Tego Grzegorz Turnau nie mógł przeboleć. "Nie było żadnych konsekwencji"
Grzegorz Turnau był gościem Tomka Brhela w programie "Cała muzyka" na antenie Radia Złote Przeboje. Wokalista i kompozytor opowiedział co nieco o swoim nowym albumie, a także wyjawił, skąd wziął się pomysł na jego tytuł. Przy okazji podzielił się także anegdotką, dotyczącą fanów, którzy nabywali jego płyty z nielegalnych źródeł. Posłuchaj wywiadu.
- Grzegorz Turnau był gościem programu "Cała muzyka" w Radiu Złote Przeboje.
- W rozmowie z Tomaszem Brhelem artysta opowiedział anegdotkę związaną z muzycznym piractwem.
- Taki sekret skrywa się za tytułem nowej płyty muzyka.
Grzegorz Turnau od lat należy do grona najbardziej cenionych polskich wokalistów, kompozytorów oraz poetów. Jego nazwisko kojarzy się przede wszystkim z polską piosenką literacką i poezją śpiewaną. Artysta przez wiele lat był związany z krakowską Piwnicą pod Baranami, a do jego największych przebojów należą utwory "Cichosza", "Znów wędrujemy", "Naprawdę nie dzieje się nic" oraz "Bracka". Jest w dodatku także laureatem licznych prestiżowych nagród, w tym dziewięciu Fryderyków i dwóch Wiktorów.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Wielki QUIZ o ikonie polskiej muzyki. Znasz te hity? 20/20 to obowiązek!
Pierwsze kroki w karierze artystycznej Grzegorz Turnau stawiał już w latach 80. Nieco ponad dekadę później był już natomiast wykonawcą, który cieszył się w całym kraju bardzo dużą popularnością i licznym gronem fanów. Po autograf muzyka ustawiały się wówczas długie kolejki. Nie wszystkie spośród stojących w nich osób szykowały do podpisu legalnie zakupioną płytę…
Grzegorz Turnau nie spodziewał się takiego spotkania
Lata 90. były okresem, kiedy piractwo wprost kwitło. Goszcząc w programie "Cała muzyka" w Radiu Złote Przeboje Grzegorz Turnau wyznał, że i jemu zdarzało się wówczas natrafiać na nielegalne kopie swoich albumów, choć szczęśliwie nie było ich wiele.
To się zdarzało i brało się stąd, że taką płytę było bardzo łatwo dostać i nie było z tego powodu żadnych konsekwencji. Nikt tego nie ścigał tak naprawdę. Mnie to nie dotyczyło aż tak bardzo. Rzeczywiście ludzie mnie rozpoznali i zapamiętali wtedy, w połowie lat 90. […], ale nigdy nie byłem w najbardziej poszukiwanym celem piratów. No nie było to "Mydełko Fa", w związku z czym nie byłem aż tak bardzo ograbiony z należnych mi tantiem – opowiadał artysta w rozmowie z Tomaszem Brhelem.
Któregoś razu Grzegorz Turnau miał jednak okazję stanąć z jednym z muzycznych piratów oko w oko. – Byłem w Hamburgu z zespołem na koncertach, oczywiście w środowisku Polaków, i tam jedliśmy kolację – opowiadał w Radiu Złote Przeboje.
Jeden z panów mi wtedy powiedział: "Niech pan coś, panie Grzegorzu, zrobi z tymi swoimi wydawcami. Oni tak kodują te pana kompakty, że tego się nie da w ogóle skopiować. Wie pan, ilu by pan tu miał więcej słuchaczy, gdybym ja to mógł skopiować i rozdać znajomym?" – wspominał.
Choć sytuacja była zabawna, doprowadziła Grzegorz Turnaua do pewnej refleksji. – Ktoś miał płytę, która z daleka już było widać, że jest kopią, bo miała na ksero odbitą okładkę, ale sam tego nie odczuwał jako coś złego. Kupił, bo taka akurat była, to nie jego wina – mówił na antenie Radia Złote Przeboje.
Zdarzyło mi się ze dwa razy powiedzieć: "Proszę przyjść z płytą oryginalną, tego nie mogę podpisać, mogę panu podpisać kartkę, ale tej płyty nie". Oczywiście bez reprymendy – przyznał Grzegorz Turnau.
To muzyk zdradził o nowym albumie
Dziś Grzegorz Turnau ma już w swojej dyskografii kilkanaście świetnie przyjętych albumów, które w dalszym ciągu cieszą się wśród słuchaczy sympatią. W październiku minionego roku, po długiej przerwie, wokalista wreszcie podzielił się z nimi premierowym materiałem. Światło dzienne ujrzał bowiem wówczas krążek "Szósta godzina". Skąd jego tytuł?
"Szósta godzina" wzięła się z bardzo prostego zrozumienia, skąd pochodzi słowo "siesta". Wzięła się stąd, że "siesta hora", czyli szósta godzina od wschodu słońca, to ten czas, kiedy robi się na południu Europy zbyt gorąco, żeby coś robić. Idzie się do cienia, odpoczywa się, trochę śpi, może wypija szklankę rozwodnionego wina – tłumaczył w Radiu Złote Przeboje muzyk.
Za nazwą płyty kryje się jednak także drugie znaczenie. – Przy okazji możemy się umówić, że ta "Szósta godzina" jest szóstą dekadą życia, która u mnie właśnie pomału dobiega końca, może nawet nie tak całkiem pomału… Też jest ważnym momentem, takim, kiedy jeszcze jest się w pełni sił, ale już się wie, że jest bliżej końca niż dalej – wyjawił Grzegorz Turnau.
Posłuchaj całej rozmowy z Grzegorzem Turnauem:
Źródło: Radio Złote Przeboje