advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Widziałam "Zamach na papieża". Nie tego się spodziewałam

3 min. czytania
24.09.2025 20:27
Zareaguj Reakcja

Trwa 50. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Jedna z produkcji, która bierze udział w wyścigu po Złote Lwy, a do tego jest ostatnim wspólnym projektem Władysława Pasikowskiego z Bogusławem Lindą, to "Zamach na papieża". Co w praktyce oferuje film, który był zapowiadany jako "porywający thriller"? 

Recenzja filmu
fot. kadr z filmu "Zamach na papieża"
  • "Zamach na papieża" to jeden z najbardziej wyczekiwanych filmów tego roku. 
  • Produkcja zapowiadana jest jako ostatni wspólny projekt Władysława Pasikowskiego z Bogusławem Lindą
  • Film do kin trafi 26 września. Przedpremierowo można zobaczyć go na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Jednym z filmów, jaki można obejrzeć podczas tegorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, jest "Zamach na papieża". To jednocześnie jedna z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku. Czy warto wybrać się na nią do kina? 

Linda, Pasikowski i wiele więcej  

"Porywający thriller inspirowany prawdziwymi wydarzeniami i kulisami jednej z najbardziej tajemniczych operacji służb specjalnych XX wieku – zamachu na Jana Pawła II" – tak brzmi opis filmu "Zamach na papieża", który do kin trafi już w najbliższy piątek 26 września. Co w praktyce ma do zaoferowania produkcja, która zapowiadana jest ostatni wspólny projekt Władysława Pasikowskiego z Bogusławem Lindą

Recenzja filmu "Zamach na papieża"

Komisja weryfikacyjna. Tym razem nie staje przed nią Franz Maurer. Bogusław Linda, czyli Konstanty "Bruno" Brusicki, siedzi po drugiej stronie stołu. Egzaminuje młodego chłopaka, który ubiega się o... kartę wędkarską. Właśnie takim mrugnięciem oka, autoirocznicznym żartem, Pasikowski otwiera swój najnowszy film.

Konstanty "Bruno" Brusicki (Bogusław Linda) jest emerytowanym snajperem. Od lat nie wykonuje swojego zawodu. Zamiast tego woli łowić ryby. To nie on będzie dokonywać tytułowego zamachu na papieża. Jego celem będzie zlikwidowanie po wszystkim prawdziwego zamachowca, Alego Agcy. 

Dlaczego Brusicki? Bo oprócz niezwykłego fachu w ręku, o czym twórcy "Zamachu na papieża" wspominają niejednokrotnie, ma zdiagnozowanego raka. Choroba w przeciągu dwóch, może trzech miesięcy zakończy jego życie. Nie będzie świadka, nie będzie zbrodni. Przynajmniej w domyśle.  

Co z tym zamachem? Nowy film Pasikowskiego zostawia wiele pytań 

Choć "Zamach na papieża" zapowiadany jest jako "porywający thriller" oraz "szpiegowska historia", na próżno szukać w filmie wielkich intryg. To opowieść o ekssnajperze, który powoli umierając, przygotowuje się do największej, ostatniej misji w swojej karierze. Niewiele może stracić, jednak to, co mu zostało, popycha go do przyjęcia propozycji.  

By w spokoju przygotować się do zadania, zaszywa się w drewnianej chacie na wsi. To właśnie tam najwięcej się dzieje. Obok Brusickiego pojawiają się osobliwe postaci: pułkownik, zleceniodawca Ryszard Szymurek (Ireneusz Czop), miejscowy komendant (Zbigniew Zamachowski), a także wysoko postawiony wśród ówczesnych władz Bolek Klimas (Adam Woronowicz). 

Fabuła kręci się wokół przygotowania do misji Brusickiego oraz kilku wątków pobocznych, które są mniej niż bardziej angażujące. Samego zamachu jest mało, a właściwie wyobrażania sobie tego, w jaki sposób wyglądała jego organizacja oraz funkcjonowania ówczesnych władz w PRL. 

Przez większość czasu trwania filmu odniosłam wrażenie, jakby brakowało w nim dynamiki zdarzeń. Dopiero ostatnie minuty "Zamachu na papieża" nabierają tempa i coś zaczyna się dziać. Wprowadzane dosyć luźno wątki poboczne sprawiają, że główna intryga, o której w domyśle miał być film, wytraca swój impet.  

A co z dobrymi stronami filmu? Tymi z pewnością są plenery ukazujące piękno Bieszczad czy też wcielający się w "Bruna" Bogusław Linda. Jego obecność na ekranie, choć na chwilę, nadaje filmowi głębszy wydźwięk.  

Zofia Koszczyńska / ZlotePrzeboje.pl
fot. Zofia Koszczyńska / ZlotePrzeboje.pl

Ostatni film Lindy i Pasikowskiego. Powrót do lat 90 

Pasikowski, który nie raz pokazywał, że lubi bawić się moralnymi dylematami, a także odkrywać polityczne blaski i cienie, zrobił to ponowie. Reżyser niejednokrotnie "mruga oczkiem", do fanów swojego kina. W "Zamachu" można doszukiwać się pewnych odniesień czy też podobieństw do "Psów". Ale czy na pewno o to chodziło?   

Trudno stwierdzić, czy film był dobry, czy nie. Z pewnością fani twórczości Pasikowskiego niejednokrotnie będą wracać do tytułu, który – jeśli wyszedłby w latach 90. – z pewnością zrobiłby furorę. Dziś to, co na ekranie miało porwać widza udającego się na "Zamach na papieża", już dawno go porwało, przy okazji innych seansów.  

Więcej o Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni przeczytasz >>>  TUTAJ.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!