Słynny duet nagrał hit lat 80. Wytwórnia nie chciała go wydać
Tom Petty był jednym z najlepszych muzyków i obracał się wśród najlepszych. Z pomocą Jeffa Lynne'a stworzył jeden z największych klasyków lat 80. Co ciekawe, początkowo owoc ich współpracy nie przypadł do gustu wytwórni.
Tom Petty był rockową ikoną. Zmarły 2 października 2017 r. ceniony amerykański wokalista, kompozytor i autor tekstów pozostawił po sobie wiele ponadczasowych klasyków. Wśród nich były "Into the Great Wide Open", "Learning to Fly", "I Won't Back Down" czy "Free Fallin'".
Rozwiąż quiz o przebojach lat 80. i 90. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Tom Petty i Jeff Lynne - niezapomniany duet
Tom Petty rozpoczynał karierę w latach 70. W połowie tamtej dekady zaczął działać z zespołem The Heartbreakers, z którym wyrobił sobie renomę. Amerykanin jednak miał głowę pełną pomysłów i lubił współpracować, stąd w trakcie swojej kariery wydawał też pod kilkoma innymi szyldami.
W międzyczasie, gdy wciąż nagrywał z The Hearbreakers, należał też do Traveling Wilburys. Supergrupa ta działała tylko trzy lata – od 1988 do 1991 r. – składała się jednak z samych ikon. Poza Pettym byli tam Bob Dylan, George Harrison, Roy Orbison oraz Jeff Lynne z Electric Light Orchestra.
Zobacz także: To stąd Sting wziął kultowy pseudonim. „Pewnie by nie zareagował”
To z tym ostatnim Tom Petty postanowił połączyć siły również podczas prac nad swoim pierwszym solowym albumem, "Full Moon Fever" z 1989 r. Lynne został współproducentem tego krążka. Ponadto pomógł napisać część utworów. Wśród nich było słynne "Free Fallin'".
Tom Petty wspominał w programie VH1 "Storytellers", że zanim zrodziła się ostateczna wersja "Free Fallin'" miał zaczątek piosenki, przy którym przez długi czas "coś nie chciało kliknąć". Pewnego razu usiadł więc przy keyboardzie i zagrał Lynne'owi te trzy proste akordy. Potem jednak zaczął komplikować muzykę. Wtedy producent powiedział mu, żeby pozostał przy prostocie i do tych trzech akordów wymyślił chwytliwą frazę.
Tak powstała linijka "She's a good girl... loves her mama". Petty chciał nią rozśmieszyć Lynne'a, ale się przyjęła. Potem praca nad kawałkiem poszła błyskawicznie i w dwa dni był już nagrany. Lider The Hearbreakers ocenił w rozmowie z "Rolling Stone", że "mnóstwo gitar akustycznych dało niesamowicie marzycielski dźwięk".
Co ciekawe w balladzie zabrakło klasycznej solówki. Być może to było przyczyną faktu, że wytwórnia muzyka MCA początkowo nie była przychylna temu numerowi. Ba! Tak naprawdę nie chciała wydać całej płyty, bo nie dostrzegała żadnych potencjalnych hitów.
Przybici Tom Petty i Jeff Lynne w towarzystwie George’a Harrisona udali się na kolację do domu szefa Warner Bros. Records, Mo Ostina. Wtedy były Beatles zasugerował, żeby zagrali "Free Fallin'". Petty wyznał wówczas, że ten kawałek "nie jest wystarczająco dobry" dla jego wytwórni. W odpowiedzi Ostin chciał go wziąć pod swoje skrzydła, ale i tak musiałby poczekać aż kontrakt Petty'ego z MCA wygaśnie.
Ostatecznie jednak Warner Bros. Records nie wydało "Full Moon Fever". Zrobiło to MCA, w którym w międzyczasie zmieniło się kierownictwo. Ono już nie miało wątpliwości, że singiel "Free Fallin'" ma potencjał.
Wspomniana piosenka okazała się dużym hitem i dotarła na 7. miejsce listy Billboard Hot 100. Na liście Mainstream Rock nie miała już sobie równych. Dziś jest uważana za kompozycję kultową. Trafiła na 219. miejsce listy "500 najlepszych utworów wszech czasów" wg "Rolling Stone".
Sam Tom Petty na łamach “Esquire” przyznał: - "Free Fallin" to bardzo dobra piosenka. Może byłaby jedną z moich ulubionych, gdyby nie stała się tak wielkim hymnem. Ale jestem wdzięczny, że ludziom się podoba - czytamy.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!