Wojciech Mann broni Bartosiewicz. To powiedział o Stanowskim
Edyta Bartosiewicz wytknęła Krzysztofowi Stanowskiemu, że bez pytania wykorzystał jej utwór “Skłamałam” w filmie demaskującym Natalię Janoszek. Zażądała m.in. przeprosin i usunięcia z materiału użytych przez niego fragmentów jej hitu. Dziennikarz Wojciech Mann “w pełni zgadza się” z piosenkarką. Zrobił też przytyk w stronę Stanowskiego. Zasugerował, że tamten zapomniał m.in. o “dobrych obyczajach”.
W ostatnich dniach wybuchło duże zamieszanie wokół filmu „Bollywoodzkie zero: Natalia Janoszek. The End” Krzysztofa Stanowskiego. Materiał, w którym dziennikarz prezentował dowody na to, że celebrytka miała udawać karierę w Bollywood i Hollywood, zobaczyło w serwisie YouTube już blisko 4 mln osób.
Kontrowersje narosły jednak nie tylko wobec działań Janoszek, ale też Stanowskiego. Edyta Bartosiewicz zarzuciła mu bowiem, że bezprawnie użył w swoim filmie jej piosenki pt. “Skłamałam”.
Zobacz także: Agata Rubik zaatakowana w sieci. Tak odgryzła się hejterce
Spór między Bartosiewicz i Stanowskim
Bartosiewicz na Facebooku zaznaczyła, że “swoje piosenki pisała z myślą o tym, by niosły pozytywny przekaz”. Stąd nie życzy sobie, by wykorzystywano je do “nagonki na kogoś, kto być może ma jakieś poważne zaburzenia osobowościowe”.
Artystka podkreśliła, że posiada wszelkie prawa do wszystkich napisanych przez siebie utworów: w tym właśnie do wydanego w 1997 r. przeboju “Skłamałam”. Oznajmiła, że Stanowski wykorzystał fragmenty piosenki bez jej zgody. Dlatego zażądała, by usunął je z filmu, przeprosił ją i wpłacił odpowiednią kwotę na cele charytatywne.
Dziennikarz w odpowiedzi zasugerował, że prawa nie naruszył. Stwierdził, że “nie musi tego robić”, ale wyciszy wskazane fragmenty, bo “szanuje” zdanie Bartosiewicz. Nie chce ponadto, by “ważny temat (jego filmu – przyp. red.) był rozwadniany przez wątek absolutnie ósmorzędny”. Dziennikarz nie nawiązał jednak do kwestii finansowych.
Zobacz także: Afera na koncercie Cardi B. Fan wezwał policję na gwiazdę
Mann bez ogródek o poczynaniach Stanowskiego
Teraz o zdanie w tej sprawie w rozmowie z “Faktem” został poproszony znany dziennikarz muzyczny Wojciech Mann. Według niego Bartosiewicz ma pełne prawo wyrażać swoje oburzenie i przedstawiać oczekiwania.
Wskazał, że “wykorzystanie czyjegoś utworu do ilustracji czy wzbogacenia swojej pracy” wymaga zapytania autora o zgodę i sprecyzowania, w jaki sposób jego piosenka byłaby wykorzystana. – W pełni zgadzam się z Edytą. Nie robiłbym z tego międzynarodowej sprawy kryminalnej, ale dobry obyczaj wymaga zapytać i poinformować. To byłoby na miejscu – ocenił.
Tutaj ujawnia się aspekt ideologiczny. Jak bowiem przyznał Mann, “użycie dzieła w pewnym kontekście może przeszkadzać autorowi albo nie”. I rzeczywiście, Bartosiewicz oświadczyła, że nie podoba jej się, iż jej utwór w filmie o Janoszek ma jednoznacznie pejoratywny wydźwięk.
Zobacz także: Bartosiewicz nie zamierza odpuścić Stanowskiemu. Ten odpowiada
Zdaniem dziennikarza w całej tej sprawie pojawia się nie tylko kwestia ewentualnego braku dobrego wychowania i manier ze strony Stanowskiego. Ma to bowiem również wymiar finansowy. Mann zauważył, że film demaskujący Janoszek cieszy się dużą popularnością i został obejrzany wiele razy, stąd mógł przynieść wymierne zyski.
Czymś innym jest użycie utworu np. jako tła do spotkania autorskiego, które odbędzie się raz, a czymś innym wykorzystanie go w programie z milionami odsłon. Ja życzyłbym wszystkim artystom, by dostawali duże pieniądze za wykorzystanie ich utworów – ocenił.
Na koniec Mann zastrzegł, że każdemu autorowi, w tym przypadku Bartosiewicz, “przysługuje prawo do zgody, odmowy lub ustalenia warunków wykorzystania utworu”.