advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Ikona lat 80. wyjawiła prawdę o USA. To spotkało go na miejscu

2 min. czytania
04.12.2025 20:25
Zareaguj Reakcja

Lady Pank świętują 45-lecie działalności scenicznej. W listopadzie zaprezentowali jubileuszowy album pod nazwą "45", natomiast na nadchodzący rok planują międzynarodową trasę koncertową. Jak się okazuje, to jeszcze nie koniec niespodzianek. W rozmowie z Piotrem Stelmachem Janusz Panasewicz i Jan Borysewicz odkrywają historię zespołu. "Często lataliśmy do Chicago" - wspominał "Panas". 69-latek podzielił się także zaskakującą anegdotką z USA. 

Anegdota o Stanach Zjednoczonych
fot. YouTube / 45 lat Lady Pank [epizod 1] – Jan, Jasiu, Janusz… po prostu PANAS
  • Album "45" to tylko początek planów Lady Pank na 2026 rok.
  • Janusz Panasewicz wspomina młodość, rodzinne miasto i początki swojej kariery.
  • Wokalista opowiedział w wywiadzie-rzece o zamieszaniu związanym z imieniem.

Janusz Panasewicz, na początku lat 80. XX w., zasilił szeregi zespołu Lady Pank. Jak się okazało, wystarczył rok, aby o wokaliście z Olecka usłyszała cała Polska. W 1983 roku, razem z gitarzystą Janem Borysewiczem oraz autorem piosenek i producentem muzycznym Andrzejem Mogielnickim, oddał w ręce słuchaczy debiutancki album "Lady Pank". To właśnie na krążku znalazły się przeboje, takie jak "Mniej niż zero", "Kryzysowa narzeczona" czy "Wciąż bardziej obcy".

Rozwiąż quiz o polskiej muzyce lat 80. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Polskie hity lat 80. Jeśli pamiętasz PRL, musisz znać te tytuły!

1/20 Słynny przebój Lady Pank, cieszący się w latach 80. dużą popularnością, nosił tytuł „Zostawcie …”:

Lady Pank świętują 45-lecie

Rockowa kapela prędko zaskarbiła sobie sympatię słuchaczy z kraju nad Wisłą. Na przestrzeni ponad czterech dekad wydała ponad dwadzieścia albumów studyjnych, co więcej, mimo ogromnych sukcesów, artyści nie mają zamiaru osiadać na laurach.

W 2025 roku rozpoczęli świętowanie jubileuszu. 28 listopada br. zaprezentowali wydawnictwo "45". Oprócz premiery zaplanowali międzynarodową trasę koncertową i szereg niespodzianek.

45-lecie aktywności scenicznej jest idealną okazją do przypomnienia historii zespołu, który zrewolucjonizował rodzimą muzykę. W tym celu, na scenie warszawskiego Teatru Komedia, Janusz Panasewicz spotkał się z Piotrem Stelmachem.

W wywiadzie-rzece zdradził "tajemnicę" dotyczącą swojego imienia. Należy nadmienić, że wokalista Lady Pank w dokumentach figuruje jako Jan.

Redakcja poleca

Kiedy Jan Panasewicz stał się Januszem Panasewiczem? Wszystko zaczęło się długo przed fenomenem Lady Pank, ponieważ już w podstawówce. "Mama zawsze do mnie mówiła Jasiu. Zawsze. Nawet kiedy byłem już znany jako Janusz Panasewicz, to kiedy przyjeżdżałem do domu, na Mazury, to mama zawsze mówiła od mnie Jasiu" - opowiadał 69-latek.

Anegdota Panasewicza o Stanach Zjednoczonych

W cytowanym wywiadzie Janusz Panasewicz podzielił się również zaskakującą anegdotką. Wygląda na to, że przez drobne nieporozumienie nieomal nie został wpuszczony do Stanów Zjednoczonych. "To nie było raz!" - wskazał w rozmowie z Piotrem Stelmachem.

Firma, która załatwiała nam bilety itd., miała moje dane jako Jan Panasewicz, wszystko tak, jak jest w paszporcie. Natomiast znali mnie ze słyszenia jako Janusz Panasewicz, w związku z tym odruchowo wpisywali [mnie jako Janusz Panasewicz przyp. red.] w dokumenty. Przedstawiałem dowód z Jan Panasewicz, czy tam paszport, a w dokumentach było co innego - opowiadał muzyk.

Znany także pod pseudonimem "Panas" zgodził się z dziennikarzem, że w Stanach Zjednoczonych nie ma żartów z "immigration office". "Często lataliśmy do Chicago, w związku z tym tam wielu oficerów imigracyjnych było polskiego pochodzenia" - przyznał Janusz Panasewicz.

Oglądaj