Włącz radio

Wdowa po Krzysztofie Krawczyku uczciła jego pamięć. Poruszające, w jaki sposób

EK
2 min. czytania
12.11.2023 12:55
Zareaguj Reakcja

Ewa Krawczyk była ze swoim mężem aż do jego śmierci. Wdowa po Krzysztofie Krawczyku nigdy nie kryła, że odejście ukochanego to dla niej gigantyczna trauma. Postanowiła zrobić coś, o czym oboje marzyli, ale nie zdążyli zrealizować.

|
fot. Ewa i Krzysztof Krawczykowie byli razem do śmierci muzyka ( East News/Wojciech Olszanka)

Krzysztof Krawczyk zmarł 5 kwietnia 2021 roku. W chwili tragedii miał 74 lata. Pozostawił zrozpaczonego syna, również Krzysztofa Krawczyka, popularnie nazywanego "Juniorem", a także — ukochaną żonę Ewę Krawczyk. Cała Polska głęboko współczuła bliskim muzyka i kibicowała im w drodze do wyjścia z żałoby.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl! 

Zobacz także: Zbiórka dla pani Hani przynosi zdumiewające efekty! „Polały się łzy”

Ewa Krawczyk realizuje wspólne marzenie

Ewa Krawczyk została zapytana przez dziennikarzy "Super Expressu" o to, jak radzi sobie ze świadomością, że straciła ukochanego mężczyznę. Wdowa po Krzysztofie Krawczyku wyznała wówczas, że w jej przypadku nie sprawdziło się powiedzenie, zgodnie z którym "czas leczy rany". Wręcz przeciwnie, ostatni rok okazał się najgorszym, jaki kiedykolwiek przeżyła.

Mówi się, że czas leczy rany, ale w moim przypadku tak nie jest. Dopiero zaczynam raczkować, ale mogę już wyjść do ludzi, rozmawiać. Jednak moje życie ciągle wygląda tak samo: dom, cmentarz, kościół. W dalszym ciągu jestem w wielkiej traumie, jest mi smutno, tęsknię za Krzysiem. Ten rok był dla mnie najgorszy w całym życiu, rok, który przepłakałam. Tyle, ile ja łez wylałam, to nie wylałam przez całe moje życie. Czy jest lepiej? Nie wiem, czy jest lepiej. Są dni, kiedy jakoś funkcjonuję, uśmiecham się, ale nachodzą takie dni, że jest ciężko.

Zobacz także: Poruszające wyznanie Zbigniewa Zamachowskiego. Nie wie, kiedy znowu zobaczy syna

Wdowa po Krzysztofie Krawczyku zdradziła też w wywiadzie dla pisma "Świat i Ludzie", że razem z mężem pragnęli udać się na pielgrzymkę do Rzymu i Watykanu. Niestety, nie zdążyli zrealizować wspólnego marzenia — plany zniweczyła nagła śmierć muzyka. Ewa Krawczyk postanowiła mimo wszystko pojechać do Włoch sama i w taki wzruszający sposób uczcić pamięć ukochanego. Jak wspomina wyjazd?

Poświęcam godzinę dziennie na modlitwę bez względu na to, gdzie jestem. Wiara daje mi oparcie i wielką siłę. Zresztą oboje z Krzysiem w niej znajdowaliśmy pociechę. To była bardzo wzruszająca podróż. Niezapomniane, trudne do opisania słowami, bardzo religijne, mistyczne przeżycie.

Zobacz także: Spięcie w „The Voice of Poland”. To Lanberry powiedziała Steczkowskiej

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na zloteprzeboje.pl!