To spóźniona Beyoncé zrobiła dla fanów. W tle gigantyczna suma
Koncert Beyoncé w Waszyngtonie miał się nie odbyć ze względu na trudne warunki pogodowe. Ostatecznie rozpoczął się z opóźnieniem, a fani gwiazdy byli gotowi utknąć w nocy w okolicach sceny ze względu na zakończenie kursowania komunikacji miejskiej. Wtedy z odsieczą przyszła sama piosenkarka i organizatorzy jej trasy “Renaissance”. Zapłacili 100 tys. dol., żeby metro kursowało o godzinę dłużej.
Beyoncé zawsze daje show z ogromnym rozmachem, a jej trasa koncertowa “Renaissance World Tour” obfituje w mnóstwo atrakcji. Niektóre z nich nie są jednak mile widziane – np. ogromne zawirowania pogodowe. Te dają się teraz we znaki także w USA, w tym w Waszyngtonie, gdzie ostatnio grała Queen B.
Zobacz także: Sanah spotkała się z Makłowiczem. To „mistrz” doradził wokalistce!
Koncert Beyoncé z powodu pogody wisiał na włosku
Zanim niedzielny koncert (6 lipca) Beyoncé na arenie futbolu amerykańskiego FedEx Field się rozpoczął, fani nie byli niczego pewni. Wszystko przez fale upałów na miejscu oraz ulewy, burzę i wiatr w najbliższym rejonie amerykańskiej stolicy.
Przed godz. 19, a więc niedługo przed koncertem kierownictwo stadionu wydało komunikat. “Ze względu na wyładowania atmosferyczne w okolicach” prosiło osoby zebrane przed bramami i na parkingu o schronienie się w autach, a ludzi na stadionie o “schowanie się pod zadaszonymi halami i rampami do odwołania”.
Fani na wydanie ostatecznej decyzji, co dalej, musieli z tego powodu czekać blisko dwie godziny. Jako że na samym początku oczekiwania, przed pojawieniem się deszczu, panował silny upał, kilka osób wymagało pomocy medycznej. Jeden z fanów artystki trafił do szpitala.
Wszystko było spowite w chaosie. W końcu jednak Queen B. zagrała z blisko dwugodzinnym opóźnieniem.
Zobacz także: „Wyglądaliśmy jak banda kretynów”. Padniecie ze śmiechu! Tak zaczynał Jakubik
Beyoncé zapłaciła 100 tys., żeby utrzymać transport dla fanów
Z powodu przesunięcia rozpoczęcia koncertu, fani Beyoncé ryzykowali, że utkną do rana w pobliżu stadionu. Do czasu zakończenia opóźnionego występu artystki transport publiczny zostałby na noc wstrzymany. Piosenkarka chciała uniknąć takiej sytuacji i zapewnić miłośnikom jej twórczości bezpieczny powrót do domu.
Zobacz także: Gwiazdor lat 90. ostro o sztucznej inteligencji. Nie gryzł się w język
Dlatego Queen B. wraz z zespołem organizującym jej trasę “Renaissance” zapłacili 100 tys. dol., by “utrzymać kursowanie metra na wszystkich 98 stacjach w rejonie Waszyngtonu przez kolejną godzinę po show, a także by uruchomić większą liczbę pociągów i pokryć inne wydatki operacyjne” – przekazały w komunikacie prasowym władze tranzytowe obszaru metropolitalnego Waszyngtonu.
Ostatecznie więc niesprzyjająca pogoda pokrzyżowała nie pokrzyżowała planów fanów w tak dużym stopniu jak się tego spodziewano. Sam koncert przebiegł bez większych problemów i był udany.