Małgorzata Foremniak szczera do bólu. "Klęczałam na grochu"
W najnowszym odcinku audycji "Weekend, jak marzenie" Małgorzata Foremniak odsłoniła swoją bardziej prywatną stronę — pełną wrażliwości, dystansu do siebie i potrzeby życia w zgodzie z naturą. W rozmowie z Marzeną Rogalską aktorka mówiła o dzieciństwie, wolności, małych codziennych rytuałach i niezwykłym świecie dźwięków, który nosi pod powiekami.
- Małgorzata Foremniak odsłoniła swoją prywatną, spokojną stronę.
- Małe rytuały o poranku, jak picie kawy czy kadzidełka, dają jej równowagę.
- W Radiu Złote Przeboje zdradziła, że lubi być "niewidoczna" i odnajduje spokój blisko natury.
W audycji "Weekend, jak marzenie" w Radiu Złote Przeboje Marzena Rogalska zaprosiła do rozmowy jedną z najbardziej lubianych polskich aktorek – Małgorzatę Foremniak. Rozmowa była pełna ciepła, refleksji, humoru i intymnych wyznań. Foremniak pokazała się nie tylko jako artystka, ale przede wszystkim – jako człowiek szukający harmonii i sensu.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!
Już od pierwszych chwil rozmowy było jasne, że dzieciństwo Małgorzaty Foremniak nie należało do najłatwiejszych. Jej ojciec był dyrektorem szkoły, co wiązało się z surowymi zasadami.
No bo mój tato był ostry. Nazywano go "Szeryf", bo stał na straży sprawiedliwości. Wszelkie postępowania, które były wbrew prawu, były niemile widziane, a nawet karane. Ja, co oczywiście w obecnych czasach byłoby nie do pomyślenia, klęczałam na grochu – z rękami uniesionymi do góry – na szkolnym korytarzu. Coś musiałam wtedy przeskrobać. Nie było to przyjemne — wspominała w rozmowie z Marzeną Rogalską.
To doświadczenie, choć trudne, ukształtowało jej wewnętrzną dyscyplinę i potrzebę wolności, o której często mówiła w dalszej części rozmowy. Zaznaczyła też, że mimo wszystko doceniała ojca za sprawiedliwość i dociekanie prawdy, co wpłynęło na jej charakter.
25 lat serialu "Na dobre i na złe"
Małgorzata Foremniak wspomniała również o serialu, który przyniósł jej ogromną sympatię widzów – "Na dobre i na złe", który właśnie obchodzi 25-lecie emisji. Aktorzy świętowali wyjątkowy jubileusz podczas specjalnego wydarzenia i była to doskonała okazja, by wrócić do wspomnień z planu oraz podkreślić ogromny wpływ, jaki produkcja wywarła na polską telewizję oraz na serca milionów widzów.
Nie wiedziałam, że już tyle czasu minęło! Kiedy oglądaliśmy fragmenty z tych 25 lat, to było wzruszające. Wszyscy byliśmy tacy młodzi… To był naprawdę wzruszający moment. Wchodzenie w tak duży serial i spędzanie dni na planie od rana do wieczora sprawiło, że staliśmy się rodziną. Ci ludzie są świadkami naszego życia, perypetii, tego, co się dzieje w naszym prywatnym świecie — stwierdziła wzruszona Foremniak.
Małgorzata Foremniak lubi być "niewidoczna"
Małgorzata Foremniak, mimo że jest aktorką, występuje na deskach teatru, bierze udział w premierach i wydarzeniach branżowych, pojawia się w mediach, przyznała, że najlepiej czuje się wtedy, kiedy może być "niewidoczna". W świecie pełnym oczekiwań i bodźców aktorka znajduje spokój na wsi – w towarzystwie zwierząt i prostych rytuałów:
Z wiekiem coraz bardziej doceniam bycie w swoim świecie. Połączenie z naturą – to tam naprawdę czuję siebie. Wyjeżdżam na wieś, którą kocham. Tam dochodzę do siebie. Tam mi się prostują zwoje albo ten jeden, który mam. Styki się naprawiają. Piję poranną kawę, zające biegają po ogródku, kot, pies… dzik drapie mnie za ucho. To wszystko sprawia, że czuję, że żyję — wyznała.
Opisała powolne poranki, kiedy budzi ją… żuraw. Nie śpiewa – raczej krzyczy – ale to właśnie ten dźwięk daje jej poczucie autentyczności i bliskości z naturą. Zapytana o to, jakim zwierzęciem chciałaby się odrodzić, odpowiedziała bez wahania:
Wilczycą. Ja lubię wolność. I chyba po to przyszłam na ten świat, żeby o tę swoją wewnętrzną wolność powalczyć, albo się jej nauczyć, albo wypowiedzieć ją przed całą sobą — podkreśliła z całą mocą.
Małe rytuały pomagają w utrzymaniu równowagi
Gościni Marzeny Rogalskiej podkreśliła również, że w codziennym życiu ważne są dla niej małe rytuały, które budują atmosferę spokoju i obecności. "Lubię zrobić sobie kawę, ale najpierw zapalam świeczkę. Mam cudowne japońskie kadzidełko, które od razu napełnia dom pięknym zapachem. Lubię pić kawę z mojej filiżanki, bo lubię przedmioty, z którymi rezonuję. One podnoszą mi wibracje" - powiedziała Małgorzata Foremniak.
Uwielbiam kąpiele. Kiedy nikogo nie ma w domu, zapalam świeczkę, wsypuję kilogram soli, magnezu, czasem sodę. I tam wchodzę. Włączam delikatną muzykę. Zapominam, kim jestem. Bo ja lubię myśleć, że jestem nikim – w sensie, że nie utożsamiam się z tym, kim jestem z zawodu. Po prostu jestem istotą. I lubię być w takim stanie — dodała.
Filharmonia pod powiekami
Na koniec Małgorzata Foremniak wyznała coś, czego nigdy wcześniej nie mówiła publicznie. Okazuje się, że gdy słyszy muzykę, to głowie zaczyna widzieć bardzo konkretne obrazy.
Kiedy idę do filharmonii, zawsze zamykam oczy. To, co się dzieje pod moimi powiekami, to niesamowity film. Ostatnio widziałam obrazy z tkanin – tak, jak grały instrumenty, tak widziałam faktury, kolory. Nagle znalazłam się na włoskiej ulicy, na której powiewały majtki i koszule, rozwieszone na sznurze, a w tle grała symfonia. To było niesamowite — opowiadała.
Rozmowa z Małgorzatą Foremniak to podróż przez ciszę, naturę, wspomnienia i marzenia. Pokazuje, jak ważna w życiu jest wewnętrzna wolność, umiejętność bycia tu i teraz i wdzięczność za małe, codzienne chwile.
Posłuchaj całej rozmowy:
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!