Uważał się za Piotrusia Pana. Dziś gorzko przyznaje: "Większość życia za mną"
W szczerej i pełnej emocji rozmowie w Radiu Złote Przeboje Łukasz Zagrobelny odsłonił zupełnie nową twarz - dojrzałą, refleksyjną i zaskakująco spokojną. Wizyta u Marzeny Rogalskiej przerodziła się w intymną opowieść o mijającym czasie, życiowym bilansie i odwadze, by wreszcie zacząć planować dla siebie, a nie "na potem".
- Łukasz Zagrobelny gościł w Radiu Złote Przeboje w audycji "Weekend jak marzenie".
- Artysta opowiedział, jak przekroczenie pięćdziesiątki uruchomiło w nim głębokie przemyślenia.
- Przyznał, że pierwszy raz poczuł prawdziwą dojrzałość i gotowość, by realizować odkładane od lat marzenia.
W studiu Radia Złote Przeboje zrobiło się i sentymentalnie, i dowcipnie, i bardzo, ale to bardzo szczerze. Marzena Rogalska - mistrzyni w wyciąganiu z gości najbardziej intymnych historii - bez ceregieli przywitała Łukasza Zagrobelnego w "Klubie 50+". Artysta nie protestował. Przeciwnie: otworzył się jak rzadko i przyjął to z powagą, która od razu ustawiła ton dalszej rozmowy.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Tak brzmiały wczesne lata 2000. Znawca musi zgarnąć 17/20!
Wizyta Łukasza Zagrobelnego w "Weekendzie jak marzenie" szybko przerodziła się w rozmowę, która nie przypominała typowej radiowej pogawędki. Zamiast żartów o wieku i anegdotek o kulisach estrady, w studiu pojawiło się coś o wiele rzadszego: prawdziwa rozmowa o życiu, jego ciężarze i urodzie. Pogodny na co dzień wokalista odsłonił stronę, którą publiczność zna jedynie z jego najbardziej osobistych piosenek.
Kiedy miałem 40, to totalnie nie zrobiło to na mnie wrażenia. Miałem megaimprezę, trwała trzy dni, dostałem mnóstwo prezentów i cieszyłem się, że w ogóle to przyszło. Ale kiedy przyszła ta 50-ka, to dotarło do mnie, że to jest pół wieku. Że większość życia najprawdopodobniej mamy za sobą. I zaczynają się takie rozkminy: to mi się udało, to nie, a co mnie jeszcze czeka? - zastanawiał się artysta.
W jego odpowiedzi słychać było zadumę człowieka, który dopiero teraz poczuł, że dojrzałość przyszła naprawdę, a nie tylko "na papierze". Nie było w tym ani krzty przesady - raczej spokojna świadomość, że czas ma inną gęstość, gdy przekracza się tak symboliczny próg.
Łukasz Zagrobelny: "Jestem szczęściarzem"
Kiedy rozmowa doszła do tematu podsumowań, artysta zdradził, że jubileusz uruchomił w nim coś jeszcze - niepokój, który często pojawia się dopiero wtedy, gdy człowiek uświadamia sobie własne szczęście. Łukasz Zagrobelny mówił o tym z zaskakującą otwartością, jakby wypowiadał myśli, które długo chodziły mu po głowie.
Przez 50 lat nie wydarzyło się nic takiego, co by mnie totalnie złamało. Może oprócz tej sytuacji sprzed roku [22.10.2024 zmarła mama artysty - przyp. red.]. Jestem szczęściarzem, bo robię w życiu to, co kocham. I wtedy przychodzi ta myśl: skoro tyle czasu było dobrze, to teraz, cholera, na pewno coś się wydarzy - wyznał.
Taka szczerość rzadko się zdarza: ktoś popularny, lubiany, spełniony, a jednak przyznaje, że ma w sobie irracjonalny strach, który zna każdy, kto długo nie doświadczał wielkich kryzysów. Rogalska uspokajała, że to typowy mechanizm psychiczny, ale w słowach Łukasza Zagrobelnego czuć było, że to przemyślenia, które pracowały w nim długo.
Już nie musi niczego udowadniać
Łukasz Zagrobelny - znany z wiecznego luzu, dystansu i "chłopięcej" energii - przyznał w Radiu Złote Przeboje, że dopiero teraz naprawdę poczuł, że dorósł. Nie w sensie rezygnacji z dziecięcej radości, ale w sensie spokoju, którego wcześniej w nim nie było.
Pierwszy raz poczułem powiew dojrzałości. I wcale z tego nie kpię. Zawsze uważałem się za takiego trochę Piotrusia Pana. Ale teraz czuję, że ja już nie muszę niczego udowadniać. Ani sobie, ani ludziom. Spełniłem się. I teraz trzeba to po prostu celebrować i cieszyć się życiem - podreślił z całą mocą.
Gdy padło pytanie o przyszłość, artysta zaskoczył konkretem. Wiele osób obawia się planować po pięćdziesiątce, ale u niego wybrzmiała raczej nowa energia, jakby to właśnie ten moment miał być startem do najważniejszych projektów.
Był taki czas, że nie chciało mi się o tym myśleć. Ale mam już plany. Może nie takie, co będę robił w wieku 94 lat, ale realne. Chcę nagrać w przyszłym roku dużą, poważną płytę. To jest rzecz, którą odkładałem latami, bo zawsze było coś ważniejszego - zdradził.
To z nią chce stworzyć duet
Na finał rozmowy Rogalska rozładowała atmosferę pytaniem o muzyczne fantazje. Ku zaskoczeniu słuchaczy Łukasz Zagrobelny nie zastanawiał się ani przez chwilę. Wyglądało na to, że nosił w sobie tę odpowiedź od dawna.
Jest taka jedna piosenkarka, bardzo przeze mnie lubiona i ceniona. Wiele osób powtarza, że świetnie razem brzmimy, że mamy wspólne flow, że nasze alikwoty się sklejają... To Kasia Cerekwicka - podsumował.
Czy więc rok 2026 przyniesie wielki duet "Cerekwicka i Zagrobelny? Po tym wywiadzie trudno nie mieć nadziei!