Fatalne wieści z Czerwonej Listy IUCN. To sygnał dla całego świata
Choć przemysł miodny kwitnie w najlepsze, a pszczelarze otaczają troską swoje ule, stało się to, o co od dawna martwili się naukowcy. Dzikie pszczoły miodne po raz pierwszy zostały oficjalnie uznane za zagrożone w Europie. Jakie będzie to miało konsekwencje? Naukowcy biją na alarm.
- Międzynarodowa baza danych Czerwonej Listy IUCN podała wyniki najnowszych badań.
- Dzikie pszczoły miodne zostały uznane za zagrożone wyginięciem w Europie.
- Te dane nie wróżą nic dobrego. Naukowcy biją na alarm.
Dzikie populacje pszczół miodnych (Apis mellifera) zostały oficjalnie uznane za zagrożone w Unii Europejskiej. Dane pochodzą z Czerwonej Listy IUCN, międzynarodowej bazy danych, która każdego roku podlega aktualizacji, oceniając stan ochrony poszczególnych gatunków na całym świecie.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Znasz zwierzęta, które żyją po sąsiedzku? Za 18/20 bijemy brawo
Dzikie pszczoły miodne zagrożone. Tak źle jeszcze nie było
Pszczoły miodne występują w dwóch formach. Pierwszej zarządzanej, czyli takiej, którą znamy z uli. Druga natomiast jest dzika. Te owady żyją w naturalnych siedliskach i nie otrzymują pomocy człowieka. Choć obie należą do tego samego gatunku, ich losy niestety zaczyna dzielić ogromna przepaść.
Żyjące w ulach pszczoły objęte są stałą opieką pszczelarzy. Ich dzikie kuzynki, które spotkać można w lasach, parkach narodowych czy też miastach od lat pozostawały niemal w ogóle niezbadane. Dzięki nowoczesnym metodom naukowcom w końcu udało się poddać ich populacje analizie. Dane nie napawają optymizmem.
Naukowcy biją na alarm. To dziesiątkuje populacje pszczół
Jeszcze dziesięć lat temu naukowcy nie posiadali odpowiednich metod do badania populacji pszczół dzikich. Nie potrafiono prawidłowo ocenić, czy dany rój zamieszkujący dziuple, szczeliny skał czy też inne naturalne kryjówki jest dziki, czy pochodzi od pszczół, które uciekły z ula.
Najnowszy raport IUCN postanowił się skupić na innych kryteriach niż te związane z genetyką. Za pszczoły, które są dzikie, uznano te, które potrafią utrzymać stabilną liczebność bez ingerencji człowieka.
Współpracujący z IUCN zespół naukowców z Uniwersytetu w Mons w Belgii, w ramach projektu Honey Bee Watch, przeanalizował dane dotyczące dzikich pszczół miodnych z całej Europy. Wyniki nie pozostawiają złudzeń. Liczebność owadów spada. Naukowcy biją na alarm, a w winne temu są przede wszystkim takie czynniki jak:
- zmiany klimatyczne i podążające za nimi zaniki bazy pokarmowej;
- utrata naturalnych siedlisk pszczół i wycinka starych drzew z dziuplami;
- nowe choroby i pasożyty;
- hybrydyzacja z pszczołami miodnymi z uli, która osłabia populacje dzikiego gatunku.
Tam, gdzie prym wiodą pszczoły miodne z uli, ich dzikie kuzynki muszą walczyć o przetrwanie - brakuje dla nich miejsca i pokarmu.
Pszczoły potrzebują pomocy. Czas działać
Zagrożenie dzikich pszczół miodnych to nie tylko kolejny problem ekologiczny, to także sygnał ostrzegawczy dla całych ekosystemów. Nowa klasyfikacja IUCN to sygnał dla świata, aby ograniczyć stosowanie pestycydów, zmniejszyć wycinkę naturalnych siedlisk oraz stworzyć specjalne programy ich ochrony.
Populacje, które przetrwały na wolności, to te, które potrafią radzić sobie same. Ich ochrona to inwestycja w przyszłość pszczół i naszą własną - mówił Arrigo Moro z Galway Honey Bee Research Center.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na ZlotePrzeboje.pl!