advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
Włącz radio

Zaśpiewała w Polsce tylko raz. Tak skwitowali jej występ. “Żałosny”

6 min. czytania
22.08.2025 13:53
Zareaguj Reakcja

Dokładnie 26 lat temu Whitney Houston po raz pierwszy, a zarazem jedyny w całej swojej karierze, dała koncert w Polsce. Fani piosenkarki mieli okazję oglądać jej występ 22 sierpnia 1999 roku w sopockiej Operze Leśnej. Show nie zapisało się jednak w historii najlepiej. Co poszło nie tak?

Tak wyglądał jedyny koncert Whitney Houston w Polsce
fot. YouTube / Kadr z występu / TVP (1999)
  • 22 sierpnia 1999 roku Whitney Houston dała jedyny koncert w Polsce.
  • Widowisko, na które czekały tysiące fanów, zebrało mieszane recenzje.
  • Takie zarzuty mieli wobec sławnej piosenkarki Polacy.

Każdy, kto choć raz doświadczył zobaczenia występu swojego ulubionego artysty na żywo, dobrze wie, że trudno opisać towarzyszące temu przeżyciu emocje. Zwłaszcza, jeśli jego koncertu w swoim kraju wypatrywało się latami. By na własne oczy zobaczyć Whitney Houston, polscy fani czekali aż do sierpnia 1999 roku. A potem bardzo się rozczarowali.

Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Wielki QUIZ o Whitney Houston. Największy fan zgarnie 18/20

1/20 Whitney Houston wydała swoją pierwszą solową płytę w roku:

Whitney Houston poszła w ślady matki

Cały świat usłyszał o Whitney Houston w połowie lat 80. minionego stulecia. Wszystko za sprawą jej debiutanckiego albumu, na którym znalazły się chociażby takie hity, jak “Greatest Love of All” czy “How Will I Know”. Ze sceną gwiazda była jednak tak naprawdę związana od dziecka. Do pierwszych występów namawiała ją matka – Emily “Cissy” Houston – sama będąca cenioną piosenkarką gospelową.

Słuchacze i krytycy szybko poznali się na talencie młodej wykonawczyni. Kolejne wydawane przez nią single niemal od razu stawały się przebojami, a jej płyty sprzedawały się w rekordowych nakładach. Wszystko to sprawiło, że w latach 90. Whitney Houston była już uznaną globalnie artystką z wielomilionowym gronem fanów i licznymi prestiżowymi nagrodami muzycznymi na koncie.

Zobacz także

Latem 1999 roku w dorobku piosenkarki znajdowało się już siedem krążków – w tym trzy nagrane na potrzeby filmów. Osiem miesięcy przed pierwszym koncertem Whitney Houston w Polsce premierę miał ten, zatytułowany “My Love Is Your Love”. W czerwcu 1999 roku gwiazda rozpoczęła promujące go międzynarodowe tournée. To właśnie w jego ramach pojawiła się 22 sierpnia w Sopocie.

Światowa gwiazda piosenki w Sopocie

Powiedzieć, że koncert Whitney Houston w Polsce był bardzo wyczekiwanym wydarzeniem, to jak nie powiedzieć nic. Nie codziennie nad Wisłę przyjeżdżała bowiem artystka, mogąca pochwalić się takim statusem, umiejętnościami i popularnością jak ona. Show piosenkarki nie mógł doczekać się cały kraj. Świadczy o tym choćby fakt, że liczba widzów, jaka oglądała jego transmisję przed telewizorami, zaskoczyła nawet samych włodarzy TVP.

Zobacz także

Jeszcze przed przylotem piosenkarki do kraju w niemieckiej Bremie spotkał się z nią Tomasz Kammel. – Patrzyłem na nią wtedy jak na bardzo dojrzałą osobę – wspominał swoją rozmowę z gwiazdą dziennikarz. – Ona już wtedy była w tej drugiej fazie – “teraz jestem matką, jestem żoną” – mówił o 37-latce w podcaście “Bądźmy razem”.

Przeprowadzenie wywiadu z Whitney Houston okazało się dla prezentera nie lada wyzwaniem. – Była mocno wkurzona – opowiadał dalej.

Po pierwsze – dlatego, że jakiś dziennikarz przede mną ją wkurzył, sugerując jej jakieś pytania o ciążę, co jej się bardzo mocno nie spodobało, a po drugie – miała jet lag, który ją po prostu łamał. Ona robiła, co mogła, ale była wykończona, bo przyleciała prosto ze Stanów na te wywiady – wyjawił Tomasz Kammel.
Wywiad z Whitney Houston
fot. YouTube / TVP1 (1999)

Mimo wszystko Whitney Houston starała się okazywać wobec fanów jak najwięcej entuzjazmu. Na swój koncert w Polsce nie zaplanowała jednak żadnych niespodzianek. – Mam dla was przede wszystkim mnóstwo miłości. To będzie ekscytujące wystąpić tam, gdzie dotąd jeszcze nie byłam. A koncertowałam na całym świecie – mówiła, odpytywana przez Kammela.

Zaprojektowałam występ tak, by pokazywał mnie samą. Nie mam już 19 lat ani 25. Jestem trzydziestoparoletnią kobietą. […] Jestem matką i żoną i to należało pokazać i odzwierciedlić w tempie występu – zapowiadała w tej samej rozmowie.
Zobacz także

Fani nie mogli się jej doczekać. Potem przyszedł zawód

W końcu nadszedł 22 sierpnia 1999 roku. W Trójmieście rozpoczynał się tym samym trzeci dzień 36. Sopot Festivalu, w ramach którego Whitney Houston zgodziła się odwiedzić Polskę. Towarzyszył jej cały sztab asystentów. Pobyt gwiazdy w naszym kraju nie trwał jednak długo.

Miss Houston wylądowała na gdańskim lotnisku niecałą godzinę przed koncertem, a do Opery Leśnej wjechała, otoczona policyjnym konwojem, kwadrans przed planowanym rozpoczęciem występu. Nie skorzystała nawet z pozostawionych do jej dyspozycji limuzyn, bo przywiozła do Sopotu własnego ”mercedesa" – opisywano później w piątkowym numerze “Echa Dnia”.

Przed występem z piosenkarką spotkała się ówczesna pierwsza dama, Jolanta Kwaśniewska, a także prezes TVP Robert Kwiatkowski oraz prezydent Sopotu Jacek Karnowski. Do gwiazdy powędrowała z ich rąk złota płyta, przyznana w związku ze sprzedażowym sukcesem jej ostatniego albumu. Później wszystko potoczyło się błyskawicznie.

Przemknęła do garderoby, wystąpiła i zeszła ze sceny wprost do samochodu, który natychmiast pomknął na lotnisko. Dwie godziny po koncercie gwiazda spała już smacznie w swojej rezydencji w Bremie – czytamy na łamach “Echa Dnia” z 27 sierpnia 1999 roku.

Nie tego spodziewali się po Whitney Houston

Koncert Whitney Houston, który miał być zwieńczeniem corocznego sopockiego festiwalu, zaczął się ze sporym opóźnieniem. Amerykańska megagwiazda pojawiła się na deskach Opery Leśnej godzinę później niż początkowo zapowiadano. Wszystko przez problemy techniczne. 

– O mały włos, a doszłoby do zerwania kontraktu, bo do Polski nie dotarty specjalne urządzenia zwane kurtyną cieplną. Dzięki którym na scenie miała panować stała temperatura – relacjonowali dziennikarze "Echa Dnia".

Na szczęście dla organizatorów winnymi tego zaniedbania okazali się członkowie ekipy Whitney Houston, którzy zapomnieli zapakować urządzeń a do samolotu. Sytuację uratowały cztery ogromne farelki, a wydobywające się z nich ciepłe powietrze usatysfakcjonowało wysłanników gwiazdy przygotowujących scenę na jej występ – można przeczytać w gazecie.

W końcu długo wyczekiwana Whitney Houston pojawiła się na estradzie i od razu wprawiła fanów w osłupienie. Tym razem nie chodziło jednak o niebywałe zdolności wokalne gwiazdy, a jej strój. Choć w Polsce wciąż trwało lato, piosenkarka miała na sobie golf, płaszcz i rękawiczki. Zaskakujący ubiór artystki szybko stał się przedmiotem żartów.

Whitney Houston w Sopocie
fot. YouTube / TVP1 (1999)

Część widowni wytykała także gwieździe brak szacunku do publiczności. Stylizację Whitney Houston dopełniały bowiem jeansy. Fani, którzy spodziewali się zobaczyć piosenkarkę w wieczorowej sukni, nie kryli żalu.

Pamiętam, jak oglądałam ten koncert na żywo. Zaczął się bardzo późno i był bardzo rozczarowujący. Whitney nawet nie przebrała się po podróży, mimo że była znana ze swoich nietuzinkowych scenicznych kreacji – wspomina jedna z fanek artystki w komentarzu pod nagraniem z jej pamiętnego show w Sopocie.

– Pamiętam, jak bardzo byliśmy zawiedzeni. Whitney ewidentnie nie dała z siebie wszystkiego, a dla Polaków w 1999 roku to było coś, na co wszyscy czekali – dodaje internautka. Wtóruje jej inny komentujący. – Żałosny występ. Myślałem, że Sopot Festiwal ma jakiś prestiż, ale ona go zdecydowanie obniżyła – kwituje mężczyzna

Redakcja poleca

Whitney Houston i sopocki festiwal zarzutów

Hucznie zapowiadane widowisko z Whitney Houston w roli głównej nie najlepiej zapisało się w pamięci widzów Telewizji Polskiej oraz zgromadzonej w Sopocie publiczności. Spora część fanów wytykała artystce nieuwzględnienie na setliście jej największych hitów. Czy to słuszny zarzut? Zdaniem innych – niezupełnie. Koncert był w końcu częścią trasy, związanej z najnowszym albumem piosenkarki.

Promowała swoją najnowszą płytę i repertuar miała taki sam na każdym koncercie. To nie tak, że w Polsce było "na pół gwizdka", a w innych krajach na 100%. Unikała największych przebojów, bo głos już nie ten, co kilka lat wcześniej, a z nową płytą poszła bardziej w stronę R&B i na tym się skupiła – usprawiedliwiał artystkę jeden z fanów na internetowym forum.

Podobne uczucia względem show Whitney Houston wyraził Marek Sierocki, który w 1999 roku pełnił funkcję rzecznika prasowego Sopot Festivalu. – Poza tym, że się spóźniła i że wyszła na scenę w futrze, to jednak od strony muzycznej dobrze wspominam ten koncert – mówił dziennikarz. – Było to bardzo ważne wydarzenie muzyczne dla Polaków. Koncert pobił wówczas wszelkie rekordy oglądalności – dodał.

Whitney Houston w Sopocie
fot. YouTube / TVP1 (1999)

Kaprysy amerykańskiej diwy. Pokazała prawdziwą twarz?

Legendy związane z jedynym koncertem Whitney Houston w Polsce krążą także wokół niebotycznych wymagań, jakie piosenkarka miała stawiać organizatorom sopockiego festiwalu. Ponoć domagała się skórzanych mebli, talerzy z chińskiej porcelany i specjalnie przygotowanych przekąsek.

Dla gwiazdy przygotowano osobną garderobę z dodatkowymi lustrami, specjalnym oświetleniem i klimatyzacją wartą – bagatela – 10 tysięcy dolarów. W całej Polsce szukano też bezmlecznej sojowej śmietanki do kawy, jakiej używa Whitney – pisali dziennikarze "Echa Dnia".

Ile prawdy jest w tych doniesieniach? Prawdopodobnie nigdy się już nie dowiemy. Wciąż możemy mimo wszystko pochwalić się faktem, że gościliśmy Whitney Houston w Polsce. Opinię o tym, czy jej koncert należy zaliczyć do udanych, każdy musi wyrobić sobie sam.

Oglądaj

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!