Włącz radio

Piosenka z 1983 roku powstała jako żart. Stała się wielkim przebojem PRL

3 min. czytania
18.09.2026 08:54
Obserwuj nas na Google

"King Bruce Lee Karate Mistrz", czyli piosenka-żart, która, dość nieoczekiwanie stała się wielkim przebojem PRL. "Miał inne plany życiowe, a ja go tu zacząłem wciągać w interes dosyć frywolny" – mówił o Piotrze Fronczewskim Andrzej Korzyński, autor słynnego hitu lat 80., tłumacząc, jak doszło do powstania utworu.

Franek Kimono
fot. Paweł Matyka / Wikimedia Commons / CC-BY-SA-4.0
  • "King Bruce Lee karate mistrz" to słynny przebój Franka Kimono.
  • Hit lat 80. to piosenka-żart, która stała się wielkim przebojem PRL. 
  • Piotr Fronczewski, choć niezamierzenie, został pierwszym polskim raperem.

Pomysł stworzenia postaci Franka Kimono narodził się w głowie kompozytora Andrzeja Korzyńskiego, jednego z najważniejszych twórców muzyki filmowej i rozrywkowej w Polsce. Projekt miał być zabawnym pastiszem disco, ówczesnej mody na nocne życie oraz fascynacji kulturą masową.

Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Tak brzmiały lata 80. Żyłeś wtedy? 17/20 to obowiązek

1/20 Kto śpiewał hit "Billie Jean"?

"King Bruce Lee Karate Mistrz" – piosenka-żart, która stała się wielkim przebojem PRL

"Dopiero co zniknęły z ulic czołgi i grzejący się przy koksownikach żołnierze" – opowiadał cytowany przez Cyfrową Bibliotekę Polskiej Piosenki Andrzej Korzyński. "Ludzie byli w szoku, smutno jakoś wszędzie, ale przecież były miejsca, gdzie toczyło się inne życie. W 'Bristolu' dyskoteka. Drogie alkohole, zachodnie przeboje, piękne damy, zapach zagranicznych papierosów. Inny świat" – kontynuował artysta. Właśnie stąd narodził się pomysł na wykreowanie postaci Franka Kimono.

Redakcja poleca
Zacząłem się zastanawiać, że warto byłoby ten świat, czy może bardziej światek, w trochę krzywym zwierciadle sportretować – tłumaczył Andrzej Korzyński.

Gdy piosenka była gotowa, zaczęły się poszukiwania odpowiedniego wykonawcy. Korzyński szczególną uwagę zwrócił na Piotra Fronczewskiego. Aktor dopiero co skończył prace na planie "Akademii Pana Kleksa", a kompozytor był nim oczarowany.

Tam usłyszałem jego możliwości. Facet ma nieprawdopodobne brzmienie głosu, do tego umie dzielić frazę, no i wreszcie ma fenomenalny zmysł osadzenia postaci. Już po "Kleksie" wiedziałem, że mógłby zrobić wielką karierę w show-biznesie. Tyle, że jemu to nie pasowało, chciał grać wielkie dramaty Szekspira. Miał inne plany życiowe, a ja go tu zacząłem wciągać w interes dosyć frywolny. Wreszcie po solennej obietnicy z mojej strony, że to incydentalne wydarzenie, zgodził się – mówił Andrzej Korzyński.

Ów "incydentalne wydarzenie" zaowocowało wydaniem dwóch piosenek "King Bruce Lee karate mistrz" oraz "Dysk dżokej". Nietypowa jak na tamte czasy muzyka, zyskała aprobatę wśród słuchaczy. Fronczewski z dnia na dzień stał się Frankiem Kimono, a projekt... został przedłużony.

Redakcja poleca

Tak Piotr Fronczewski, choć niezamierzenie, został pierwszym polskim raperem

Kariera Franka Kimono została przedłużona do wydania 11 piosenek. Wszystkie z nich umieszczone zostały na płycie "Franek Kimono" wydanej w 1983 r. Na okładce widniał przebrany w kimono Piotr Fronczewski, a krążek osiągnął niespodziewany sukces.

Oglądaj

"Franek Kimono" zdobył tytuł Płyty Roku 1984 w plebiscycie Programu II Polskiego Radia, a Piotr Fronczewski, choć niezamierzenie, został pierwszym polskim raperem.

Niewątpliwie jest to pop, a może pop-kabaret, albo rock kabaret, a może oryginalne instalacje na wokal i parapet? W każdym razie Franek Kimono kładł swego czasu podwaliny pod swoisty rap polski – mówił w "Angorze" Piotr Fronczewski.

Popularność osiągnęła takie rozmiary, że Piotr Fronczewski zaczął być identyfikowany z postacią Franka Kimono niemal równie mocno, jak ze swoimi rolami aktorskimi. Choć postać oraz utwory powstały jako muzyczny żart, zyskały kultowy status.

Oglądaj

Źródło: ZlotePrzeboje.pl, bibliotekapiosenki.pl, angora.pl