Chopin, jakiego jeszcze nie znacie. "Błaznuje, żeby pokryć swój smutek"
Za nami uroczysta premiera jednego z bardziej wyczekiwanych filmów ostatnich lat - "Chopin, Chopin!". Opowieść pełną melancholii, bólu i tęsknoty przeniósł na kinowy ekran Michał Kwieciński. Dlaczego twórca "Rodziny zastępczej", "Jutro idziemy do kina" i "Filipa" postanowił zekranizować historię Fryderyka Chopina? Czy dramat z 2025 roku rzeczywiście niesie ze sobą odpowiedź na pytanie, jakim człowiekiem był jeden z najwybitniejszych pianistów i kompozytorów epoki romantyzmu? O kulisach produkcji, filmowych referencjach i inspiracjach opowiedział Michał Kwieciński w rozmowie z dziennikarką serwisu ZlotePrzeboje.pl. - "Gdyby nie był pianistą i kompozytorem, byłby aktorem" - zdradził nam reżyser.
- Premiera dramatu "Chopin, Chopin!" zgromadziła śmietankę artystyczną w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej.
- Interpretacja reżysera Michała Kwiecińskiego odsłania nieznane oblicze Fryderyka Chopina.
- Maja Ostaszewska, filmowa Justyna Chopin, opisuje Chopina jako człowieka pełnego sprzeczności.
Premierowy seans filmu "Chopin, Chopin!" (29 września br.) zgromadził w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej plejadę polskich gwiazd. Na czerwonym dywanie zagościli nie tylko reżyser, odtwórcy głównych czy też drugoplanowych ról. Podczas wydarzenia nie mogło również zabraknąć gości specjalnych, wśród których znaleźli się między innymi Magdalena Cielecka, Małgorzata Foremniak, Weronika Rosati, Joanna Kulig oraz Dawid Kwiatkowski. Jednakże niekwestionowaną wisienką na torcie okazał się gościnny występ Jana Borysewicza, lidera i współzałożyciela Lady Pank. Wirtuoz gitary otworzył pokaz, wykonując klasyczną kompozycję "Preludium, op. 28, nr 4" z "rockowym pazurem".
Taki jest nowy "Chopin, Chopin!". "Twórca musi być samotny"
Prace nad megaprodukcją "Chopin, Chopin!" z Erykiem Kulmem w roli głównej trwały ponad dwa lata, co więcej, sam okres zdjęciowy rozciągnął się na cztery miesiące. Filmowcom zależało na tym, aby z jak największą precyzją oddać ducha epoki. Bez większych wątpliwości można przyznać, że starania zostały zwieńczone sukcesem. Zarówno scenografia, jak i kostiumy nagrodzono statuetkami podczas 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
I choć XIX-wieczne realia w "Chopin, Chopin!" imponują, reżyser Michał Kwieciński w rozmowie z serwisem ZlotePrzeboje.pl zaznaczył, że są one wyłącznie tłem do wielowymiarowej historii o celebrycie na miarę ówczesnych czasów, dandysie, a w końcu młodym mężczyźnie, który lada moment będzie musiał stawić czoła nieuniknionemu.
Mnie się wydaje, że natura człowieka tak bardzo się nie zmienia. Zmieniają się różne obyczaje. Co prawda, nie było wtedy komórek i całej sfery internetowej i tak dalej. Ale jeżeli chodzi o psychologię, o relacje między ludźmi, głód kontaktu z ludźmi, nieumiejętność nawiązywania kontaktu z ludźmi, jest identyczna. Samotność, która nam doskwiera, jest taka sama. Natomiast twórca ma jeszcze inną samotność, ponieważ twórca musi być samotny. Twórca nie może się rozpraszać - podkreślał dla serwisu ZlotePrzeboje.pl.
Zdaniem Michała Kwiecińskiego reżyser wcale nie jest twórcą: "to jest człowiek, który scala i jest zależny od bardzo wielu osób. Reżyser nie jest artystą, wydaje mi się. Zawsze tak Wajda mówił i miał rację".
Nowe spojrzenie na Chopina. "To jest film dosyć drapieżny"
Film "Chopin, Chopin!" ilustruje okres między 1835 a 1849 rokiem. Fryderyk Chopin uchodzi wówczas za ulubieńca arystokracji, króluje na paryskich salonach i w całości oddaje się muzyce. Rzeczywistość dandysa zmienia się z dnia na dzień, kiedy słyszy diagnozę: gruźlica. "[Film przyp. red.] dzieje się w epoce romantyzmu, ale to nie jest film romantyczny. To jest film dosyć drapieżny. Mam poczucie, że on bardziej trafia do ludzi młodych niż starszych" - tłumaczył Michał Kwieciński.
Reżyser dodał także, że biografia Fryderyka Chopina staje w opozycji wobec doskonale znanych już tytułów, a mianowicie "Błękitnej nuty" Andrzeja Żuławskiego i "Chopina. Pragnienie miłości" Jerzego Antczaka. Jak zatem przedstawiono największego mistrza ballady instrumentalnej tym razem?
Ja ten wizerunek oparłem przede wszystkim o literaturę, którą przeczytałem, i o listy. To był wizerunek człowieka bardzo witalnego, bardzo szybko chodzącego, wygłupiającego się, robiącego dowcipy. Gdyby nie był pianistą i kompozytorem, byłby aktorem. Wszyscy to podkreślali. On niesamowicie kopiował głosy, kopiował zachowania, przebierał się. Wrzało w nim, a oprócz tego, muzyka była najważniejsza - zaznaczył Michał Kwieciński dla ZlotePrzeboje.pl.
"Więc w pewnym momencie, jak pojawiła się już pewna niemożność z powodu choroby, godzenia tych wszystkich światów, czyli wygłupiania się i grania, komponowania, to poświęcił się wyłącznie muzyce i tamte wszystkie cechy wyblakły po prostu, bo nie był w stanie już się nimi zajmować" - spuentował twórca "Chopin, Chopin!".
"Chopin, Chopin!" - premiera, aktorzy, kulisy
"Chopin, Chopin!", według scenariusza Bartosza Janiszewskiego, zadebiutuje w kinach w piątek 10 października 2025 roku. Kogo widzowie zobaczą na wielkim ekranie? W tytułową postać wcielił się Eryk Kulm, a w roli George Sand partnerowała mu Joséphine de La Baume. W pierwszoplanowych rolach wystąpili także Victor Meutelet (Franciszek Liszt), Lambert Wilson (Ludwik Filip I), Karolina Gruszka (Delfina Potocka), Kamil Szeptycki (Julian Fontana) oraz Maja Ostaszewska (Justyna Chopin).
My uczyliśmy się o Chopinie jako o romantycznym pomniku, siedzącym pod brzozą, płaczącym, a tutaj mamy po prostu człowieka z krwi i kości [...] On jest oczywiście geniuszem, jest cudowny, jest melancholijny, ale jest też kapryśny, jest dziecinny, nie potrafi zbudować głębokich relacji, błaznuje, żeby pokryć swój smutek. To jest bardzo współczesna interpretacja i to ogromnie mi się podoba - dodała z kolei Maja Ostaszewska.
O przygotowaniach do filmu opowiedziała nam również Dominika Ostałowska, odtwórczyni madame Wodzińskiej. "Myśmy się przygotowywali głównie od strony tej psychologicznej postaci [...]. Generalnie ludzie się nie zmieniają tak bardzo i to, czego pragną, o czym marzą, z czym mają problemy, bardzo często jest jednak uniwersalne, więc bardziej się zastanawialiśmy nad tym, jak opowiedzieć o konkretnych ludziach niż nad tym, czy oni jakoś szczególnie się różnili w stosunku do tych naszych obecnych czasów. Kostium, scenografia robiła to za nas, można by powiedzieć" - wskazała aktorka dla ZlotePrzeboje.pl.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!