Jeżeli spełniasz jeden istotny warunek, prawdopodobnie się przerazisz. Pokazuje to przy okazji, że straszaki, jakich pełno w kinach, wcale nie muszą być nudne i odtwórcze.

"Good Boy" przerazi posiadaczy psów
fot. Kadr ze zwiastuna filmu "Good Boy"
  • "Good Boy" to horror w reżyserii Bena Leonberga.
  • Film nakręcono z perspektywy psa.
  • Tak wypadł ten niecodzienny eksperyment.

Horror jest dość specyficznym gatunkiem. W jego ramach można opowiedzieć naprawdę ciekawe i przerażające historie. Nawet w 2025 roku w kinach pojawiły się dwa świetne filmy. "Oddaj ją" i "Zniknięcia" to dobre przykłady na to, że horrory mogą trzymać w napięciu, wciągać i jednocześnie intrygować. To ostatnie słowo dobrze pasuje do "Good Boya". To w końcu opowieść z perspektywy psa.

Strach się bać? Nie do końca

Wśród horrorów wykształciło się sporo podgatunków. Slashery to widowiskowe zabijanie bohaterów przez potwora, mordercę czy straszliwe, pierwotne zło. Body horror raczy nas powykręcanymi ciałami, ich dziwacznymi strukturami i obrzydza. Mamy też produkcje psychologiczne, które straszą w jeszcze inny sposób.

W zasadzie każdy może znaleźć coś, co przerazi go do granic. Oczywiście, jeśli uwierzy najpierw w świat przedstawiony. Horror to przecież w gruncie rzeczy charakterystyczna odmiana fantastyki.

Są też horrory, które nie przerażają, ale stawiają na nastrój znany z tego gatunku lub wykorzystują jego elementy. Mam tutaj na myśli gównie dzieła kierowane do dzieci czy młodzieży. Mając te kilka lat, można czuć napięcie oglądając "Gęsią skórkę" czy "Chojraka: Tchórzliwego psa".

"Good Boya" przypisałbym właśnie do podobnej kategorii. Potrafi wzbudzić niepokój, korzysta ze znanych w horrorach motywów, ale nie jest to najstraszniejsza rzecz, jaką można obejrzeć.

Redakcja poleca

Uważam jednak, że "Good Boy" może być najstraszniejszym filmem tego roku. Pod warunkiem, że jest się właścicielem psa albo czworonogów darzy ogromną miłością. Ze mną mieszka piesek i łatwo było wczuć mi się w nastrój filmu Leonberga. Lęk o to, że coś może stać się pupilowi-głównemu bohaterowi towarzyszył mi niemal przez cały seans.

Najbardziej psi horror na świecie

"Good Boy" opowiada nam historię pieska imieniem Indy, który wraz z Toddem, jego panem, wprowadzają się do starego domu niemal pośrodku niczego. Właściciel ma swoje problemy, a przeprowadzka ma pomóc mu nieco odetchnąć.

Szybko okazuje się jednak, że z posiadłością jest coś nie tak. Pies zaczyna zauważać duchy przeszłości, ukryte zło, które czyha na jego ulubionego człowieka. Musi jednak sam się ze wszystkim uporać, bowiem ludzki bohater powoli traci nad sobą kontrolę i coraz głębiej wpada w matnię.

Na papierze historia wydaje się być bardzo typowa jak na ten gatunek. Stary, nawiedzony dom, tajemnicze zło i samotna walka. Twistem jest jednak to, że wszystko oglądamy z perspektywy Indy’ego. Widzimy, jak się niepokoi czy stara ostrzec swojego właściciela. Widzimy również, jak wielkim uczuciem go darzy. Jest bardzo wierny, a dla swojego pana gotów zmierzyć się nawet z największymi trudnościami.

Redakcja poleca

Ogląda się to wszystko świetnie. "Good Boy" trzyma w napięciu i nierzadko rozczula. Indy "gra" jakby był do tego stworzony. Gdyby rozdawano Oscary dla zwierząt, z pewnością w tym roku sięgnąłby po statuetkę. Na ekranie prezentuje zachowania, które bez wątpienia dobrze znane są właścicielom psów.

Nawet niepokój i lęk przedstawiono tak realistycznie, że naprawdę można bać się o to, czy na pewno temu uroczemu czterołapkowi nic się nie stanie.

"Good Boy" to zaskakująco dobry film

Kiedy zobaczyłem zwiastun "Good Boya" byłem nieco uprzedzony. Spodziewałem się nieudanego eksperymentu, który może i brzmi ciekawie, ale w praniu okazuje się nudnym, sztampowym i odtwórczym dziełem. Na szczęście pozytywnie się rozczarowałem.

Film wypada dobrze nie tylko ze względu na głównego bohatera. Świetny jest również dźwięk. Fantastyczne jest, jak dobrze słuchać węszenie Indy’ego. To kolejna rzecz, którą docenią posiadacze piesków. Szczególnie tych, które lubią intensywnie niuchać.

Udany jest także niejednoznaczny wydźwięk "Good Boya". Z jednej strony historię możemy odbierać jako metaforę procesu umierania. Pies stara się wyciągnąć właściciela ze szponów śmierci. Zauważa, że ta nadchodzi i próbuje coś z tym zrobić.

Wpisuje się to w fakt, że psie nosy są bardzo wrażliwe. Niektóre z czworonogów są w stanie wyczuć w krwi obecność nowotworu. Indy czuje, że dla jego pana zbliża się koniec, więc stara się, jak może, aby do tego nie dopuścić.

Z innej strony "Good Boy" równie dobrze może być metaforą walki z uzależnieniem. Niektóre zachowania Todda można odbierać tak, jakby miał problem z używkami czy mocniejszymi specyfikami. Pies zauważa to i próbuje coś na to poradzić. Ciemność pochłania jednak jego właściciela coraz mocniej.

Produkcję Leonberga można by odczytać z pewnością także na inne sposoby. To właśnie świadczy o jej sile. Lubię, gdy nawet pozornie proste, nieskomplikowane dzieła pozostawiają nieco przestrzeni, aby pobawić się w ich interpretację. Nie spodziewałem się, ale "Good Boy" mi to dał.

Eksperyment zakończony powodzeniem

Choć chwalę "Good Boya", nie oznacza to, że jest to film idealny. Znajdzie się trochę rzeczy, do których można by się przyczepić. Dla jednych będzie to, że nie straszy, choć to przecież horror. Innym nie spodoba się, że to stosunkowo krótka produkcja. Kolejni mogą psioczyć, że opiera się wyłącznie na przedstawianiu zdarzeń z psiej perspektywy, a historia nie jest niczym odkrywczym. Każdy z tych zarzutów będzie trafiony.

Mam jednak wrażenie, że odbiór "Good Boya" zależy od podejścia widzów do psów. Jeśli ktoś za nimi nie przepada albo co gorsza - woli koty! - film może nie wywołać w nim podobnych uczuć, co u mnie. Nie warto też traktować go jak horroru z tej samej półki co powszechnie uznane dzieła, jak chociażby wymienione wcześniej "Zniknięcia", "Oddaj ją" czy nawet "Uśmiechnij się". To coś zupełnie innego.

Tak, jak wspomniałem wcześniej, "Good Boya" postawiłbym w podobnym miejscu co "Gęsią skórkę". Podczas seansu dobrze mogą bawić się młodsi widzowie albo ci, którzy horrorów się zwyczajnie boją. Z kolei ci, którzy chcieliby się przełamać i być może nieco przekonać do tego gatunku, śmiało mogą wybrać się do kina.

To niezły wstęp, a przy okazji naprawdę dobra zabawa oraz udany eksperyment. A Indy jest bardzo uroczy. Jeśli nie pokochasz tego psiaka, musisz nie mieć serca. Albo jesteś kociarzem/kociarą - nie wiem, co gorsze!

Oglądaj