Hit lat 70. dopadła cenzura. Był zbyt sugestywny
Sylvia Robinson dzięki piosence "Pillow Talk" zyskała ogromną rozpoznawalność. Ten hit lat 70. zapewnił jej nieśmiertelną sławę. Kompozycja zrobiła furorę jednocześnie wzbudzając sporo kontrowersji prowokującym tekstem. Utwór był na tyle wyzywający, że stacje radiowe nie chciały emitować jego oryginalnej wersji.
- Sylvia Robinson na początku kariery występowała w duecie Mickey & Sylvia, który współtworzyła z Mickeyem Bakerem.
- Po rozpoczęciu solowej kariery Robinson nagrała wielki hit lat 70., czyli piosenkę "Pillow Talk".
- Jeden z dwóch największych przebojów w jej karierze prowokował tekstem wypełnionym dwuznaczną treścią.
Sylvia Robinson zyskała sławę przede wszystkim dzięki dwóm piosenkom: "Love Is Strange" oraz "Pillow Talk". Pierwszą z nich nagrała jeszcze w latach 50., gdy wraz z Mickeyem Bakerem występowała w ramach duetu Sylvia & Mickey. Natomiast drugi z utworów to hit lat 70., który artystka nagrała już w pojedynkę. Kompozycja osiągnęła sukces komercyjny lądując na trzecim miejscu listy przebojów Billboard Hot 100.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Największe przeboje lat 70. Ekspert zgarnie co najmniej 16/20!
Sylvia Robinson i jeden z najseksowniejszych przebojów w historii
Wokalistka napisała "Pillow Talk" z pomocą Michaela Burtona. Pierwotnie Sylvia Robinson myślała, że uda jej się namówić do wspólnej pracy piosenkarza Ala Greene'a. Ten jednak stwierdził, że piosenka jest zbyt wyzywająca oraz sprzeczna z jego przekonaniami religijnymi. Artystka musiała więc poradzić sobie w pojedynkę.
Kontrowersje pojawiły się również w branżowych mediach. Wokale uzupełnione o jęki oraz ciężki oddech kojarzyły się większości jednoznacznie. Niektóre amerykańskie stacje radiowe postanowiły nawet odpowiednio edytować nagranie Sylvii Robinson tak, aby pominąć najbardziej pikantne fragmenty.
Na wyzywający charakter "Pillow Talk" miały wskazywać przede wszystkim szeptane frazy "Oh, My God" oraz "Nice steady", które pominięto w skróconych wersjach. Seksualne sugestie były na tyle wyraźnie, że ku takiej interpretacji kompozycji skłoniło się nawet czasopismo muzyczne "Billboard". Frywolny hit lat 70. znalazł się nawet w publikacji "The 50 Sexiest Songs Of All Time" wydanej przez wspomniany magazyn. Przebój nazwano wprost piosenką o seksie.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZłotePrzeboje.pl!