Ten hit wywołał kontrowersje w latach 80. Dziś jeden z najbardziej niedocenionych
"Sweet Dreams" i "Here Comes the Rain Again" zna niemal każdy fan lat 80. Niewiele osób pamięta jednak o utworze "Sexcrime (Nineteen Eighty-Four)", który Eurythmics nagrali do ekranizacji jednej z najsłynniejszych powieści XX wieku. Piosenka nie tylko stała się przebojem w Europie, ale także pokazała Annie Lennox i Dave'a Stewarta od znacznie mroczniejszej strony.
- Historia piosenki Eurythmics.
- Sprawdź, dlaczego powstał ten utwór.
- Wywołął niemałe zamieszanie w branży.
W 1984 roku Richard Branson i wytwórnia Virgin zaangażowali Eurythmics do stworzenia muzyki do filmu "Nineteen Eighty-Four", opartego na słynnej dystopijnej powieści George'a Orwella. Annie Lennox i Dave Stewart potraktowali projekt bardzo poważnie, nagrywając cały album zatytułowany "1984 (For the Love of Big Brother)".
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Znasz polskie ikony lat 80.? Mniej niż 17/20 to wstyd!
Najważniejszym utworem z płyty stał się właśnie "Sexcrime (Nineteen Eighty-Four)". Sam tytuł nawiązuje do pojęcia "sexcrime", czyli "przestępstwa seksualnego", funkcjonującego w rzeczywistości przedstawionej przez Orwella. W totalitarnym świecie "Roku 1984" nawet intymne relacje mogły być uznane za wykroczenie przeciwko państwu.
Brzmienie wyprzedzające swoje czasy
W momencie premiery piosenka wyróżniała się niezwykle nowoczesnym brzmieniem. Dave Stewart eksperymentował z samplerami, a głos Annie Lennox został pocięty i przetworzony elektronicznie, tworząc charakterystyczny, poszarpany efekt. Słyszalne są również partie wokalne Stewarta przepuszczone przez vocoder, który wypowiada słowa "nineteen eighty-four".
Dziś takie rozwiązania nikogo nie dziwią, ale w 1984 roku należały do awangardy muzyki pop. Dzięki temu utwór doskonale oddawał chłodny, niepokojący klimat świata stworzonego przez George'a Orwella.
Wielki przebój poza Stanami Zjednoczonymi
"Sexcrime (Nineteen Eighty-Four)" okazał się jednym z największych europejskich sukcesów Eurythmics. Singiel dotarł do 4. miejsca brytyjskiej listy przebojów i stał się szóstym z rzędu utworem duetu, który znalazł się w Top 10. Piosenka świetnie poradziła sobie także w Australii, Nowej Zelandii i wielu krajach Europy.
Znacznie gorzej przyjęto ją w Stanach Zjednoczonych. Problemem okazał się sam tytuł. Wielu słuchaczy i część stacji radiowych nie znały kontekstu powieści Orwella, uznając słowo "sexcrime" za zbyt kontrowersyjne. W efekcie singiel dotarł jedynie do 81. miejsca zestawienia Billboard Hot 100, choć na liście klubowej radził sobie znacznie lepiej.
Spór wokół filmu
Historia piosenki jest jeszcze ciekawsza. Choć utwór powstał dla filmu "Nineteen Eighty-Four", reżyser Michael Radford nie był fanem muzyki Eurythmics. Równolegle zamówił własną, bardziej klasyczną ścieżkę dźwiękową i publicznie narzekał, że elektroniczna muzyka duetu została mu narzucona przez producentów.
W rezultacie przez lata funkcjonowały różne wersje filmu, a udział muzyki Eurythmics w gotowym obrazie stał się przedmiotem licznych dyskusji. Mimo to właśnie "Sexcrime (Nineteen Eighty-Four)" pozostało utworem najczęściej kojarzonym z ekranizacją Orwella.
Dlaczego warto wrócić do tego utworu?
W cieniu takich przebojów jak "Sweet Dreams (Are Made of This)", "There Must Be an Angel" czy "Would I Lie to You?" łatwo zapomnieć o "Sexcrime (Nineteen Eighty-Four)". Tymczasem to jedno z najbardziej ambitnych nagrań w całym dorobku Eurythmics.
Utwór łączy syntetyczne brzmienia lat 80., literacką inspirację i eksperymentalne podejście do produkcji. Po ponad 40 latach nadal brzmi świeżo i przypomina, jak odważnym zespołem byli Annie Lennox i Dave Stewart w okresie swojej największej popularności.
Źródła: ZlotePrzeboje.pl, Songfacts, Discogs