Ikona lat 80. wyjawiła prawdę o USA. To spotkało go na miejscu
Lady Pank świętują 45-lecie działalności scenicznej. W listopadzie zaprezentowali jubileuszowy album pod nazwą "45", natomiast na nadchodzący rok planują międzynarodową trasę koncertową. Jak się okazuje, to jeszcze nie koniec niespodzianek. W rozmowie z Piotrem Stelmachem Janusz Panasewicz i Jan Borysewicz odkrywają historię zespołu. "Często lataliśmy do Chicago" - wspominał "Panas". 69-latek podzielił się także zaskakującą anegdotką z USA.
- Album "45" to tylko początek planów Lady Pank na 2026 rok.
- Janusz Panasewicz wspomina młodość, rodzinne miasto i początki swojej kariery.
- Wokalista opowiedział w wywiadzie-rzece o zamieszaniu związanym z imieniem.
Janusz Panasewicz, na początku lat 80. XX w., zasilił szeregi zespołu Lady Pank. Jak się okazało, wystarczył rok, aby o wokaliście z Olecka usłyszała cała Polska. W 1983 roku, razem z gitarzystą Janem Borysewiczem oraz autorem piosenek i producentem muzycznym Andrzejem Mogielnickim, oddał w ręce słuchaczy debiutancki album "Lady Pank". To właśnie na krążku znalazły się przeboje, takie jak "Mniej niż zero", "Kryzysowa narzeczona" czy "Wciąż bardziej obcy".
Rozwiąż quiz o polskiej muzyce lat 80. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Polskie hity lat 80. Jeśli pamiętasz PRL, musisz znać te tytuły!
Lady Pank świętują 45-lecie
Rockowa kapela prędko zaskarbiła sobie sympatię słuchaczy z kraju nad Wisłą. Na przestrzeni ponad czterech dekad wydała ponad dwadzieścia albumów studyjnych, co więcej, mimo ogromnych sukcesów, artyści nie mają zamiaru osiadać na laurach.
W 2025 roku rozpoczęli świętowanie jubileuszu. 28 listopada br. zaprezentowali wydawnictwo "45". Oprócz premiery zaplanowali międzynarodową trasę koncertową i szereg niespodzianek.
45-lecie aktywności scenicznej jest idealną okazją do przypomnienia historii zespołu, który zrewolucjonizował rodzimą muzykę. W tym celu, na scenie warszawskiego Teatru Komedia, Janusz Panasewicz spotkał się z Piotrem Stelmachem.
W wywiadzie-rzece zdradził "tajemnicę" dotyczącą swojego imienia. Należy nadmienić, że wokalista Lady Pank w dokumentach figuruje jako Jan.
Kiedy Jan Panasewicz stał się Januszem Panasewiczem? Wszystko zaczęło się długo przed fenomenem Lady Pank, ponieważ już w podstawówce. "Mama zawsze do mnie mówiła Jasiu. Zawsze. Nawet kiedy byłem już znany jako Janusz Panasewicz, to kiedy przyjeżdżałem do domu, na Mazury, to mama zawsze mówiła od mnie Jasiu" - opowiadał 69-latek.
Anegdota Panasewicza o Stanach Zjednoczonych
W cytowanym wywiadzie Janusz Panasewicz podzielił się również zaskakującą anegdotką. Wygląda na to, że przez drobne nieporozumienie nieomal nie został wpuszczony do Stanów Zjednoczonych. "To nie było raz!" - wskazał w rozmowie z Piotrem Stelmachem.
Firma, która załatwiała nam bilety itd., miała moje dane jako Jan Panasewicz, wszystko tak, jak jest w paszporcie. Natomiast znali mnie ze słyszenia jako Janusz Panasewicz, w związku z tym odruchowo wpisywali [mnie jako Janusz Panasewicz przyp. red.] w dokumenty. Przedstawiałem dowód z Jan Panasewicz, czy tam paszport, a w dokumentach było co innego - opowiadał muzyk.
Znany także pod pseudonimem "Panas" zgodził się z dziennikarzem, że w Stanach Zjednoczonych nie ma żartów z "immigration office". "Często lataliśmy do Chicago, w związku z tym tam wielu oficerów imigracyjnych było polskiego pochodzenia" - przyznał Janusz Panasewicz.