Tej płyty "nikt nie chciał wysłuchać". Okazała się hitem lat 90.
Kayah jest dziś ikoną polskiej sceny muzycznej. Trzy dekady temu ukazał się jej debiutancki album. "Kamień" był istnym hitem lat 90. Z okazji trzydziestolecia wydawnictwa, piosenkarka gościła w Radiu Złote Przeboje. W rozmowie z Tomaszem Brhelem opowiedziała zarówno o pierwszej płycie, jak i jej współczesnej reedycji. Okazuje się, że początkowo nikt nie wierzył w powodzenie artystki.
- Kayah świętuje 30-lecie wydania debiutanckiej płyty.
- O "Kamieniu" opowiadała w Radiu Złote Przeboje.
- Zdradziła, że na początku nikt nie chciał wydać albumu.
Kayah była gościnią Tomasza Brhela w audycji "Całą muzyka". Pretekst do rozmowy nie był byle jaki. Artystka świętuje bowiem 30-lecie wydania debiutanckiej płyty solowej. "Kamień" był hitem lat 90., wypełnionym po brzegi niezapomnianymi utworami. Piosenkarka opowiedziała w rozmowie na antenie Radia Złote Przeboje, z czym mierzyła się przed jej wydaniem. Poruszyła również temat tegorocznej reedycji wydawnictwa, a także okazała wdzięczność fanom.
Kayah miała problem z wydaniem debiutu. "To był kamień milowy"
"Kamień" jest dziś wspominany przez fanów Kayah jako klasyk. Początki nie były jednak łatwe. Artystka powiedziała w Radiu Złote Przeboje, że miała sporo trudności z wydaniem albumu. Na szczęście mogła liczyć na pomocą dłoń. Dzięki temu płyta ujrzała światło dzienne. Co więcej - okazała się hitem. Trafiła na rynek w dniu urodzin wokalistki, co było dla niej świetnym prezentem. Był to rónież przełom w jej karierze.
To był taki mój prezent urodzinowy. Prezent na całe życie. To, że płyta nosi nazwę "Kamień", też można tłumaczyć na zasadzie takiej, że był to kamień milowy. Była to moja pierwsza autorska płyta, której zresztą bardzo długo nikt nie chciał nie tylko wydać, ale nawet wysłuchać, ani się ze mną spotkać. To, że została wydana, zawdzięczam głównie Markowi Kościkiewiczowi, który zaufał mi i wsparł bardzo po przyjacielsku. Nie wiązał z tą płytą żadnych korzyści materialnych dla swojej wytwórni. Całe szczęście się pomylił - opowiada Kayah w "Całej muzyce".
"Kamień" uwspółcześniony. "Ludzie bardzo tęsknili"
Na przestrzeni wieloletniej kariery, Kayah sięgała po różnorodne stylistyki. Jej muzyka wielokrotnie zmieniała oblicze. Teraz fani będą mogli powrócić do korzeni artystki. "Kamień" został bowiem uwspółcześniony, dopracowany. To gratka dla słuchaczy, którzy stęsknili się za początkowym etapem twórczości piosenkarki. Mogą również liczyć na bonusowy utwór. Wokalistka napisała go specjalnie na potrzeby reedycji debiutanckiego albumu.
Piosenki zostały poddane remasteringowi, czyli będą brzmiały soczyściej, nowocześniej, nie będą trącić myszką, chociaż aranżacyjnie nic się tam nie zmieniło. Dodatkowo jest bonus, jest piosenka, którą napisałam i dodałam do tej płyty niedawno - "Dzisiaj przychodzi on". Utrzymana w konwencji z tamtych lat, takiej soulowej Kayah, za którą, jak się okazuje, kiedy czytam komentarze, ludzie bardzo tęsknili. Tak że fajnie zatoczone koło, które mi dało też ogromną przyjemność znów znalezienia się w tej stylistyce - mówi Kayah w Radiu Złote Przeboje.
Kayah docenia fanów. "To jest niesamowite"
Kim byłaby ikoniczna piosenkarka bez wiernych słuchaczy? Kayah zdaje sobie z tego sprawę i docenia ich przywiązanie. W Radiu Złote Przeboje wyraziła ogromną wdzięczność dla fanów. Artystka niezmiennie cieszy się, że trwają oni przy niej od trzech dekad. Reedycja "Kamienia" jest więc swego rodzaju podziękowaniem dla nich. Z pewnością ucieszą się z możliwości odsłuchania kultowych hitów w odświeżonej wersji.
To jest niesamowite, że ci ludzie wciąż - od tych 30 lat - są mi wierni, niezależnie od tego, jakie decyzje artystyczne podejmowałam, bo mnie szarpało w różnych kierunkach folkowych, orientalnych, popowych. Jednak ci, którzy pokochali mnie z "Kamienia", pozostali przy mnie przez te lata i to jest fantastyczne - mówi z wdzięcznością Kayah w audycji "Cała muzyka".