Krzysztof Cugowski już nie wytrzymuje. "To jest chore"
Na rynku ukazała się biografia Krzysztofa Cugowskiego. Były lider Budki Suflera rzucił w niej nowe światło na temat emerytur i zarobków gwiazd. Nie gryzł się przy tym w język.
Krzysztof Cugowski to ikona rodzimego rocka. Takiego statusu dorobił się przez dekady śpiewania w Budce Suflera. Jednak nawet po opuszczeniu formacji w 2014 r. regularnie nagrywa i koncertuje. 20 września br. wypuścił solowy album "Wiek to tylko liczba".
Rozwiąż quiz o Budce Suflera i Maanamie. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
To jednak nie jedyna głośna premiera. Pięć dni później do sprzedaży trafiła biografia wokalisty pt. "Śpiewanie mnie nie męczy – Cugowski rozmawia z Sierockim". To wywiad-rzeka, którego 74-latek udzielił Markowi Sierockiemu.
Krzysztof Cugowski o wyższej emeryturze
W trakcie niedawnych targów książki w Lublinie Krzysztof Cugowski ocenił, że choć "nie wyobraża sobie sytuacji, że mógłby robić cokolwiek innego" niż śpiewanie, to jednocześnie "nie jest to na pewno zajęcie dla człowieka w jego wieku". Przyznał, że "dopóki zdrowia staje, będzie to robił". Takie postanowienie częściowo wynika z wysokości jego emerytury.
Zobacz także: Magda Gessler ma już tego dość. „Nie ma większej nieprawdy!”
Jak wiadomo, nawet duże zasługi dla muzyki nie przekładają się na wysokość emerytury. Artysta nigdy nie krył, że świadczenie z ZUS-u otrzymuje niskie. "Super Expressowi" mówił, że początkowo – w 2017 r. – było to 600 zł. "Na żywo" zdradził, że rok później był to "już" tysiąc. Nadal jednak ta kwota pozostawiała wiele do życzenia.
Temat niskiej emerytury byłego lidera Budki Suflera wielokrotnie powracał mediach, nie zawsze jednak z powodu samego wokalisty. Na łamach swojej biografii tłumaczył on, że wielokrotne wyciąganie tej kwestii przez dziennikarzy "jest chore".
Poszło to sobie w świat i teraz, gdy tylko ktoś nie ma o czym pisać, to wyciąga kwestię emerytur artystów (...). Wszyscy, którzy się tym, czyli graniem, parali w PRL-u, mają tak samo. Ten zawód przecież nie istniał! – podnosił w rozmowie z Markiem Sierockim.
Krzysztof Cugowski przyznał, że niskie emerytury nie są zaskoczeniem, biorąc pod uwagę fakt, że artyści dostawali głównie umowy zlecenie. Stąd pojawiał się problem wysokości odprowadzanych składek i ich liczby. 74-latek zastrzegł jednocześnie, że teraz jego emerytura wzrosła.
Ci, którzy byli na etatach w teatrach albo operetkach, to teraz mają w porządku, choć oczywiście też bez szału. Ale ja z dumą jednak pragnę poinformować, że po różnych rewaloryzacjach mam już 1700 złotych proszę państwa i tylko się cieszę, że mi tej emerytury nie przynosi listonosz, bo by się zapewne naigrywał i śmiał w kułak – stwierdził w swojej biografii.
Krzysztof Cugowski wprost nt. zarobków muzyków
O niskich emeryturach mówiło głośno wiele gwiazd, w tym Maryla Rodowicz czy Alicja Majewska. W sieci pojawiały się głosy, że narzekać na niskie świadczenia im nie wypada, ponieważ zarabiają dużo na koncertach.
Jednak Krzysztof Cugowski podkreślał w swojej książce, że wiele postronnych osób nie zna prawdziwych realiów polskiego rynku muzycznego. Oznajmił, że nad Wisłą "pieniądze zarobione na tworzeniu muzyki rozrywkowej nie są czymś niewiarygodnym".
Oczywiście zarabiam przeciętnie lepiej niż większość ludzi, ale to nie jest tak, że zrobiłem na tym furę pieniędzy i koniec. Gdybym w Ameryce miał tylko jedną popularną piosenkę, nigdy nie musiałbym się martwić o pieniądze, ale u nas wszystko wygląda inaczej. Dlatego uważam, że w naszej rzeczywistości najpierw chodzi o przyjemność, a dopiero potem o pieniądze – wyjaśnił.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!