Afera w Rosji. To gwiazdy lat 90. zrobiły na scenie. "Firmowy akt"
Zespół Tatu powrócił na scenę po 25 latach od debiutu. Fani, choć w teorii powinni być zadowoleni z decyzji grupy, zaczęli patrzeć na wszystko podejrzliwym okiem. W sprawie wypowiedział się Łukasz Jasina, były rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz znawca polityki Europy Wschodniej.
- Tatu to rosyjski duet muzyczny, który w latach 2000. bił rekordy popularności.
- Jakiś czas temu, po kilku latach nieobecności, grupa wróciła na scenę.
- Ostatnie działania Julii i Leny budzą wiele kontrowersji.
Tatu to rosyjski duet muzyczny założony w 1999 roku. Grupa powstała z inicjatywy producenta muzycznego Iwana Szapowałowa, który chciał stworzyć wyróżniający się na tle konkurencji projekt. Plan był prosty. Dwie wybrane w castingu nastolatki - 14-letnia Julia Wołkowa i rok starsza Lena Katina - miały udawać, że są w sobie zakochane i tym samym wzbudzać oburzenie w konserwatywnej Rosji.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Tak brzmiały wczesne lata 2000. Znawca musi zgarnąć 17/20!
Tak powstał zespół Tatu. Od castingu do międzynarodowej kariery
Duet Tatu zadebiutował 10 grudnia 2000 singlem "Ja soszła s uma". Piosenka od razu stała się hitem, a teledysk, w którym nastolatki całują się w deszczu, choć był szokujący, jak na tamte czasy, w mgnieniu oka osiągnął oszałamiającą liczbę wyświetleń. Później wszystko działo się szybko - płyty, koncerty i miliony fanów na całym świecie.
Trwająca nieco ponad dekadę historia grupy zakończyła się z hukiem. W 2011 roku Julia i Lena, już jako dorosłe kobiety, postanowiły zakończyć współpracę z Szapowałowem i ogłosić, że w rzeczywistości są heteroseksualne i nigdy nie były razem.
Choć dziś sytuację określa się jako jeden z pierwszych przykładów queerbaitingu w muzyce, trudno winić nastoletnie dziewczyny, które na mocy kontraktów podporządkowane były producentowi o wątpliwej moralności. Warto także wspomnieć, że ich twórczość była oparciem dla wielu osób z mniejszości seksualnych.
Nowe wcielenie gwiazd Tatu. Po latach wróciły na scenę odmienione
Po rozpadzie Tatu Lena i Julia miały skrajne odmienne poglądy. Podczas gdy ta pierwsza otwarcie wspierała środowiska LGBTQ+, druga stawała w opozycji. Choć od tych sytuacji minęły lata, a zespół powrócił ponownie, niesmak pozostał, tym bardziej biorąc pod uwagę obecną sytuację polityczną w Rosji.
W 2025 roku dziewczyny z Tatu dały koncert na afektownym Krymie, gdzie apelowały o miłość. To wzbudziło falę spekulacji wśród fanów, jakoby występ w tym konkretnym miejscu miał być powodem, przez który pozwolono im wrócić na scenę.
Krymu teraz nikt nie wybiera przypadkowo. Koncerty organizowane na okupowanym półwyspie są wspierane przez aparat państwowy, także finansowo. To mogło być powodem takiego, a nie innego wyboru Tatu - tłumaczy Łukasz Jasina, były rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz znawca polityki Europy Wschodniej w rozmowie z Gazetą.pl.
Niedługo po powrocie na scenę Lena i Julia obwieściły, że nie są już nastolatkami, nie będą szokować i zamierzają "przestrzegać rosyjskiego prawa". Jednak zaledwie miesiąc później, 25 października, w trakcie koncertu w Moskwie całowały się na scenie.
Czy grożą im konsekwencje? Ekspert tłumaczy
To wydarzenie po raz kolejny wywołało burzę ws. intencji. Tatu, a także możliwych kar, jakie wokalistki mogą otrzymać za sprzeciwianie się obecnej władzy. Norbert Żyła z Gazety.pl zapytał eksperta, czy Julię i Lenę mogą czekać jakieś konsekwencje za publiczny pocałunek.
Raczej nic im za to nie grozi. Nie zrobiłyby tego bez zgody. To ich firmowy akt z czasów pierwszej kariery. Drobne gesty w muzyce pop, nawet te bardzo LGBT, są dozwolone, jeśli artysta nie jest dla władzy groźny - podsumowuje Jasina.
Choć fani grupy niejednokrotnie zwracali uwagę, że zachowania duetu mogą mieć drugie dno, na te twierdzenia nie ma żadnych dowodów.