To uratowało Muńka Staszczyka. "Oddałem się mu po raz kolejny"
Muniek Staszczyk był gościem Marzeny Rogalskiej w Radiu Złote Przeboje. Pretekstem do spotkania była ostania książka, w której lider T.Love szczerze opowiedział o życiu. To nie był jednak jedyny temat poruszony na antenie. W audycji "Weekend jak marzenie" muzyk podzielił się doświadczeniami z tego, jak dochodził do siebie po wylewie. Wyznał, co miało wpływ na to, że wciąż może koncertować i cieszyć się każdym dniem.
- Muniek Staszczyk porozmawiał z Marzeną Rogalską.
- Lider T.Love opowiedział o życiu po wylewie.
- Artysta zdradził, co jego zdaniem mu pomogło.
Muniek Staszczyk od lat daje wiele radości fanom rocka. Wraz z T.Love koncertuje, nagrywa płyty i stara się dawać z siebie wszystko. Ostatnio gościł w Radiu Złote Przeboje, gdzie porozmawiał z Marzeną Rogalską. Artysta opowiadał m.in. o książce "Chłopaki (nie) płaczą)", relacji z żoną czy muzycznych planach. Otworzył się także na temat wylewu oraz tego, jak dochodził do siebie.
Muniek Staszczyk wspomina wylew. "Szczęście, lekarze i Bóg"
W 2019 roku Muniek Staszczyk doznał wylewu. Natychmiast trafił do szpitala i na szczęście nie skończyło się najgorszym scenariuszem. Lider T.Love nadal ma w pamięci to trudne doświadczenie. W Radiu Złote Przeboje opowiedział o tym, czemu zawdzięcza życie. Jego zdaniem wpływ miały na to trzy istotne czynniki.
Myślę, że tutaj były trzy rzeczy: szczęście, lekarze i Bóg. [...] Zbieg okoliczności, że ten samolot się opóźnił, ja nie poleciałem, bo gdyby to się stało w samolocie [...], to nie wiem. [...] Stało się w hotelu, wprawdzie też leżałem na podłodze. Nie wiem, ile. [...] Pielęgniarki powiedziały: "ale pan miał szczęście, że tu pana przywieźli". [...] Lekarze zarówno w Anglii, jak i tutaj w Warszawie, na Sobieskiego, świetni lekarze, pani ordynator, która mnie prowadziła i w ogóle rehabilitanci. No to oczywiście też.
Nie jest tajemnicą, że Muniek Staszczyk wierzy w Boga. Nie oznacza to jednak, że nie miewał kryzysów - wręcz przeciwnie. Miesiąc przed wylewem artysta odwiedził włoskie Manoppello, gdzie modlił się przy Całunie z Manoppello - chrześcijańskiej relikwii. Muzyk zmagał się wówczas z problemami, m.in. natury duchowej. Zdecydował się ponownie zbliżyć do Boga i jego zdaniem to mogło pomóc mu w uratowaniu życia.
Myślę, że Bóg w tym też był, bo dokładnie miesiąc wcześniej byłem w [...] Manoppello, gdzie jest ta słynna chusta z Manoppello, niektórzy ją nazywają chustą Weroniki, ale to jest chusta, którą najprawdopodobniej przykryty był Chrystus już w grobie [...]. Ja tam byłem i się modliłem tak po prostu, o przyszłość. To było miesiąc wcześniej. Też miałem wtedy kryzys wiary. [...] Zespół chciałem tam po raz kolejny rozwiązywać, w ogóle nie wiedziałem co dalej, [...] coraz mniej mnie cieszyła muzyka i oddałem się mu po raz kolejny. Ten wizerunek miałem w portfelu, kiedy to oczywiście się stało, więc trzy rzeczy: szczęście, palec boży, no i oczywiście medycyna – opowiada Muniek w Radiu Złote Przeboje.
Tak Muniek Staszczyk odwdzięczył się personelowi
W rozmowie z Marzeną Rogalską Muniek Staszczyk opowiedział także o pierwszym koncercie po tym, jak wrócił do zdrowia. Okazuje się, że był to występ na oddziale szpitalnym. Artysta oraz jego koledzy zagrali dla pacjentów i personelu medycznego na prośbę ordynatorki.
Pierwszy koncert, jaki zagrałem po wyjściu, to jeszcze nie będąc zupełnie w formie, ale zagrałem, bo mnie pani ordynator poprosiła, czy mogę zagrać parę piosenek. Przeszedłem z moimi kumplami, z mojego akustycznego zespołu Muniek i przyjaciele. Zagraliśmy akustyczny koncert na oddziale dla pacjentów - opowiadał lider T.Love.
Pierwszy występ po powrocie do zdrowie uzmysłowił Muńkowi Staszczykowi, jak przewrotne potrafią być ludzkie losy. Grał dla pacjentów, a jeszcze niedawno sam był na ich miejscu.
To był taki pierwszy moment, że mówię: "Kurde, tu leżałem jeszcze niedawno, a teraz gram". [...] Jeszcze byłem taki mocno schorowany po tym wszystkim. Wtedy akurat był taki reportaż w jednej z dużych telewizji. Zaraz po mojej chorobie i ci pacjenci mówią: "Panie Muńku, pan nam daje nadzieję". A ja mówię tak: "No nie wiem, jestem coś winien" - mówił Muniek Staszczyk.
Źródło: Radio Złote Przeboje